Strach przed drugim dzieckiem

20:56


Na początek mam dla Was szybką zagadkę z mega wypasioną nagrodą. Zagadka jest bardzo prosta, a każda poprawna odpowiedź wygrywa. Super, co nie? Gotowi na zagadkę? Nie? A no fakt zapomniałam powiedzieć co to za nagroda. Nagrodą jest: Uśmiech Prezesa (czyli mnie) oraz bon na przeczytanie tego wpisu do końca ;) Sorki, takie się mnie głupie żarciki dzisiaj trzymają!

Ale wróćmy do zagadki, bo zagadka to akurat prawdziwa jest.

Lekko wprowadzę Was w temat, co by łatwiej się zgadywało. Otóż jak niektórym wiadomo, pewien mężczyzna o niebanalnym wzroście i nieprzeciętnym intelekcie, że o urodzie nie wspomnę (tak właśnie uprawiam totalne lizusostwo, ponieważ zbliżają się moje urodziny i muszę zatrzeć efekty mojej zołzowatości, by prezent był zacny) zwany przeze mnie Mr Rightem bądź Małżonkiem, obchodził swoje święto, potocznie zwane urodzinami. (Kto Twarzoksiążkę naszą obserwuje ten wie, kto nie ten … niech zacznie co by do tyłu z newsami nie był.) Rzecz jasna jak to w urodziny bywa, życzenia się posypały. Osobiście, telefonicznie, sms-owo, facebookowo …. i tutaj właśnie ukrywa się zagadka dla Was:

Czego najczęściej życzono Mr Rightowi z okazji jego urodzin?

Uwaga, uwaga, czekam na poprawne odpowiedzi. Słychać już cichutkie werbelki, dochodzą do tego niecierpliwe przebierania palcami …. jaka jest odpowiedź? Jaka jest prawidłowa odpowiedź?

Tak, Bingo. Prawidłowa odpowiedź brzmi: DRUGIEGO DZIECKA. Nagminnie życzono mu drugiego dziecka! Straszna monotematyczność w tych życzeniach.

Ale wiesz było na żarty, a teraz to bym chciała z Tobą tak całkiem na poważnie pogadać. Drugie dziecko. Spoko pomysł. Ja nie mówię, że bym nie chciała. Bo może bym i chciała. Ale to przecież nie jest kupno chomika czy przygarnięcie kota z podwórka. Drugie dziecko to poważna decyzja. Decyzja, z której drogi powrotnej już nie ma. Wiesz w pierwotnej koncepcji ten wpis miał być taki ogólny. Taki dlaczego Tak, a może dlaczego Nie. Co ludzie sądzą. co ludzie powiedzą. Ale nie tędy droga. Ten wpis nie powie Ci, ani nawet nie powie Mnie czy zakasać rękawy (a może raczej dolną partię ubrań) i brać się do “roboty”. Ten wpis jednak będzie bardziej uczuciowy, bo chciałam się z Wami podzielić tym co czuję. Moim strachem. Tak strachem. Strachem przed Drugim Dzieckiem. Bo mówią, że strach to można mieć przed pierwszym dzieckiem, bo przecież nie wiesz co i jak. A drugie? Drugie to już tylko formalność. Z drugim jest pikuś. Ale wiesz, ja się z tym nie zgadzam. Bo decydując się na drugie dziecko, już wiesz na co się decydujesz. Wiesz o blaskach ale też o cieniach macierzyństwa. I właśnie te cienie, choć są nieporównywalnie mniejsze od tych blasków, potrafią nieźle namieszać Ci w głowie.
Pojawia się strach, podsycany miłością. Jak to możliwe? Nie będę tutaj teoretyzować. Powiem Ci kawa na ławę jak jest u mnie. I możesz z tą wiedzą robić co chcesz, możesz mnie ocenić jak chcesz.
Nie ważne.

