Jak zaplanować zwiedzanie z 2-letnim dzieckiem?

20:35


Po weekendzie majowym, gdy w sposób niecny wykorzystałam naszego facebooka i zdradziłam Wam (no dobra niech Wam będzie, paskudnie się pochwaliłam) w ilu miejscach i przede wszystkim w jakich miejscach byliśmy, dostałam od Was w komentarzach i w prywatnych wiadomościach kilka zapytań o podróżowanie, a właściwie zwiedzanie z małym dzieckiem. Chociaż może właśnie nie o małe dzieci chodzi, ale bardziej takie w wieku Małej Zet.

Bo z Małym dzieckiem z doświadczenia wiem, wbrew pozorom jest łatwiej. Z dwulatkiem nieco trudniej.

Jaki dwu, czy tam dwu i pół latek jest każdy widzi. Znaczy się nie wiem czy każdy, bo może nie każde dziecię takie jest, ale moje jest. Otóż dzieciak pokroju Zetki jest: żywy, energiczny, niezwykle stanowczy (przez słowo “stanowczy” rozumiemy coś w stylu “mam swoje zdanie i będę go bronić do upadłego” ewentualnie “będzie po mojemu albo wcale”), wózek jest dla niego złeeeem, więc do niego nie wsiądzie, a chodzenie za rękę jest dla mięczaków. Przypadek stracony, co? Nie da rady zwiedzać?

Nic bardziej mylnego. Trzeba tylko dobrze rozplanować zwiedzanie i odpowiednio dobrać miejsca zwiedzania.

Najważniejsze jest to trzymać się schematu:
NAJPIERW ZMĘCZ DZIECKO, PÓŹNIEJ ZWIEDZAJ.

O co chodzi?

Do muzeów, zamków i galerii z pełnym energii dzieciakiem nie masz po co wchodzić, bo w najlepszym wypadku Cię z nim wywalą, w najgorszym: zanim Cię wywalą, dzieciak zdąży zrobić niezłą rozpierduchę, a Ty oprócz tego, że spalisz się ze wstydu to jeszcze stracisz grube miliony.
Zatem zasada numer jeden: wybierając miejsce do zwiedzania wybierz takie, gdzie oprócz miejsc, gdzie “trzeba się zachować” będzie również miejsce, gdzie dziecko będzie mogło poczuć swobodę (mówiąc kolokwialnie “by móc spuścić je ze smyczy”). O co chodzi? Powiem Wam na przykładzie Książa w Wałbrzychu, które mieliśmy okazję zwiedzić w weekend majowy. Zamek otoczony jest pięknym parkiem, a także ogrodami, tak pięknymi, że dech zapiera. Te klomby kwiatów. Labirynty z roślinności. Cudo! Po co to wszystko jest potrzebne do zwiedzania z dzieckiem? Otóż w bardzo konkretnym celu. Po kolei. Zanim weszliśmy na zamek Zetka swobodnie mogła pobiegać po parku, później my ze zmęczonym dzieckiem mogliśmy zwiedzić zamek, by po zwiedzeniu zamku i naładowniu baterii przez Zetkę móc wspólnie szaleć w zielonych labiryntach. Jak to mówią wilk syty i owca cała. Podobnie rzecz się miała w Rogalinie. To jedno z miejsc, w którym człowiek po prostu odpoczywa. Dziecko ma swobodę. My podziwiamy i nie denerwuje nas, że Maluch gdzieś biegnie przed siebie.

Zasada numer dwa: tej zasady nauczyłam się po weekendzie majowym, kiedy ręce moje wydłużyły się co najmniej o 15 cm. Jeżeli chcesz zwiedzać wnętrza zamków, galerie, muzea itp  i zastosowałaś zasadę numer jeden (którą szczerze polecam) to musisz poszukać takich miejsc,w których można bez problemów poruszać się wózkiem (w Książu to było niestety utrudnione) bądź zaopatrz się w nosidło (porządne, ergonomiczne, które ani dziecku ani Tobie krzywdy nie zrobi). Dlaczego? Zmęczone dziecko musi gdzieś odpocząć. Wiadomo jeżeli nie da się w wózku (bądź Maluch nie chce być w wózku, czytaj: tak jak u nas) to trzeba odpoczynek zapewnić u rodziców na rękach, a ręce z doświadczenia wiem, mają ograniczoną wytrzymałość, dlatego polecam nosidła właśnie.

