Dobra córka to lampa pomyślności... 'U stóp bogini'

20:48


W takie kapryśne dni, co to w przeciągu dwóch godzin, no może trzech jesteśmy w stanie zaobserwować przynajmniej trzy zjawiska atmosferyczne (dodam, że przynajmniej część z nich to te, których z zasady się nie lubi czytaj: zimny wiatr, deszcz, grad, śnieg itp) lubię swoje myśli przenieść gdzieś, gdzie robi się ciepło. Dobrze, jeśli oprócz tego, że jest ciepło zrobi się również interesująco.

Dlatego pozwoliłam porwać moje myśli książce, która uwiodła mnie już samą okładką. Książce o tajemniczym tytule “U stóp bogini” napisanej przez Chitra Banerijee Divakaruni.

Brzmi egzotycznie? Tak też jest. “U stóp bogini” to opowieść o trzech pokoleniach kobiet, o Babce, Córce i Wnuczce. Opowieść, która rozgrywa się na przestrzeni wielu lat, a także opowieść, która rozciąga się na dwa kontynenty. Opowieść, która zanurzona jest w tradycji hinduskiej, od pierwszej chwili do ostatniego zdania, choć momentami nieudolnie maskowanej amerykańskim stylem życia przez same bohaterki.

“Dobra córka to lampa pomyślności, rozświetlająca nazwisko rodziny. Zła córka to żagiew, która przyćmiewa sławę rodziny.”

Lektura zaczyna się dość niepozornie. Sabitri, będąca córką ubogiego piekarza w jednej z indyjskich wiosek, skrycie marzy o możliwości dalszej edukacji, marzy o studiach. Nieoczekiwanie jej marzenia się spełniają, gdy trafia pod opiekę zamożnej i wpływowej kobiety. Niestety droga życiowa Sabitri nie jest usłana różami. Słuchając głosu swojego serca popełnia poważny błąd. Za błąd ten przychodzi płacić jej nie raz. Błąd ten choć utrzymywany w tajemnicy, zupełnie nieświadomie wpływa również na jej córkę, a następnie wnuczkę.

“U stóp bogini” to lektura o relacjach rodzinnych. Nie zawsze łatwych. Często bardzo trudnych. O relacjach, które mogą być naszą siłą napędową, naszym wiatrem pchającym nasze żagle na przód, pod warunkiem, że będziemy mieć odwagę, by z siły rodzinnych relacji skorzystać. Życie bohaterek toczyło się różnymi ścieżkami. Pozornie chcąc poprawić swój byt oddalając się od siebie, utrudniały go sobie i odwrotnie, gdy zbliżały się ich życie wracało na właściwe tory.

To lektura o macierzyństwie. Macierzyństwie bardzo trudnym. Pełnym buntów i krzywdzących decyzji płynących z każdej ze stron. Jedno pozostało jednak niezmienne. Miłość. Miłość Matki do dziecka, którą czasami dziecko odkrywa za późno. Czasami za późno zdajemy sobie sprawię, że matka zawsze wszystko co robi, robi dla swojego dziecka.

To lektura o miłości. Miłości, która potrafi być piękna ale również niezwykle zgubna. Miłości, która pozornie dając potrafi wiele zabrać.

To również lektura o ogromnej wartości edukacji w życiu kobiet.
„Wnuczko, posłuchaj słów prawdy. Ludzie gardzą niewykształconymi.
Aby przeżyć, będziesz musiała żywić
się okruchami ze stołu bogacza. Jak taka kobieta może
rozświetlić nazwisko rodziny?”

“U stóp bogini” to książka o upadkach i błędnych decyzjach podejmowanych przez kobiety pochodzące z hinduskiej rodziny. Tak, wszystkie z tych kobiet były bliskie sięgnięcia dna, jednak w rodzinie i ponownym zbliżeniu się do swoich korzeni znalazły ratunek. “U stóp bogini” daje nam możliwość poznania całej gamy uczuć targających Sabitri, Belą oraz Tarą na przestrzeni lat, w pogoni za szczęściem, miłością i spełnieniem marzeń. Ich historia rozpoczyna się w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku i biegnie aż do czasów współczesnych. Zanurzając się w ich losach możemy poznać kulturę odległego Orientu. W zaskakujący sposób przeplata się amerykański styl życia z hinduską tradycją ukrytą w strojach, potrawach, świętach oraz podejściu do świata. Choć ja mimo wszystko czuję niedosyt akcentów egzotycznych to z miłą chęcią zatopię się w tym świecie jeszcze raz.




To Cię może zainteresować

1 komentarze

  1. Książka zapowiada się na piękną lekturę. Jest już na mojej liście tbr od jakiegoś czasu a twoja recenzja tylko potwierdza, że warto się w nią zagłębić ;)

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge