Randka w domu z małym dzieckiem - czy to się może udać?

20:03


Wczoraj roiło się w internetach i w realu od czerwonych, różowych, fioletowych serduszek. (no dobra, ja też Was trochę zbombardowałam, a nawet mój Mr Right sam wpadł na to, żeby kwiata mi kupić!) Walentynki. Nie można ich nie zauważyć. Za to można je obchodzić lub nie. Można je obchodzić symbolicznie, a można bardzo hucznie. Jak kto woli. Ja nie wnikam. Ja nie pytam. Bo to nie jest istotne. Uwaga teraz rzucę bardzo utartym frazesem (uchylić się by w twarz nie zarobić): “bo ważna jest miłość”.

No dobra miłość, miłością, ale jakoś okazywać i przede wszystkim celebrować ją trzeba, bo to nie mlecz co rośnie wszędzie, sama z siebie nie wystartuje i nie uniesie nas tam, gdzie pierdyliard gwiazd jest.

Ja wiem, że na każdym kroku jakaś mądra osoba mówi o tym, że podstawą dobrych stosunków między rodzicami jest wspólnie spędzony czas. I to mądra osoba jest, bo prawdę mówi. Taki czas nie, że we trójkę, czwórkę, piątkę … czy ilu Was tam w rodzinie jest, tylko tak we dwójkę, jak to starsi ludzie mawiają (uwaga, my nie jesteśmy jeszcze starsi ludzie, ale powiedzieć tak możemy): “jak za starych dobrych czasów” - to jest to miejsce, gdzie należałoby jeszcze dopisać: gdy można było wyjść i wrócić kiedy się chciało, a sen był niczym niezmącony.

Tak, łatwo się mówi, trudniej wykonać. Bo gdy stan domowego inwentarza jest większy niż dwa osobniki (czyli Ty i Małż) to wyjście na randkę - randkę mówię, nie rodzinne wyjście, więc oznacza to, że na randce meldują się tylko sztuki dwie - staje się niezłą wyprawą, którą zorganizować mogą jedynie osoby o sporym zacięciu logistycznym. Bo dzieciury trzeba komuś sprzedać, a tego kogoś trzeba najpierw znaleźć, a te dzieciury to jeszcze trzeba zaopatrzyć w sporą ilość pierdół (nie ważne, że nie będzie Cię dwie, no góra trzy godziny - chyba, że bycie we dwoje tak Wam się spodoba, że spierdzielicie niepostrzeżenie na tydzień, ale to inna bajka). A finalnie okaże się, że Wasza randka musi odbyć się w godzinach między 15 a 18, booo dzieciury idą spać, więc trzeba cały wieczorny rytuał odtańczyć. Chociaż taka randka ma też swoje plusy i niejedną taką mamy za sobą. Też polecam.

Znaleźliśmy jednak sposób jak obejść ten proces i zafundować sobie randkę, wieczorową porą, we dwoje, bardzo romantycznie, przy świecach, z dobrym jedzeniem … w domu, w którym jest małe dziecko!

Tak, serio to możliwe i bardzo Wam to polecam.

Po pierwsze, załatwcie sobie wolny wieczór bez dziecka, ale z dzieckiem. O co chodzi? Po prostu załaduj dziecko w objęcia Morfeusza wcześniej niż zwykle. Jak? Wymęcz je, zafunduj wyjście na długi spacer, szaleństwa w bawilandii, wygłupy we trójkę i tym podobne atrakcje, im bardziej męczące tym lepiej, a wszystko po to, żeby wieczorem oczy same mu się zamykały. Ja uciekłam się do jeszcze jednej sztuczki: umyślnie pozbawiłam Zetkę popołudniowej drzemki! Udało się, o 20:30 (tak, to jest w naszym wypadku wcześnie), już spała. Pierwszy Sukces jest!

Po drugie Kolacja. Wymyślcie sobie menu, może coś czego dawno nie jedliście, może coś nowego, coś co chętnie zjedlibyście w restauracji, ale nie wymyślajcie za bardzo. Bo nie o to chodzi, żebyś teraz Ty, czy Twój Mąż (zależy kto u Was lepiej gotuje) spędzili pół dnia w kuchni. Randka może się skończyć wcześniej niż myślisz, bo zaśniesz z twarzą w talerzu. To nie jest romantyczne! Popatrz na klasykę: takich zakochany kundel wyrwał laskę na zwykłe spaghetti! Można? Można! My zdecydowaliśmy się na risotto z kurczakiem i warzywami - chcecie przepis?

Po trzecie Wino. Nie no, jak romantyzm to wino musi być. Nie, nie od razu cała butelka … chociaż, to kusząca propozycja. Taka lampka, dla toastu, dla rozluźnienia, dla smaku - w końcu tym razem nikt nie musi wracać samochodem!

Po czwarte Nastrój. Ta, ja wiem wino Cię nastroi, nie wątpię, mnie też zawsze nastraja (głównie miłośnie ;). Nie o to jednak chodzi. Zróbcie sobie odświętny i romantyczny nastrój, a raczej wystrój. Wyciągnijcie odświętną zastawę - na pewno taką masz, każdy ma taką, której na co dzień nie używa lub używa rzadziej, bo np. jest na dnie szafki. Ja mam taką schowaną w komodzie w salonie, bo w kuchni się już nie zmieściła, a na co dzień nie chce mi się maszerować do salonu, skoro inne talerze mam pod ręką. Przygotujcie serwetki, świeczki, przy gaście światło… ot takie drobiazgi, a mają duże znaczenie.

Po piąte zrób się na BÓSTWO! Tak, ja wiem, że w sumie jesteś w domu, ale to jest RANDKA! Zapomnij na chwilę, że tak naprawdę nie wychodzicie, że znacie się od lat i inne takie tam bzdety. Przygotuj się jakby to była jedna z pierwszych randek! Warto nie tylko dla Męża, ale również dla siebie, a może głównie dla siebie. Zrób makijaż, pomaluj usta na seksi kolor (ja wybrałam czerwień - uwielbiam ten kolor), wytuszuj rzęsy tak by ruszając powiekami robić wiatr. Ogarnij włosy, jeżeli nie masz czasu machnij je tak jak ja suchym szamponem (świetny wynalazek, jak nic musiała go wymyślić jakaś Matka), przeczesz je, zrób niesfornego loka czy coś a później ubierz się seksi! Zacznij od bielizny. To taka niedoceniana część garderoby, a to ona dodaje nam pewności siebie, więc cycki do góry w boskim biustonoszu!

Po szóste … baw się dobrze! Bo randka w domu, w którym jest małe dziecko może być wspaniała, wiem co mówię! My będziemy wracać do tego przynajmniej raz w miesiącu!

PS. Wybaczcie zdjęć nie ma z naszej randki, jeszcze by się jakiś obrońca moralności przyczepił, konto zablokował czy coś ;)   

To Cię może zainteresować

1 komentarze

  1. Z tym wymęczeniem to prawda. My domowe randki zawsze mamy po robieniu zakupów. Zabieramy na nie Blankę koło 19 więc zasypia w drodze powrotnej kamiennym snem w aucie i jest mooooc. :D

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge