O tych elementach wyprawki nikt nie mówi, dlaczego?

20:33


Wyprawka. Wiadomo, ważna rzecz. To tak jak w tej reklamie: Jest Crunchips jest impreza (ha, a teraz przyznać się ilu z Was przeczytało to hasło z melodią w tle? Wiedziałam. Spoko ja też. Jaki z tego wniosek? Że to dobra reklama jest. Choć głupia. Nie ukrywajmy. Ale jednak dobra). No dobra. Odbiegło mi się od tematu. Wracając. W reklamie jest “Jest Crunchips jest impreza”. W życiu rodziców jest: “Jest dziecko jest wyprawka” (nawet do melodii pasuje. Sprawdź sama!)

Body, śpiochy, kosmetyki, pieluchy, otulacze, rożki, kokony, łóżeczka, wózki, kosze mojżesza, szumisie, czapeczki, waciki, kocyki … dużo tego. Każdy to wie. Każda mama przez to przechodziła i przechodzić każda przyszła mama będzie. I za każdym razem z takim samym entuzjazmem będzie szaleć na zakupach w realu i wirtualu. W sensie w w sklepach stacjonarnych i internetowych - no wiesz, taka super trendy chciałam być to wyskoczyłam z tym realem i wirtualem.

Wracając jednak do tych bodziaków, kaftaników, rampersów, rożków i innych potrzebnych bardziej lub mniej rzeczy. Wszyscy wiedzą i każdy pisze co się przyda dziecku i mamie. Ja też pisałam. No może bardziej o tym co nie jest potrzebne (TUTAJ), ale uznajmy, że to też się liczy. Wiesz, tak sobie pomyślałam, że skoro wszyscy tak piszą o tych wyprawkach, to dlaczego zawsze pomijają pewne rzeczy, które są naprawdę istotne.

Zużycie tych rzeczy, gdy pojawia się dziecko wzrasta horrendalnie! Nie mam danych statycznych, ani zapisków takich nie prowadziłam na własnym przykładzie, ale jestem skłonna zaryzykować, że ich zużycie wzrasta tak z dobre 5 razy! Zatem dlaczego nikt nie wspomina by w wyprawce znalazły się:

  1. Ręczniki papierowe - (tą nazwę pisałam trzy raz! Serio! Nie wiem jak Wy ale ja zawsze, ZAWSZE, mówię papier ręcznikowy i teraz okazało się, że nie tylko tak mówię, ja tak nawet piszę! Oszz przypadek stracony). No ale dobra. O co chodzi. Otóż ręcznik papierowy to bardzo ważna rzecz! Musisz mieć go dużo i zawsze pod ręką, najlepiej jeżeli umieścisz jedną rolkę w każdym pokoju, kuchnia i łazienka też się liczą. Już mówię po co. A no po to, żeby nie gonić jak pies z jęzorem po pokojach. Bo dziecko jest trochę jak kot. Kot znaczy swoje terytorium. Dziecko też znaczy swoje terytorium. Dziecko w wersji mini (czyt. niemowlę) lubi sobie dużo wypić mleka, ale potem lubi się rozmyślić i myśli sobie “nie nie, bez sensu, nie mogę tyle wypić, będę gruba” i tak powstaje plama ulanego mleka. Później dochodzą próby zalania mieszkania śliną, i testowanie zmywalności podłogi za pomocą np. zupki marchewkowej. A dalej to już płynie (dosłownie) rzeka rozlanych skoczków i herbat, bo przecież “jestem duży mogę sam”. Są też wypadki pod hasłem “ups nie zdążyłam” … nie, nie chodzi o herbatę choć kolor jest ten sam. I tak, mnożyć można i mnożyć, ale im starsze dziecko tym o dziwo ręcznik potrzebny bardziej (tak Mężu, do Ciebie teraz biję)
  2. Płyn do szyb - tak zachciało Ci się modnych mebli? Kuchnia z wysoki blik blink, stolik z szybą, albo lepiej z lakierem, a może jeszcze lustro masz duże i nisko zawieszone? A no chciałaś to masz. Kup sobie teraz zapas płynu do szyb i papieru ręcznikowego, znaczy się ręcznika papierowego, ponieważ Twoje dziecko będzie sprawdzało czy aby na pewno nie ma nic po drugiej stronie lustra. Sprawdzi to za pomocą ręki, nosa, języka pozostawiając wszelkie możliwe odciski. Na kuchni zostawi każdy rozmymłany chrupek (a to ciężko zmyć cholerstwo), a na stoliku no cóż …. rączka prawa, nóżka lewa … itp.
  3. Proszek do prania - tak z moich osobistych przemyśleń to doszłam do wniosku, że w moim przypadku los czegoś nie zrozumiał. Prosiłam o portfel bez dnia, a co dostałam: kosz na pranie bez dna! Były plamy z mleka, były plamy z kaszek, zupek itp, później przeszliśmy posikane gacie, a teraz są plamy z wszystkiego (po wizycie u babci głównie z czekolady).
  4. Taśma klejąca - O czym pomyślałaś? haha, mam Cię!  Nie, nie będziemy zaklejać buzi dziecka, gdy znowu zacznie swoją tyradę (choć to kusząca propozycja). Taśma klejąca ma szereg zastosowań. Po pierwsze jak to mawiała moja koleżanka z pracy “nie rób siary, przyklej taśmą!”. Bo za pomocą taśmy naprawić można wszystko, nawet swój słuch. Jak? Uwaga, teraz będzie po drugie. Więc po drugie, sprzedaję teraz magiczny patent! Te wszystkie grające pierdoły naszych dzieci potrafią mieć tak przerażająco głośny i wkurzający dźwięk, że ma się ochotę  wypierdzielić je przez okno, ale tutaj pojawia się obawa, że  dziecko w rozpaczy za nimi wyskoczy. Otóż rozwiązanie brzmi tak: zaklej głośnik taśmą. Masz gwarancję cichszej pracy tych ustrojstw. Sprawdzone, przetestowane, działa ;)   
  5. Kawa - daruję sobie te pisanie o nieprzespanych nocach (z winy dziecka lub swojej - tak Matka ma dylemat czy położyć się spać z dzieckiem i wyspać poświęcając swój wolny czas czy posiedzieć do późna, skorzystać z wolnego, ale się nie wyspać), zmęczeniu i innych takich. Powiem po prostu: Matka zamiast z 70% wody, składa się z 70%-ach z kawy.

Zatem jeżeli spodziewasz się dziecka to proponuję już dużo wcześniej zacząć gromadzić żelazne zapasy. Wiesz, orientuj się gdzie są promocje i chomikuj, bo później to ucieka jak woda, a promocji nie będzie.

To Cię może zainteresować

4 komentarze

  1. Oo swietny wpis! Zdecydowanie zgadzam sie ze wszystkim! :) a ta kawa to i tak nic nie pomagala... Zmeczenie cala dobe :) no ale warto! :)


    http://zanett01.blogspot.co.uk/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, zgadzam się :) u nas najbardziej idą ręczniki papierowe, w ilościach hurtowych :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj prawda. Własnych dzieci nie mam, ale pomagałam siostrze przy trójce. Ręczniki papierowe i chusteczki nawilżane służą do wszystkiego! 😂 hahah świetne rady! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poza taśmą to pozostała reszta u nas się sprawdziła :D

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge