Recenzja 'Był sobie pies 2' W. Bruce Cameron

20:37


Był już Bailey’em, ubóstwiajacym swojego małego chłopca Ethana, niewielkim Tobym zajadającym się lodami, pracującą suczką Ellie, a nawet poszukującym swojego Ethana Koleżką. Wiecie o kim mowa? No, pewnie, że wiecie o kogo chodzi! O przesympatycznego i niezwykle wiernego psiego bohatera książki autorstwa W. Bruce’a Camerona “Był sobie pies”! No nie ma chyba dzieciaka i dorosłego, który nie widział (lub nie czytał) kilkukrotnie tej historii! Przyznaję szczerze, że jako miłośniczka (platoniczna jak na razie) psów i matka Małej Elwirki kochającej wszelkie czworonogi (dobra, szybki sprawdzian, kto wie kim była Elwirka?) średnio raz w miesiącu powracam do tej historii, podczas naszego domowego kina! 

Dla wszystkich, którym ta historia skradła serce, mam wspaniałą wiadomość!
Już tej jesieni Bailey powraca, by w kolejnych psich wcieleniach wypełnić swoją psią misję! 

“Wszystkie psy wiedzą, że życie ma sens tylko u boku ukochanego człowieka”.
Tym razem Bailey’a, a w zasadzie Koleżkę, spotykamy w tym samym miejscu, w którym skończyła się akcja pierwszej książki. Bailey jest już dorosłym psem, mieszkającym na farmie Ethana. Niestety jego ukochany chłopiec zmarł. Wydawać, by się mogło, że w tej sytuacji jego psia misja została zakończona. Jednak nic bardziej mylnego. 

Po długim życiu w ciele Koleżki, Bailey odradza się w kolejnych psich wcieleniach, tym razem by otoczyć swoją opieką i bezwarunkową przyjaźnią wnuczkę Ethana - Clarity, nazywaną przez bliskich CJ.

“Był sobie pies 2” to niezwykła, pełna ciepła opowieść o przyjaźni, miłości i przywiązaniu, między człowiekiem i jego czworonogiem. Autor w umiejętny sposób, wykorzystując pozornie lekki styl wprowadza nas w bardzo trudne tematy. Oczami psa poznajemy niełatwą historię Clarity, w której wiele jest traumatycznych przeżyć. Książka porusza tematy trudnego dzieciństwa pozbawionego oparcia w rodzicach, a wręcz dzieciństwa w cieniu toksycznej matki, problemów związanych z zaburzeniami żywienia, problemów natury psychicznej, które prowadzą do traumatycznych wydarzeń w życiu Clarity, a które niestety rzutują na całe jej dorosłe życie. Podczas wielu z tych trudnych przeżyć jedynym, prawdziwym oparciem dla dziewczynki, a następnie młodej kobiety jest Bailey. 

Postaci występujące w książce są niezwykle dobrze skonstruowane. Nie trudno się z nimi utożsamić. Ich charaktery są bardzo mocno określone, więc wzbudzają wiele emocji, zarówno tych pozytywnych jak Trent, czyli chłopak Clarity, jak również tych negatywnych jak matka CJ - Gloria. Obok żadnej z tych postaci nie można przejść obojętnie.
Nie mogę nie wspomnieć również o niezwykłym psim świecie, który po raz kolejny wykreował W. Bruce Cameron. Przedstawienie psiego punktu widzenia jest niezwykle rozczulające. Do tego przedstawienie różnych ras, ich zachowań, ba ich motywacji do tych zachowań jest niesamowite, z jednej strony bardzo zabawne, a z drugiej dające do myślenia. 

“Był sobie pies 2” to wyjątkowa książka. Na pozór to bardzo prosta, lekka, taka którą czyta się z niezwykłą przyjemnością historia psa Baileya. W rzeczywistości to bardzo mądra, poruszająca wiele bardzo trudnych tematów historia Clarity. Ilość skrajnych emocji, które pojawiają się w książce sprawiają, że raz mamy w oczach łzy radości, a raz łzy smutku. “Był sobie pies 2” to niezwykła historia dla miłośników psów, ale nie tylko. Czy ją polecam? Szczerze i z całego serca TAK!.

To Cię może zainteresować

0 komentarze

FACEBOOK