Zasada numer trzy: zawsze miej ze sobą przekąski, najlepiej ze dwa, trzy rodzaje. Przekąski kupują czas (i chwilę świętego spokoju, chociażby dlatego, że zamykają ciągle gadającą buzię;)

Zasada numer cztery: uwaga, to ważna zasada, jeśli chcesz zwiedzić kilka miejsc w jednym dniu. Pamiętaj, żeby tak zaplanować zwiedzanie, aby przejazd między jedną a drugą atrakcją wypadał na czas drzemki Malucha, szczególnie, jeżeli Twoje dziecko, tak jak nasza Zetka, ma problem z zasypianiem w ciągu dnia poza domem. To pozwoli dziecku odpocząć i zapewni mu dobry humor na dalszą część dnia. My dokładnie tak zrobiliśmy w majówkę. Przedpołudnie spędziliśmy korzystając z uroków parku wokół pałacu w Rogalinie, by w czasie drzemki Zetki przejechać do Wałbrzycha i zwiedzić Zamek Książ.

Zasada numer pięć: nie bój się ludzi! Dziwna zasada co nie? Ale już tłumaczę o co chodzi. Zasadniczo boimy się iść z dzieckiem tam gdzie tłumy są: a bo dziecko może się źle czuć, a bo wstyd jak zacznie lamentować i wpadnie w standardową dla siebie histerię, a bo … no mówi się, że jak tłum to z dzieckiem nie i już. Ale, ale! Znowuż weekend majowy nauczył mnie czegoś nowego, ponieważ do Książa trafiliśmy właśnie w dniu, gdy były tak ogromne tłumy, ponieważ właśnie odbywał się Festiwal Kwiatów. Moje obawy były ogromne. No takie mniej więcej jak opisałam powyżej. Niepotrzebnie. Tłum okazał się zbawienny. Otóż dziecko jak będzie chciało to i tak histerię odwali, a im więcej ludzi tym większy harmider i jego lament zgubi się w tłumie (czytaj mniejszy wstyd;)  

Na koniec chciałam Wam powiedzieć najważniejszą zasadę. Zasada numer sześć brzmi (choć może powinna być zasadą numer jeden) : nie zakładaj, że uda Ci się wszystko dokładnie zobaczyć, przeczytać, przeanalizować, bo z góry Ci powiem, że się nie uda. Ale wiesz, nie na tym to chyba polega. Zobacz w zamian ile zyskasz: czas spędzony z rodziną, wspólne bieganie po parku, ogrodzie itp, piękne zdjęcia, piękne wspomnienia,  a do tego zwiedzisz ciekawe miejsca, na tyle na ile się da, bez nacisku i wkurwu, że nie przeczytałaś całej pięciostronnicowej historii obrazu w sali kolumnowej prawego skrzydła zamku. Spoko. Na luzie wygooglujesz sobie w domu, albo lepiej zrób sobie zdjęcie opisu, przeczytasz go wieczorem ;)

A Wy dopisałybyście coś jeszcze?



PS. a teraz mam szybkie pytanie do Was. Bo trochę zwiedzamy, trochę wyjeżdżamy. W sam weekend majowy byliśmy w Gnieźnie, Poznaniu, Rogalinie i Wałbrzychu. Wspominałam Wam o tym wszystkim tak pobieżnie, ale po głowie chodzi mi cykl, w którym opisałabym gdzie byliśmy i co zwiedziliśmy razem z Zetką, by zdradzić Wam gdzie warto być. Co Wy na to? Chcecie nowy cykl i dokładniejsze relacje z naszych wyjazdów?

ROGALIN 

 






ZAMEK W KSIĄŻU






To Cię może zainteresować

0 komentarze

FACEBOOK

Google+ Badge