Historia z marchewką i królikiem w tle. 'W poszukiwaniu niebieskiej marchewki'

20:45


Pamiętacie jak niedawno podróżowaliśmy po świecie? Jak opowiadałam Wam o tym, że w bardzo krótkim czasie zwiedziliśmy mnóstwo ciekawych miejsc? (Kto nie pamięta to pamięć odświeżyć można TUTAJ). To była przygoda! Ale, ale! Teraz mam dla Was jeszcze bardziej niesamowitą historię! Tak, tak HISTORIA to odpowiednie słowo. Historia to słowo klucz!

Słuchajcie, zaprzestaliśmy podróżowania po świecie i zaczęliśmy podróżować W CZASIE! Mało tego, naszym przewodnikiem był Jaś. Jaś Króliczek. Króliczek w przenośni i dosłownie. Tak, tak, naszym przewodnikiem był nie kto inny jak uroczy szaraczek o imieniu Jaś w konduktorskim stroju pomykający przez wieki.

Myślicie, że zwariowałam? No, trochę może i tak, ale wstrzymajcie się z dzwonieniem do tych od kaftanów wiązanych tylko z tyłu.

To wszystko co wam do tej pory powiedziałam to najprawdziwsza prawda. Jak to możliwe. No dzięki książce oczywiście, książce Sebastiena Telleschi’ego “W poszukiwaniu niebieskiej marchewki”.

Lektura ta  o królikach jest i marchewce, a może nawet bardziej o marchewce niż o królikach. No ale nie takiej zwykłej marchewce, tylko takiej magicznej NIEBIESKIEJ, na punkcie, której króliczy świat zwariował i przez wieki znajdował ją i gubił, by znów móc ją znaleźć i … znów zgubić. I tak razem z Jasiem Króliczkiem poszukując tej cudownej rośliny, poznajemy ukrytą w króliczym życiu historię świata. Rozpoczynając od czasów prehistorycznych, przez czasy panowania Faraonów, poznając świat antycznego Rzymu, dowiadując się co nieco o średniowiecznym życiu na zamku, poznając czasy wielkich odkryć geograficznych, czasy dzikiego zachodu oraz rewolucji przemysłowej, dochodzimy do okresu wojen, by dotrzeć aż do czasów, gdy podbijamy kosmos. Kosmos co nie?

Słuchajcie książka ta (nie małych rozmiarów zresztą, no słuchajcie ona ma aż 37 cm! Jest co w rękach trzymać) to świetna zabawa na długie godziny. Dlaczego? Ponieważ jej strony zapełnione są, oprócz ciekawych i z przymrużeniem oka napisanych historii, wielkimi ilustracjami (wielkimi dosłownie! w końcu i format książki jest niebanalny). Ilustracje te są niezwykle szczegółowe, można się w nie wiele razy wpatrywać i za każdym razem dostrzec coś nowego. Mało tego, na każdej rozkładówce, a tym samym w każdej opisywanej epoce ukryta jest magiczna niebieska marchewką, której od wiek wieków królicze pokolenia poszukują i my możemy szukać jej razem z nimi! To mega trudne, ale też mega wciągające zadanie. To coś na kształt poszukiwania mini spinki z bałwankiem w kolorze niebieskim w pokoju dziecka, po przejściu huraganu (zwanego naszą pociechą), kiedy wiesz, że musisz ją znaleźć bo inaczej świat Twojego dziecka legnie w gruzach rozpaczy (czyt. nie ma szans na wyjście z domu). Karkołomne zadanie co? Tak samo jest z tą niebieską marchewką. Powiem Wam szczerze, że mnie do dzisiaj nie wszędzie udało się ją zlokalizować. Teraz wymyśliliśmy taką zabawę i rywalizujemy z Mr Rightem, kto pierwszy wychaczy ją na każdej stronie. Jak myślicie kto wygra?


“W poszukiwaniu niebieskiej marchewki” to świetna propozycja dla dzieciaków w każdym wieku. Mniejsze dzieci (jak Zetka) są zachwycone ilustracjami. Razem tworzymy własne historie o śmiesznych królikach i doszukujemy się coraz to nowych szczegółów (Młoda jest w tym całkiem niezła, to chyba znaczy, że ma lepszy wzrok od mojego;). Starsze dzieciaki mogę dodatkowo wyciągnąć co nieco informacji o historii. Wprawdzie pokazana jest ona z przymrużeniem oka, oka króliczego, ale jest w niej również dużo pouczającej prawdy. A te najstarsze dzieciaki, czyt. jak ja i Mr Right mają kupę zabawy przy rywalizacji w poszukiwaniu niebieskiej marchewki!





To Cię może zainteresować

1 komentarze

FACEBOOK

Google+ Badge