Małżeństwo - czy dzisiaj ma jeszcze wartość?

20:33


Jakiś czas temu przyglądałam się internetowej dyskusji, rozpoczętej przez młodą kobietę. Dyskusja ta dotyczyła małżeństwa. Dziewczyna całkiem niedawno obchodziła kolejną rocznicę ślubu, niedawno też została mamą. Była w szczęśliwym małżeństwie. Opisała, siebie jako szczęśliwą żonę, dla której małżeństwo to ogromna wartość. Pisała, że cudownie jest móc mówić do ukochanego per “mężu” i odwrotnie, że dumna jest gdy on zwraca się do niej per “żono”. Chciała się tym pochwalić, ale w nienachalny sposób, i znaleźć osoby o podobnych poglądach co ona. Zadała na koniec pytanie: “czym dla Was jest małżeństwo?”

Jej niewinne pytanie wywołało lawinę komentarzy. Rozpoczęło długą dyskusję na temat małżeństwa, jego wartość, na temat tego czy nazywanie ukochanego “mężem” czy ukochanej “żoną” ma znaczenie i jakie. W tym temacie głównie wypowiadały się kobiety, ponieważ cała dyskusja miała miejsce na matczynym forum. Nie wypowiedziałam się wtedy. Spokojnie śledziłam sobie rozwój wydarzeń. Spokojnie, nie było typowych dla matczynych grup przepychanek i udowadniania, kto jest lepszy. Wbrew pozorom było kulturalnie. Każdy, a w zasadzie każda wypowiedziała swoje zdanie. Czasami ktoś komuś przytaknął, przybił piątkę, a w zasadzie rzucił kciuka do góry i tyle.

Ja nie wypowiedziałam swojego zdania. Przyglądałam się jedynie i mimo w miarę przyjaznej atmosfery, z każdym kolejnym komentarzem robiło mi się bardziej … hmm trudno nazwać to uczucie, ale powiedziałabym, że chyba smutno, może też trochę przykro.

Mimo wielkiego entuzjazmu z jakim na temat małżeństwa wypowiedziała się wspomniana wcześniej kobieta, większość komentujących dziewczyn, kobiet dawało jej, a w zasadzie nam, jasno do zrozumienia, że małżeństwo nie ma dla nich znaczenia! “To tylko papierek”, “później przestaniemy się starać”, “małżeństwo to rutyna”, “tak mam poczucie, że gdyby coś nie wyszło, mogę szybko zabrać swoje rzeczy i odejść”, “małżeństwo nie jest mi potrzebne”, “po co mam zakładać sobie kajdany”, “żona? mąż? to nic nie znaczy” … To tylko kilka z cytatów, które kłuły mnie w oczy.

Co się stało, że małżeństwo straciło swą wartość?

Czy nasze społeczeństwo jest niedojrzałe?  Może jesteśmy lekkoduchami? Może egoistami?Może jesteśmy tchórzami? - to nie ma znaczenia!

Wiesz, jak tak czytałam te komentarze, miałam wrażenie, że jestem trochę nie z tej epoki. Taka tradycjonalna. Taka, niepasująca do tych dziewczyn.
Dla mnie choć nigdy o nim nie marzyłam, choć zapytana o wyśnioną suknię ślubną odpowiedziałam: “nie mam pojęcia”, choć inaczej kiedyś przyszłość sobie wyobrażałam małżeństwo ma ogromną wartość!

A argument o dojrzałości do mnie nie przemawia w ogóle.  Wstępowałam w związek małżeński, będąc całkowicie niedojrzałą, ot taka trzpiotka (bo czy ktoś widział kiedyś dojrzałą 23-latkę?), ale okazało się, że nie chodzi o to by, być dojrzałym, ale o to, by wspólnie dojrzewać i to jest chyba najpiększniejsze w małżeństwie. Obserwowanie tych wspólnych zmian: ja coś dla Ciebie w sobie poprawię, Ty czegoś dla mnie się nauczysz.

Małżeństwo to nie kajdany, które zamykają drogę ucieczki. To OBRĄCZKI, które z dumą powinno się nosić. (Swoją drogą czy ma sens być w jakimkolwiek związku, jeżeli już na wstępie zostawiamy sobie otwartą furtkę? Czy to przypadkiem nie jest pierwszy poważny znak, że to nie jest związek dla nas?)

Powiem Wam czym naprawdę jest małżeństwo i w czym tkwi jego prawdziwa wartość.

To wspólne dojrzewanie, o którym już wspomniałam, to obserwowanie zmian, które na przestrzeni lat zachodzą w nas i w naszych partnerach - tych wewnętrznych i tych zewnętrznych również.

To świadomość, że już nie jest się tylko “ja”, że zawsze jest ta druga osoba, która pomoże, doradzi, albo po prostu będzie (a to czasami jest najważniejsze, po prostu być)

To poczucie bezpieczeństwa, wynikające właśnie z tego, że on/ona JEST. Bo zdarzyć się może wiele. Wiele można zyskać, wiele można stracić, ale we dwójkę przyjemniej się cieszyć i łatwiej budować od początku.

To duma. Tak, odczuwam dumę gdy on mówi o mnie “moja żona”, i tak, odczuwam dumę, gdy mówię o nim “mój mąż”, bo “mąż i żona” znaczą o wiele więcej niż “moja kobieta, mężczyzna, ukochana, ukochany, itp”. To znaczy, że ja “należę” do niego, a on do mnie, ja jestem tą, którą widzi u swego boku za 10, 15 i 50 lat, on jest tym, którego widzę siedzącego przy moim boku na ławce, gdy wokół bawią się wnuki.

