Trzeba nauczyć się być szczęśliwym. 'Córka doskonała'

20:25

Amanda Prowse córka doskonała

Książki mają różne cele. Jedne mają nas czegoś nauczyć. Inne mają nas zainspirować. Jeszcze inne mają nas wystraszyć. Jest też taki rodzaj książki, którego głównym zadaniem jest sprawić, że czytając je najzwyczajniej w świecie odpoczniemy. Są to tak zwane książki idealne na leniwe popołudnia. Ich inna nazwa to książki “do poduszki”. Ludzie różnie je oceniają. Często mówią, że niewiele wnoszą do naszego życia, że są proste. Nieprawda. Każda książka może nas czegoś nauczyć, każda może skłonić nas do refleksji, ale to nie czas i miejsce na takie dyskusje, bo nie o tym chciałam Wam dzisiaj napisać.

Przyznam Wam się do czegoś. Wszem i wobec ogłaszam,  że ja Magdalena zwana Mamatorką,  lubię powieści idealne “do poduszki”. Lubię czasami położyć się wieczorem w łóżku i po ciężkim dniu oddać się lekturze, która nie wymaga ode mnie dodatkowego wysiłku (no dobra bardzo często to lubię).

Idąc tym tropem skusiłam się na książkę Amandy Prowse pod tytułem Córka doskonała” .


Główna bohaterka książki, Jacks Morgan mieszka w niewielkiej nadmorskiej miejscowości. Kiedyś miała wiele planów. Marzyła o studiach, niezależności, podróżowaniu i życiu na wysokim poziomie. Los chciał jednak inaczej. Los a może niefortunna decyzja młodej dziewczyny? Nie istotne. Istotne jest to, że Jacks dzisiaj jest żoną, matką dwójki dzieci oraz córką opiekującą się chorą Matką. Nie wyprowadziła się do wielkiego miasta, nadal mieszka w tej samej miejscowości, nie podróżowała i nie ma domu z oranżerią, o której od zawsze marzyła. Tak, jej plany z młodości, które wydawały się być na wyciągnięcie ręki, pozostały jedynie w sferze marzeń. To nie jest tak, że jest zawiedziona. Chociaż może właśnie jest? Oczywiście całym sercem kocha swoje dzieci oraz męża, jednak niespełnione ambicje nie pozwalają jej do końca cieszyć się dniem codziennym. Nie udało jej się osiągnąć tego o czym marzyła. Teraz ma już tylko jedno pragnienie, by jej dzieci nie zmarnowały swojej szansy, tak jak ona kiedyś. Największe nadzieje pokłada w dorastającej córce. Pozornie wszystko jest na najlepszej drodze. Niestety w najmniej spodziewanym momencie, w momencie, gdy wszystko wydaje się układa tak jak powinno, dokładnie po jej myśli, demony przeszłości doganiają Jacks i jej córkę.

Książka ta choć jest jedną z tych, które idealnie nadają się do poduszki początkowo jest mocno przygnębiająca, ponieważ poznajmy Jackie w momencie największego rozczarowania i zmęczenia dotychczasowym życiem, kiedy to jedynym ratunkiem jest dla niej prowadzenie w myślach alternatywnego życia, na zasadzie odpowiadania sobie na pytania “co by było gdyby”. Osobiście przerywając lekturę i odkładając ją  na bok byłam nieco rozbita.  

Choć książka nie jest z najwyższej półki to porusza bardzo wiele ważnych tematów, które każdy rodzic powinien mieć przepracowane i z których powinien zdawać sobie sprawę. Między innymi lektura porusza problem przelewania niespełnionych ambicji rodziców na swoje dzieci oraz próby układania za nich życia. Mówi również o zgubnym życiu przeszłością, o nastoletniej ciąży odpowiadając na pytanie czy jest musi to być tragedią dla młodej dziewczyny czy też nie. Przede wszystkim mówi również o tym kim jest ojciec, a w zasadzie kim jest prawdziwy Tata, taki przez duże T.   

Jednak największa nauka płynąca z książki mówi o tym, że siła tkwi w rodzinie, w rodzinie dzięki której można pokonać każdą przeciwność.


Bo jak wielokrotnie mówi jeden z głównych bohaterów: “szczęśliwym trzeba się nauczyć być!”

To Cię może zainteresować

0 komentarze

FACEBOOK

Google+ Badge