Recenzja 'Zakochany przez przypadek' Yoav Blum

20:52



“Zakochany przez przypadek” Yoav Blum’a to książka, którą przeczytałam już jakiś czas temu. Jednak po jej przeczytaniu swoje na półce musiała odleżeć. Niestety nie zrecenzowałam jej zaraz po jej zakończeniu, choć pewnie wszystkie recenzenckie guru tak by mi doradziły. W sumie jak się tak nad tym zastanowię, to ma to nawet sens. Nie ważne. Jak się zastanowię drugi raz to nie bez przyczyny książka ta musiała chwilę na swoją kolej do recenzji poczekać. Pominę tutaj fakt spraw osobistych, które mocno odciągnęły mnie od recenzowania (nie od czytania, w tym przypadku było wręcz odwrotnie), ale miałam z tym tytułem małą zgryzotę. Po kolei jednak. 

“Zakochany przez przypadek” to debiutancka powieść izraelskiego pisarza, wydana przez Wydawnictwo Albatros na początku tego roku (2019 - to tak dla jasności, gdyby ktoś zgubił rachubę, co mnie się czasami zdarza). Po jej wydaniu dosyć szybko, choć chyba raczej na krótko (niestety nie pamiętam) opanowała social media. Nie to jest jednak istotne. 

Na początek spróbuj sobie przypomnieć ile razy mówiłaś, że coś wydarzyło się przez przypadek? Że spotkałaś kogoś przez przypadek? Że to tylko zbieg okoliczności? Ok odpowiem za Ciebie, przecież wiem, że mega dużo razy. A teraz pomyśl, co by było, gdyby nie istniało coś takiego jak przypadek? Gdyby, każde wydarzenie (te pozornie przypadkowe również) było jednak starannie zaplanowane. Tak starannie jak w kajecie księgowej, co do minuty, a nawet sekundy, z przewidywaniem działań wszelkich osób pozornie postronnych? 
Dziwna perspektywa, prawda? 

Właśnie do takiej alternatywnej rzeczywistości przenosi nas autor książki “Zakochany przez przypadek”. Guy, Emily oraz Eric, czyli główni bohaterowie to Kratorzy przypadków. Ich zadaniem jest planowanie i tworzenie sytuacji,czyli nic innego jak tworzenie “przypadków”. Sprawa jednak komplikuje się, gdy w grę wchodzą uczucia. Nie byle jaka uczucia, bo to ich uczucia. Co teraz? Czy nad miłością rzeczywiście da się zapanować, a co najważniejsze czy można tak pokierować przypadkami, by miłość się “zadziała” czy może jednak wymyka się ona spod kontroli nawet kreatorom przypadków? 

Choć książka nie od razu mnie nie zachwyciła, ponieważ w swojej początkowej fazie akcja nie jest wartka i dynamiczna, a główne postacie nie są zbyt mocno zarysowane, to finalnie muszę przyznać, że jest to dobra, a może nawet bardzo dobra pozycja.  “Zakochany przez przypadek” to przede wszystkim niezwykle pomysłowa fabuła. Wykreowanie alternatywnego świata, podważającego i poddającego w wątpliwość nasze postrzeganie “przypadku” jest bardzo interesujące. W powieści istnieje kilka światów, które koegzystują ze sobą, jednocześnie się przenikając i na siebie wpływając. Pojawiają się postaci takie jak wspomniani już wcześniej kreatorzy przypadków, ale również będący prawdziwymi postaciami “zmyśleni przyjaciele”, będący towarzyszami osób, które ich potrzebują, Zapalniki, będący odpowiedzialni za pierwszą iskrę. Autor w kreowaniu świata nie poprzestał na kreowaniu tylko abstrakcyjnych postaci, tudzież może bardziej zawodów, posunął się nawet do stworzenia treści Podręcznika wykorzystywanego w czasie szkolenia nowych kreatorów przypadków, którym to przeplata poszczególne rozdziały. Ten przerywnik mnie osobiście nie przypadł do gustu i przyznaję szczerze, że zdarzało mi się go pomijać. Jednak jest to zabieg, który dodawał autentyczności całej fabule. 

“Zakochany przez przypadek” nie jest książką, która wstrząsnęła moim światem i zostanie zapamiętana przeze mnie na długo. Na pierwszy plan wysuwa się niezbyt wartka akcja i dosyć przezroczyści bohaterowie. Trudno jest się utożsamić z nimi, choć może był to celowy zamysł, ponieważ nie są “prawdziwymi” ludźmi, są kreatorami przypadków. Jednego nie można ten lekturze odmówić, to niezwykle ciekawy pomysł na fabułę. Moim zdaniem jest to jej największy atut i ze względu na ten aspekt warto sięgnąć po nią i wyrobić własną opinię na jej temat. 

To Cię może zainteresować

0 komentarze

FACEBOOK