Podróże z bogami śmiesznym wehikułem przez kontynenty, czyli nowości w naszej biblioteczce

20:53


Zetka jest książkoholikiem, molem książkowym czy zwał jak zwał. Nazwa jest nieistotna. Istotne jest to, że uwielbia książki tak jak ja. A ten stan rzeczy uważam za swój sukces wychowawczy! I mam nadzieję, że on nigdy się nie zmieni i książki zawsze już będą dla niej ważne.

Doszliśmy do tego momentu, że gdy dzwoni dzwonek w godzinach południowych to Zetka woła “kuliel psijechał” [czyt. kurier przyjechał], a gdy zapytam ją co przywiózł dostaję odpowiedź “ksiąśki dla Siosi” [czyt. książki dla Zosi]. No i przyjechał do nas niedawno ten Pan “kuliel” i przywiózł nowinki prosto od Naszej Księgarni.


Zwariowane pojazdy” Artur Gulewicz


Co Wam będę mówić, przecież sami wiecie, że Zetka to jednak ma w sobie pierwiastek chłopięco-łobuzerski. Jasne lubi lalki, wózki, różowe zabawki, ale jednocześnie szaleje za wkrętarkami, śrubkami a przede wszystkim za samochodami! Dlatego na dzień dobry oszalała na punkcie “Zwariowanych pojazdów”.

Książka ilustrowana przez polskiego artystę Artura Gulewicza jest pozycją całkowicie niebanalną. To nie są zwykłe obrazki zwykłych pojazdów. To propozycja dla tych, którzy lubią sami zadecydować jak dany pojazd ma wyglądać. Jak to możliwe? Wnętrze książki wykonane jest z twardych kartek i podzielone jest na trzy części, czyli każdy pojazd składa się z trzech kawałków. Teraz już nasza w tym głowa co, do czego dopasować, bo kombinacji jest mnóstwo. Możesz stworzyć pojazd mający przód samolotu, środek wozu strażackiego i tył rakiety, albo jeszcze lepiej możesz połączyć lokomotywę, z UFO i z koparką. Ciekawy co z tego wyniknie? Podpowiedzą Ci zabawne opisy, które w ten sposób powstały np: “samolot gasi pożar na księżycu” lub jak w naszym drugim przypadku “lokomotywa krąży na wsi”.

Książka jest rewelacyjną propozycją nie tylko dla małych chłopców. Na przykładzie Małej Zet wiem, że dziewczynki mają z niej tyle samo radości i zabawy. Zetka uwielbia szukać i składać pojazdy w sposób prawidłowy (ot taka perfekcjonistka) przewraca kartki, śmieje się i woła “nie pasiuje, nie pasiuje”. Mr Right też się świetnie odnalazł w tej książce. On odwrotnie do Zetki, szuka opcji najbardziej abstrakcyjnej.



Pamiętacie Mity greckie ze szkoły? Ja pamiętam. Nawet je lubiłam. Nie kochała, ale lubiłam. No właśnie: ja pamiętam je ze szkoły! A tu daję je do czytania 2-latce? Zwariowałam? No może trochę, ale nie tak do końca.

“Mity greckie dla dzieci w obrazkach” to ilustrowana przez polską graficzkę książka obrazkowa o utwardzanych stronach dla właśnie takich maluchów jak Mała Zet (no i tych trochę starszych też). Słowem kluczem, a może właśnie określeniem kluczem jest właśnie “książka obrazkowa”, czyli taka którą dzieciaki w jej wieku lubią najbardziej. Dzięki niej w prosty sposób  już od najmłodszych lat mogą poznać mity o stworzeniu świata, o tym kim byli i jak powstali bogowie, a także mit o Prometeuszu, Demeter i Korze, o Puszce Pandory, Dedalu i Ikarze oraz o 12-stu pracach Herkulesa. Spokojnie wiedza ta jest podana w bardzo przystępny sposób i jednocześnie dosyć zabawny, by nie przestraszyć małego dziecka (jednak w mitach to się różne straszne stworzenia i nie zawsze miłe rzeczy działy). Postacie są narysowane bardzo “bajkowo” a wszelkiem “straszne” czy “krwawe” momenty zostały zawoalowane.

Jak to możliwe? Autorka przedstawiła mity w sposób przypominający komiks. Na jednej rozkładówce, pełnej szczegółowych ilustracji przechodzimy od numeru do numeru poznając dzieje powstania świata, dowiadujemy się skąd wzięły się pory roku czy kim był Dedal i Ikar i o co chodzi z tym słońcem i woskiem. Świetna nauka przez zabawę. Zetka uwielbia szukać strzałek i pokazywać co jest następne. 


“Atlas przygód zwierząt”

Pamiętacie genialny “Atlas miast”, o którym pisałam jakiś czas temu (kto nie pamięta tego zapraszam TUTAJ)? Teraz w naszej biblioteczce, a właściwie w biblioteczce Małej Zet zadomowiła się kolejna niebanalna propozycja z serii Atlasów. Niebanalna od samej okładki, a właściwie od formatu, który nie zmieści się w zwykłej torebce (37 cm robi wrażenie), chyba, że masz taką jak to Dziadek Zetki mówi “to nie torebka to worek na ziemniaki”.

Ale jej “niebanalność” na wielkości się nie kończy. Mało tego. Ona się na niej dopiero zaczyna!
“Atlas przygód zwierząt” a dokładnie “Atlas przygód zwierząt. Ciekawostki ze świata przyrody, wielkie migracje i inne niezwykłe zachowania zwierząt” to podzielona na siedem kontynentów księga. Każda część zaczyna się od mapy (jak to na atlas przystało), na której naniesione są wizerunki charakterystycznych dla danego miejsca zwierząt, wraz z ciekawostką co razem z tymi zwierzętami można zrobić np. “kryj się w norze z wombatami” w Australii lub “ocieraj się o drzewa z niedźwiedziami brunatnymi” w Ameryce Północnej. Po każdej mapie na kolejnych rozkładówkach są kolejne ciekawostki nie są podane w nudny, ciągły sposób, który zniechęci dzieciaki do nauki. One są ukryte na wielobarwnych ilustracjach (nierzadko zabawnych jak np. niedźwiedź nurkujący z maską). Wyszukiwanie ich i czytanie to świetna zabawa na długie godziny.

Książka ta to świetna propozycja dla nieco starszych dzieciaków niż Mała Zet. Chociaż i ona chętnie przegląda obrazki i opowiada co robią zwierzęta, a ja w tym czasie staram się przekazać jej ciekawostki tak by i ona zrozumiała. Jednak największą frajdę z jej przeglądania mam ja. Bo ja mam coś z dziecka. Nie lubię nudnych suchych faktów, a tutaj są same ciekawostki. 












To Cię może zainteresować

2 komentarze

FACEBOOK

Google+ Badge