Kocham Zetkę. Jest moją wymarzoną córeczką (tak, zawsze wiedziałam, że będę chciała mieć córkę). Poświęcam jej wiele czasu. Bo chcę, ale też czasami muszę. Dlaczego? Ponieważ Zetka jest niezwykle absorbującym dzieckiem. Zawsze taka była. Od urodzenia. Nie, nie nauczyłam jej tego. Chyba, że w życiu płodowym. Ona spała już ze mną w łóżku będąc w szpitalu. Tak, tylko na moim łóżku była spokojna. Tylko na moim łóżku, przytulona do mnie przesypiała długi okres czasu. Niewiele się to zmieniło. Jest jak rzep. Wkurza mnie to, męczy  i cieszy jednocześnie (ot taka dwubiegunowość u mnie). Po prostu ją kocham. Ale są rzeczy, których w niej nie lubię. Po prostu nie lubię.

Nie lubiłam jej kolek, ząbkowania, lęku separacyjnego, nieprzespanych nocy. Ale wiesz, do tego można się przyzwyczaić. Taka kolej rzeczy. Ot dzieci już tak mają.

To czego ja się w takim razie boję?

To dziwne, ale właśnie tego, że drugie dziecko będzie takie jak Zetka. Wiesz takie absorbujące. Takie uparte. Takie “zawsze musi być na moim”. Boję się tego, że z dwójką takich Łobuzów zwariuję z miłości, ale przede wszystkim zmęczenia. Boję się tego, że nie ogarnę rzeczywistości, bo przecież już teraz mam wrażenie, że nie ogarniam, a ona jest jedna. Ale wiesz te lęki, to są takie “strachy na lachy”. Bo przecież jak trzeba, to wszystko się da. Prawda?

Jest inny lęk. Lęk spowodowany miłością przede wszystkim. Boję się, że jeśli pojawi się drugie dziecko, ktoś na tym ucierpi. A tym kimś będzie ta osoba, której cierpienie zaboli mnie najbardziej. Zetka. Boję się, że ucierpi na tym nasz kontakt, bo przecież nie będę miała już tyle czasu dla niej. Ten czas będę musiała podzielić. Może nawet będę musiała drugiemu dziecku poświęcić go więcej. Może będę musiała zrezygnować z niektórych naszych rytuałów, które tak lubimy bo … bo drugie dziecko będzie mnie potrzebowało bardziej. Czy ona to zrozumie? Nie wiem. Jest przecież jeszcze Mała. A może właśnie już nie jest?

Ja wiem, że może właśnie dzięki temu zyska dużo więcej. Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Zyska samodzielność, ale może wcale nie będzie jej chciała zyskać? Może właśnie jej stopień absorbowania z zazdrości wzrośnie? Ja wiem, że zyska kogoś kto zawsze będzie przy niej, nawet gdy mnie już nie będzie. Zyska rodzeństwo. To wartość największa. I wiem, że na pewno chcę jej ją podarować. Ale nie wiem czy już teraz. Chyba potrzebuję jeszcze czasu. Nie wiem ile. Może rok, może dwa. A może okaże się, że tylko kwartał.

Teraz jest jeszcze wiele “ale”, te ale sprawiają, że pojawiają się obawy.


I nie ma sensu zastanawiać się czy są one na miejscu czy nie na miejscu. One są i mamy, ja mam do nich prawo. Podziwiam, serio, podziwiam kobiety, które ich nie mają. Może są szczęśliwsze, nie dzieląc włosa na czworo. Ja dzielę. I mam pewien strach. Ale wiem skąd on się bierze. Otóż z tego Maleństwa, które już mam. I Wiem, że nie jestem jedyna. A Stopień tego strachu jest uzależniony od tego jak bardzo absorbujące i wymagające jest nasze Pierwsze Dziecko. A moje dziecko właśnie takie jest. I inne dzieci też takie są. I doczekają się rodzeństwa. Zetka też się doczeka.













To Cię może zainteresować

8 komentarze

  1. miałam takie same obawy, bałam się, że zranię uczucia młodej, że moja miłość się nie podzieli... bałam się tysiąca innych rzeczy i jak w końcu powiedzieliśmy: walić obawy! to jak zresztą wiesz, mamy problem żeby mieć drugie dziecko. Czasami obawy trzeba odsunąć na bok i działać :)
    pst kiedy przejdziesz na disqus ? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie kończysz ten post :) też się nad tym zastanawiam, kiedy jest dobry czas na drugie dziecko, tak samo jak Ty mam obawy. Czasem zarzekam się, że więcej dzieci mieć nie będę, bo tak Mała daje mi w kość, ale później przepraszam w duchu i w głębi serca chciałabym drugiego brzdąca, który da mi buziaka i przytuli... czasem myślę, że najlepiej by było gdyby to los zdecydował, kiedy będzie drugie dziecko, bo ja sama nie wiem czy i kiedy się zdecyduje...

