Skuteczny sposób na to by wyluzować i cieszyć się macierzyństwem

20:31


To nie jest wpis o tym jak zostać Matką Idealną. Bo bycie Matką idealną nie jest możliwe. Serio. Z Matką Idealną jest tak, jak z jednorożcem. I jedno i drugie występuje tylko w bajkach. Ewentualnie w internetach - szczególnie ten mityczny gatunek nr 1. Zatem nie powiem Ci jak się nią (w sensie tą Super Hiper Idealną Matulą) stać, bo to nie jest możliwe w rzeczywistości (im szybciej zdasz sobie z tego sprawę, tym lepiej dla Ciebie i Twojej rodziny). Ten wpis jest za to o czymś dużo lepszym i ważniejszym. Jest o tym jak być Mamą bez stresu i nerwów, bo taka Mama jest najlepsza. A bycie nią jest już możliwe, choć dosyć trudne do wykonania. Ale mimo wszystko możliwe, a jak coś jest możliwe to warto spiąć dupę i do tego dążyć.

Każdy wie, bo każdy to powtarza i każdy o tym pisze (nawet ja O TUTAJ), że podstawą udanego macierzyństwa, takiego macierzyństwa, które przynosi mnóstwo radosnych chwil zarówno dla dziecka jak i dla mamy jest LUZ. Tak słowo LUZ to słowo klucz do spokoju i szczęścia, ale też jest to taki dosyć metaforyczny zwrot. Bo co to do cholery ten LUZ jest? Ja się pytam i żądam odpowiedzi.

No i nie mam tej jednej, konkretnej odpowiedzi. Być może dlatego, że do niedawna, choć w teorii LUZU w macierzyństwie byłam ekspertem, to w praktyce szło mi średnio. Tak, myślę, że to może być powód. Przyznaję się bez bicia, że przy każdej jednej okazji spinałam poślady i chciałam mieć wszystko zapięte na ostatni guzik, wiesz zaplanowane i rozpisane (tak w przenośni oczywiście). Finalnie nic mi nie wychodziło tak jak bym chciała (wiesz jak to jest z dzieckiem, ono zawsze coś wymyśli by pomieszać plany, albo przynajmniej wydłużyć wykonywanie niektórych czynności, zresztą pisałam o tym TUTAJ), a to z kolei sprawiało, że poślady spinałam jeszcze bardziej. Koło zamknięte.

Ale znalazłam sposób jak z tego koła się wyrwać. Jak przestać spinać poślady i wreszcie wrzucić na ten wspominany przez wszystkich LUZ, a co za tym idzie znowu czerpać radość ze wszystkiego, a głównie z przebywania z Małą Zet.

Kojarzysz powiedzenie: “szczęśliwi czasu nie liczą”? Jasne, że kojarzysz. A teraz powiem Ci coś co ja odkryłam w związku z tym powiedzeniem i co stało się, gdy odniosłam je do mojego macierzyństwa. Dzięki niemu odzyskałam SPOKÓJ (no i LUZ;)

Najskuteczniejszym sposobem na to by wyluzować i cieszyć się każdą chwilą macierzyństwa jest zakopanie zegarka głęboko na dnie szafy, albo jeszcze lepiej w ogródku (ale ja nie mam ogródka, więc szafa też się spisuje) i zaprzestanie ciągłego zerkania w jego stronę.

Jak do tego doszłam?

“9:00 a my jeszcze w piżamach, powinniśmy już jeść śniadanie”, “Dobra o 11, wychodzimy na spacer”, “cholera czy my nigdy nie możemy wyjść punktualnie, już 11:20”, “Jeszcze mam tyle do zrobienia, a już tak późno”, “kurcze, 15 a my dopiero jemy obiad”, “ale późno, a ona jeszcze nie śpi, powinna już spać”. Szybko, nie ma czasu, szybko, szybko.

Znajome? Tak, ja też miałam taką gonitwę myśli.
Dlatego przestałam patrzeć na zegarek. Nie chcę wiedzieć, która jest godzina.

Fajnie jest chodzić w piżamach i nie przejmować się, że nie wypada o tej godzinie. Dobrze jest nie przejmować się tym, że dziecko powinno być już dawno w łóżku bo późno. Skoro nie chce, to pójdzie jak będzie chciało. A obiad? Obiad je się o 12? A kiedy jest 12, bo nie mam zegarka!
Ziemniaki zazwyczaj obiera się w 10 min? Ale po co w 10 min, mogę to zrobić z Zetką w 20 min. Nie stresuję się już uciekającym czasem i tym czego nie zdążę, jak nie zdążę z czymś innym.Pewnie robię wiele rzeczy dłużej, ale nie zwracam na to uwagi. Zwracam teraz uwagę na siebie i Małą Zet. I wiesz co? Żyje mi się lżej!

Tobie też może :)

To Cię może zainteresować

3 komentarze

  1. Na czas nie zwracam tak uwagi, ale spinam się w innych kategoriach, nie umiem wrzucić tego luzu, a sama wiem, że przydałby się i mnie i córce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie, tak , i lubię, i czasem go zakopuję. ale nie zawsze mogę bo przecież obowiązki. Ich niestety niemożna zawalić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem mi się udaje wrzucić na luz. Zależy czy jestem wyspana czy nie :D

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge