Czy Ziemia na datę ważności? 'Pył Ziemi'

20:33


Fantastyka. Z reguły nie sięgam po tego typu książki. A bo to nie moja bajka. Mało w nich realizmu. Nie ma codziennych problemów. Nie kręcą się wokół kobiety. Nie kręcą się wokół miłości. Nie ma w nim nawet zbrodni. No dobra przesadziłam. To wszystko jest. A Ja po prostu nie gustuję w tym gatunku. Ba, ja go za bardzo nawet nie znam. Ale to przecież jedno z drugiego wynika. Logiczne w sumie: nie lubię więc nie znam, ale może nie znam więc nie lubię.

Coś jednak skłoniło mnie do sięgnięcia po tą nowość wydawniczą. Po książkę Rafała Cichowskiego pod tytułem “Pył Ziemi”. W sumie nie jestem pewna co to było. Może z jednej strony bardzo interesująca okładka. Tak, jestem okropna. Oceniam książkę po okładce. Ale tak jest. Jeżeli okładka mnie nie zaciekawi, to nie zerkam co jest w środku. A ta okładka zdecydowanie przykuła moja uwagę. Chociaż bardziej skłoniłabym się jednak do teorii, że zrobiłam to na przekór. Ot tak po prostu. Nigdy nie czytam. To teraz przeczytam. Po co? Po to by przekonać się czy to na pewno nie moja bajka. A może właśnie moja.

Główni bohaterowie książki to para ludzi, kobieta i mężczyzna, Lilo oraz Rez. Nie takich zwykłych ludzi. Ludzi nieśmiertelnych, zmodyfikowanych genetycznie, tak by śmierć ich nie dosięgła. Ludzi, którzy znaleźli się na wielopokoleniowym statku  kosmicznym nazwanym Yggdrasil, który został wysłany w przestrzeń kosmiczną w XXIV wieku, gdy Ziemia umierała. Statek ten miał zapewnić przetrwanie gatunkowi ludzkiemu. Jednak Lilo i Rez ponad 700-set lat później lądują na ziemskiej planecie, po to by wypełnić bardzo istotną dla ludzkości znajdującej się na statku misję. Misją tą jest odnalezienie Biblioteki Snów, w której zapisano wszystkie wspomnienia ludzkie.

Książka ta nie jest jednoznaczna. To znaczy, że ciężko zamknąć ją w ramach jednego gatunku. Czerpie garściami z kilku różnych, wręcz skrajnych czasami cech gatunkowych. Doszukać można się poza oczywistymi cechami fantastyki, elementów kryminału, sensacji, czasami groteski a nawet romansu.

Lektura jest jak dla mnie nieco chaotyczna. Jest bardzo wiele różnych światów znajdujących się obok siebie, które teoretycznie nie mają prawa obok siebie egzystować. Jest Dzicz, z całą swoją prymitywnością i pierwotnością, miejsce, które przyroda odebrała na powrót od ludzi. Jest Londyn. Miasto zbudowane na wzór wiktoriańskiego Londynu, w którym władzę trzyma niezwykle ekscentryczny Lord. Miasto, w którym króluje brud, trująca, toksyczna mgła, a jego największym problemem są morderstwa i zbyt wysoki poziom edukacji wśród ubogich ludzi. W końcu jest również Aurora. Miasto utopia, cywilizacyjnie zaawansowany, sztuczy twór, w którym ludzi mogą decydować nawet o barwie zachodu słońca. Miejsca te przenikają się. Akcja płynnie przechodzi z jednego w drugie, by znów wrócić do pierwszego i tak kilkukrotnie przebiegamy w tę i spowrotem. Wszystkie te miejsca mają jednak coś wspólnego. Jest element, który zżera je od środka. Wyniszcza. To zawsze ten sam element. Ale nie zdradzę Wam jaki.

Ilość zwrotów akcji i niespodziewanych elementów (o których nie śniło się filozofom, a o których Wam teraz nie powiem), które znajdują się w książce potrafi wprowadzić pewien chaos. Potrzeba kilku minut by czasami połapać się w tym, gdzie i z kim jesteśmy, i dlaczego tak się stało. Szczególnie zaskakujący jest koniec. Koniec, który tak naprawdę niewiele kończy, ale pozostaje otwarty, choć zamknięty jednocześnie. Tak, koniec jest dziwny i trudno mi go wytłumaczyć.

Z tego wynika jednak pewna rzecz, pewna myśl, którą czytając lekturę warto mieć z tyłu głowy, bo książka ta jest na niej oparta. Nic nie jest takie jak się w pierwotnej wersji wydaje.

“Pył Ziemi” jest ciekawą propozycją. Myślę, że można ją odebrać na wiele sposobów. Fanatycy tego gatunku zrobią to za pewne zupełnie inaczej niż ja. Ja klucząc wśród wielu wątków, wybrałam ten który we mnie uderzył najbardziej. Dla mnie on był meritum tej książki. Odebrałam “Pył Ziemi” jako swoistą przestrogę. Przestrogę dla współczesnych ludzi. Przestrogę od Matki Ziemi.


Czy aby nie brniemy w to samo miejsce, w które zabrnęli bohaterowie książki?



To Cię może zainteresować

0 komentarze

FACEBOOK

Google+ Badge