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie też jest strach, ale całkiem przed czym innym - przed ciążą i porodem, bo miałam, jakie miałam, czyli dość traumatyczne. Ale powoli je przełamuję. Tego, co będzie potem się nie boję, bo wiem, że wszystko, co zależy od nas, jest do ogarnięcia, tylko na kwestie zdrowotne niestety nie mamy wpływu :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też się boję - i myślę, że ten strach we mnie już zwyciężył. Na początku chcieliśmy od razu lecieć do ośrodka adopcyjnego po raz drugi, składać kolejny komplet dokumentów i czekać na następną kwalifikację - ale życie bardzo szybko te nasze zapędy zweryfikowało. Zgadzam się z Tobą, że wiele zależy od tego, jakie jest pierwsze dziecko - gdybym miała spokojnego i wyciszonego aniołeczka to pewnie byłoby mi łatwiej się zdecydować. A Bąbel akurat jest takim wulkanem energii i nerwuskiem - że naprawdę wątpię, czy ogarnęłabym przy nim jeszcze drugiego malucha.

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoje obawy są naturalne, bo posiadanie dwójki dzieci zwłaszcza na początku pochłania tonę czasu i zaangażowania. Wszyscy uczą się nowej sytuacji, wszyscy dostrajają. Ale więcej jest tego dobrego, potem pstrzydzy na dzieci z perspektywy czasu i myślisz, że nie wyobrażasz sobie mieć z nich tylko jedno. Kiedyś nie wierzyłam, dziś potwierdzam że miłość się mnoży :) Warto, bo naturalnie się wszystko układa. No i idealny moment to każdy, jeśli w głębi serca pragniesz drugiego malucha :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja znam stara prawdę: drugie dziecko jest inne niż pierwsze :) Sprawdza sie ona w wielu znanych mi rodzinach :) Ja i moja siostra też jesteśmy jak ogień i woda! Skoro Zetka jest absorbująca, szybka itp itd to drugie będzie spokojniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja Ci powiem, że tak naprawde nie ma sie czego bac. My o drugim dzidziusiu zdecydowalismy dosc szybko bo w monencie, gdy Oliwia miala 5 miesięcy. I nigdy nie bede zalowala tej decyzji. Teraz Oliwia w lipcu kończy 3 latka , Sophie we wrzesniu 2. Dziewczynki wychowują sie razem , razem sie kąpią, bawią no i oczywiscie klócą 😁 najwazniejsze co noge Ci powiedziec to to ,ze w ich przypadku wszystko - dosłownie wszystko bylo inne. Obie ciąże rozne, porody rozne, i też charaktery dziewczyn sa calkiem inne. Zycze Ci powodzenia i podjecia tej najlepszej decyzji w odpowiednim dla Was czasie ;)
    Ps. Strach ma tylko wielkie oczy! Naprawde! ❤

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozumiem Twoje obawy, choć moje wynikają raczej z czegoś innego. Na drugie dziecko zdecydowaliśmy się, gdy synek miał 2,5 r. Udało się od razu, lecz szczęście trwało krótko...maluchowi przestało bić serce w 5 miesiącu. Trauma, która przeszłam w związku z tym, siedzi we mnie. Lęk o przebieg kolejnej ciąży blokuje mnie. Bardzo chciałam mieć drugie dziecko, to dziecko... Teraz syn ma 5 lat i nadal jest jedynakiem. Czy doczeka się rodzeństwa ? Bardzo bym tego chciała, ale czas pokaże, niczego juz nie planuje i nie zakladam. Latwo mowic i zyczyc drugiego dziecka, ale nie jest to takie łatwe, jak sie niektorym wydaje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge