Znajdywanie dobrego w najgorszym momencie życia

20:50


Trochę trwało zanim stworzyłam ten post. Chyba musiałam do niego dojrzeć. Początkowo chciałam napisać, że rok 2018 był najgorszym rokiem w moim życiu. Nie ma co ukrywać, byłaby to prawda. W 2018 roku dość długo staraliśmy się o dziecko. W 2018 roku wreszcie zobaczyliśmy dwie upragnione, różowe kreski na teście ciążowym. W 2018 roku usłyszeliśmy najpiękniejsze słowa: “jest serduszko”, a następnie najgorsze: “to ciąża bliźniacza, niestety rozwija się tylko jedno dziecko, brak drugiego serduszka” W 2018 roku najpierw straciliśmy jedno dziecko, by kilka tygodni później usłyszeć kolejne łamiące serce słowa: “bardzo nam przykro, serce drugiego dziecka również przestało bić” W 2018 roku straciliśmy dwa długo wyczekiwane maleństwa, Marysię i Tomaszka. W 2018 roku wybraliśmy imiona, którymi nigdy nie zawołamy swoich dzieci. W 2018 roku przeżyliśmy to czego, nigdy żaden rodzic nie powinien przeżywać: pogrzeb własnych dzieci. Na tym niestety się nie skończyło. W 2018 roku na skutek przeżytych wydarzeń przeszliśmy załamanie nerwowe, którego skutkiem była mojej nerwica. (Dlaczego napisałam “przeszliśmy”, choć to ja miałam nerwicę? Bo niestety tego typu problemy nie dotyczą tylko jednej osoby, one dotykają całej rodziny). Tak, jestem nerwicowcem. Czy jak wolą lekarze mam problem z poradzeniem sobie z nadmiarem emocji, który objawia się w postaci dolegliwości somatycznych. Wstyd? Absolutnie nie. Nie wstydzę się tego. Miałam trudny czas. Miałam prawo się załamać. Miałam i mam prawo mieć problemy z poradzeniem sobie z nimi. Tak, początkowo miałam napisać, że 2018 rok był najgorszym rokiem w moim życiu! Jednak, gdy patrzę na 2018 rok teraz, z innej perspektywy, siedząc w ramionach ukochanej osoby, która była cały czas obok, mogę powiedzieć, że 2018 przyniósł mi też wiele dobrego i niesamowicie dużo mnie nauczył. 2018 rok utwierdził mnie w przekonaniu, że mam ogromne szczęście mając takiego Męża jakim jest Mr Right. Choć cierpiał tak samo jak ja, to był w tym trudnym czasie przy mnie, był największą moją ostoją. Przeszliśmy razem najgorsze chwile, a później gdy moja psychika i ciało nie mogły się pozbierać, stał dzielnie przy mnie, wspierając i wierząc, że to wszystko minie. Wierząc we mnie, tak jak nikt inny świecie. Wierzył, że razem możemy ze wszystkim sobie poradzić. Miał rację. Poradziliśmy sobie. 2018 rok utwierdził mnie w przekonaniu, że mam bardzo mądre i dojrzałe dziecko, którego największą zaletą jest jego głęboka empatia. Nie ukrywajmy, ten rok był też trudny dla Zetki. Ona wiedziała, o tym, że będzie miała rodzeństwo i jej radość była cudowna! Niestety musieliśmy jej wiedza jest adekwatna do jej wieku). Ona widziała moje łzy. Widziała mój smutek. Jednocześnie potrafiła w niezwykły, niewinnie dziecięcy sposób wytłumaczyć sobie i mi również, co się stało. Być może kiedyś Wam o tym opowiem. 2018 rok utwierdził mnie w przekonaniu, że mam wokół siebie prawdziwych Przyjaciół. Przyjaciół którzy są, którzy nie boją się słuchać, którzy nie boją się łez, którzy nie wstydzą się płakać razem z nami. Przyjaciół, którzy gdy zachodzi taka potrzeba gnają na złamanie karku, by pomóc. Dziękuję! 2018 rok pokazał mi, że mam wokół siebie rodzinę, która stoi za mną murem. I choć jej sposoby pomocy nie zawsze są odpowiednie i nie zawsze odnosiły oczekiwany skutek, to wiem, że są, że słuchają i przyjmują moje emocje. 2018 rok pokazał mi również, że potrafię przetrwać to, co początkowo wydaje się nie do przeżycia. Tak, zanim straciłam dzieci uważałam, że nie przeżyłabym tego,że jestem za słaba. Teraz już wiem, że jestem w stanie znieść wszystko. Zapłacę wysoką cenę, ale zniosę i przeżyję wszystko. 2018 rok to również czas, kiedy dzięki bliskim mi osobom, dzięki Mężowi, dzięki Córce, dzięki Rodzinie i Przyjaciołom, ale również dzięki rozpoczętej psychoterapii zaczęłam odnajdywać i rozumieć siebie. To wspaniałe uczucie, o którym niedługo Wam napiszę. 2018 rok to rok, który nauczył mnie POKORY. Początkowo chciałam napisać, że 2018 rok był najgorszym rokiem w moim życiu. Był taki, to prawda. Dzisiaj jednak potrafię spojrzeć na niego inaczej. Ten rok dając mi okropnego kopa prosto w serce, po którym wydawało mi się, że nigdy się nie pozbieram, pokazał mi, że z najgorszych momentów naszego życia możemy wynieść coś pozytywnego. Ja wyniosłam. Dziękuję.

To Cię może zainteresować

0 komentarze

FACEBOOK