To również praca. Praca, która przynosi piękne owoce. Praca nad sobą i nad drugą osobą. Praca nad swoimi wadami, ale też pielęgnowanie zalet.


Wiesz, wspomniana wcześniej dyskusja trochę mną wstrząsnęła. małżeństwo ma wielką wartość i to trochę smutne, że w obecnych czasach zostało tak zdeprecjonowane. Mało kto zauważa dzisiaj, że małżeństwo jest diamentem, ale nie tak od razu. Na początku dostajemy taki nieoszlifowany, no jakiś tam kamyczek, i to od nas zależy czy dostrzeżemy w tym kamyczku potencjał i damy mu szansę, by wspólną (jeszcze raz podkreślam WSPÓLNĄ) pracą i miłością oszlifować ten kamyczek, tak by stał się diamentem!


A dla Ciebie czym jest małżeństwo?

To Cię może zainteresować

7 komentarze

  1. Jak dla mnie piękny i dojrzały wpis. Myślę, że warto, by przeczytała go każda dziewczyna zanim zdecyduje wypowiedzieć się na temat małżeństwa. Nie zawrócimy kijem rzeki, z jakiś względów małżeństwo pokolenia przed nami wymyśliły i z jakiś względów do dziś ta "instytucja" przetrwała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jestem w szczęśliwym związku małżeńskim. Męża znam 13 lat, wiele mieliśmy wzlotów i upadków, nawet przerwę w której dojrzeliśmy na tyle by zdecydować, że jednak pasujemy do siebie. teraz mamy córkę. ostatnio choruję, straciam pracę. nie zmusza mnie do powrotu do pracy a każe się kurować, posprząta gdy ja nie mam sił, ma swoje obowiązki i ich nie zaniedbuje. ma ciężką pracę więc pozwalam mu czasem siąść na kompa i pograć w gry co dzięki temu daje mi czas na moje hobby. córka kocha tatusia. świata poza nim nie widzi.
    czasem trzeba i warto poczekać zanim się do czegoś zdecyduje człowiek
    zapraszam lomcia.hol.es - moje hobby

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam wpis jednym tchem!
    Czym jest dla mnie małżeństwo? To nie instytucja, to słowo mi do tego nie pasuje.Jest ogromną budowlą, którą budujesz przez całe życie, i tylko od Ciebie zależy jej wysokość i piękne wykończenie. Jakby to powiedzieć, do małżeństwa trzeba dojrzeć. Nie sztuką jest założyć obrączkę, lecz sztuką jest dobrze ją nosić. Z dumą, miłością i wiecznością.

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć nigdy nie byłam mężatką to jednak wypowiem się :) Choć to tylko papierek, choć niby nic nie znaczący to która nie marzy o małżeństwie? O ślubie , którym można dzielić się z innymi, swoim szczęściem. Małżeństwo to coś pięknego co łączy dwojga zakochanych,kochających się, wspierających się ludzi. To coś, czego nazwwać się chyba nie da. To tak samo jak z miłością, nie wszyscy w nią wierzą. Nie każdy to czuje dopuki nie spotka tej właściewej osoby:)
    Piękny wpis, podaję dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. My jesteśmy małżeństwem od 7 lat, a parą od 12. Dla mnie małżeństwo również jest bardzo ważne, a poza wszystkimi innymi względami które wymieniasz dodam jeszcze, że gdyby nie ono, to teraz nie byłoby z nami Bąbla - bo adoptować dziecko w Polsce mogą tylko pary w związku małżeńskim.

    Ale z drugiej strony - znam też osoby żyjące ze sobą bez ślubu - i myślę, że one też mogą powiedzieć o sobie, że są szczęśliwe, świadome siebie nawzajem, że pracują nad swoim związkiem, mają poczucie bezpieczeństwa itd. Myślę, że każdy związek może być bardzo udany albo też zakończyć się (mniej lub bardziej burzliwym) rozstaniem - niezależnie od tego, czy ślub jest, czy go nie ma. To kwestia bardzo indywidualna, wszystko zależy do ludzi - a niektóre związki niesformalizowane są o wiele szczęśliwsze niż te przypieczętowane sakramentalnym "tak". Generalnie jestem za tym, żeby każdy żył "po swojemu" - bo sam wie najlepiej, co jest dla niego dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Małżeństwo to bliskość. Nigdy nie byłam tak blisko mojego męża (w sensie fizycznym i psychicznym) jak właśnie po ślubie. Małżeństwo to najpiękniejsze co spotkało mnie w życiu i dziękuję Panu Bogu, że mimo panicznego strachu o to jak będzie, nie odwiódł mnie od tej decyzji. :):)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeglądałam dzisiaj stare zdjęcia i nasunęła mi się myśl, że te prawie 7 lat naszego małżeństwa to było jedno wielkie dojrzewanie. Nauczyliśmy się wiele o sobie nawzajem, ale i o sobie samych. To małżeństwo zmusiło nas do pracy nad sobą wbrew wszystkiemu. Gdyby nie ślub, to pewnie poszlibyśmy na łatwiznę i przestalibyśmy się starać.
    Kiedy ktoś mówi mi, że dla niego małżeństwo nie ma wartości, to zastanawiam się, co takiego spotkało go w życiu, że nie wierzy w bycie razem przez całe życie. Nie wierzę tym, którzy "nie potrzebują papierka", bo ślub to coś więcej niż ten słynny papierek.

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge