Nie przenoś Tatr do Pirenejów, początek jest łatwiejszy. #MamaWraca

21:11


Mówi się, że zmiany w życiu rozpoczynamy od zmian na głowie. Kobiety diametralnie zmieniają kolory, drastycznie ścinają swoje długie warkocze (niczym Roszpunki uciekające z wieży). Prawda to? Czy kolejna ze ściem tego świata? Nie wiem, nie chciało mi się grzebać w statystykach, bo bałam się, że w tym czasie wena mi ucieknie (tak, wierzę w wenę, bo czasami jak cholera nie chce przyjść to choćby się waliło i paliło to nic nie napiszę). Zatem olałam statystyki i postanowiłam starego porzekadła posłuchać.


Spokojnie, nie bardzo dosłownie.

Pamiętasz noworoczny wpis o tym, że ten rok jest kolejnym rokiem bez postanowień? (KLIK) Jednak postanowiłam ten rok poświęcić sobie. To ma być mój rok. Rok, który pozwoli mi odnaleźć siebie. Swoje utracone jakiś czas temu JA. Nie te JA, którym byłam kiedyś. Takie nowe JA. JA w pełni świadome siebie i swojej roli w życiu własnym i życiu innych (ze szczególnym uwzględnieniem Małej Zet i Mr Righta).

Zapraszałam Was w nim również do przyłączenia się do mnie, a w zasadzie do wyzwania. Nazwałam je roboczo “MAMA WRACA” i chyba zostawię tą nazwę, bo jakoś przypadła mi do gustu. Otwieram Wam drzwi do moich poszukiwań.

Ja dzisiaj zrobiłam Krok Pierwszy.


Zrobiłam porządek z włosami.


Może niektórym wyda się to nieco infantylne. Jednak ja jestem zdania, że poszukiwanie siebie powinno mieć również odzwierciedlenie zewnętrzne. Szczerze? Warto od tego właśnie zacząć. Bo z początkami jest najtrudniej. Bo najtrudniej jest w ogóle zacząć. Szczególnie jeżeli na dzień dobry dowalimy sobie zadanie z cyklu przeniesienia Tatr w Pireneje (ot takie zimowo-górskie porównanie bo ferie u nas pełną parą, mnie się marzą narty, ale na razie muszą poczekać).

Wróćmy jednak do włosów.

Nie same włosy są najważniejsze. Nie zrobiłam niczego spektakularnego. Nadal jestem blondynką, nadal włosy są długie (choć sporo ich dzisiaj spadło na podłogę dzięki sprawnym dłoniom fryzjerki - Milena Dzięki!), nadal proste (no w miarę proste), może nieco bardziej odżywione i bardziej błyszczące, ale to tyle. Nic nadzwyczajnego.

Chodzi jednak o fakt rozpoczęcia wyzwania, bo gdy już się rozpocznie to trudniej zrezygnować.

Chodzi również o fakt poświęcenia czasu dla siebie. O pozwolenie, by ktoś zadbał o nas. Przekazanie głowy w zaufane ręce. O możliwość spędzenia godziny, dwóch bez dziecka. O pogadanie o pierdołach z kimś innym. Chodzi o przyjemność i efekt. Efekt, który pokaże, że nadal jesteś piękną kobietą, która ma prawo o siebie dbać. Ma prawo pozwolić by ktoś zadbał o nią. Tak bez wyrzutów sumienia, bo dziecko czeka, bo szkoda czasu (trzeba przecież wrzucić pranie do pralki, rosół ugotować itp).

Jesteś kobietą, nie tylko Mamą.  


Ta dzisiejsza wizyta u fryzjera mi o tym przypomniała. Przez cały dzień nie zrobiłam na głowie “koziego bobka”! I moje postanowienie brzmi: już nie będę go robiła (a przynajmniej nie tak często, jak do tej pory - metoda małych kroczków). Koniec z typowo Matkowym uczesaniem! Od dzisiaj będę dbała o moją głowę i będę pamiętać by codziennie była należycie dopieszczona. Tak, codziennie się uczeszę jak należy!

Mam teraz zadanie dla Ciebie.
Brzmi ono: Idź do fryzjera. Zrób porządek na głowie, zadbaj o włosy. Nie,nie sama, nie przy pomocy przyjaciółki w Twoje własnej łazience. Bo nie o to w tym chodzi. Idź do fryzjera. Pozwól by ktoś się Tobą zaopiekował, a właściwie Twoimi włosami. Poczuj się dopieszczona. Idź do fryzjera, chociażby po to by podciąć końcówki, a może właśnie teraz jest ten czas by zaszaleć z kolorem, a może z długością? Zadzwoń już teraz. Im dłużej będziesz odkładać tym trudniej będzie Ci się za to zabrać. Zrób pierwszy Krok. Taki symboliczny. Masz na to czas przez tydzień.

Zrób Pierwszy Krok, który pozwoli Ci zacząć, a który powoli popchnie Cię do kolejnych związanych z Twoim wnętrzem, z Twoimi emocjami, z Twoimi potrzebami.


A i jeszcze jedno. Obiecaj mi, że tak jak ja, wyrzucisz precz “kozi bobek”. Pamiętaj, że dobre samopoczucie czasami zaczyna się od tego co widzisz w lustrze. Czasami od tego właśnie się zaczyna.

To Cię może zainteresować

16 komentarze

  1. Planuje od początku roku zadzwonić do mojej fryzjerki nawet córka się upomina i jakoś nie mam kiedy �� zmusze się - obiecuje ��
    Co do 'koziego bobka' nie ukrywam że nawet to lubię i moje dziecko też hihi.
    Pozdrawiam D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie musisz zadzwonić już teraz :)

      Usuń
  2. Ja kiedyś nie lubiłam chodzić do fryzjera :). Poważnie.
    Zmieniłam zdanie od kiedy jestem mamą :D. Teraz co jakiś czas z miłą chęcią się tam wybieram :). To czas dla mnie, czas zadbania o siebie. Jako mama zdecydowanie takie momenty doceniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak fryzjer to jeden z tych momentów, kiedy możemy gdzieś wyjść bez dzieci ;)

      Usuń
  3. Tak jest! Zbieram się do fryzjera już od dawna. Miałam zrobić porządek na wigilię, potem na nowy rok, potem na wystąpienie w PnŚ, które się odwołało.
    Ale teraz już pójdę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram! Kobiety uwielbiają swoje "funkcje" - a zapominają o tej podstawowej - o byciu zwykłym człowiekiem! Pozdrawiam i czekam na kolejne etapy! ps. Ja już po fryzjerze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety kobiety mają tendencję do poświęcania za dużo czasu innym

      Usuń
  5. Jej, a ja nie znoszę chodzić do fryzjera i zawsze odwlekam to jak tylko się da :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój fryzjer mieszka ze mną pod jednym dachem ;) Zawsze jak zaczynam mieć problem z rozdwojonymi końcówkami to daję nożyczki mężowi i mówię mu "tnij - byle w miarę równo" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się chyba nie odważyła dać nożyczek mojemu mężowi ;)

      Usuń
  7. Ja zawsze zmiany zaczynam od zrobienia porządku w szafach :) Ale nie to że dokupuję nowe rzeczy. Po prostu układam w nich. A układając rzecz po rzeczy układam sobie w głowie to i tamto. Oczywiście fryzjer też wchodzi w rachubę. Ale nieco potem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pomysł z szafą jest bardzo dobry. To z jednej strony świadomość, że panujemy nad czymś i coś uporządkowaliśmy, a z drugiej daje nam czas na przemyślenia.

      Usuń
  8. Jestem dokładnie na tym samym etapie i pisalam o tym u siebie nawet. Gdzieś my kobiety - matki zatracamy się po drodze i zapominamy o sobie. Ja zmiany zaczełam od tego co jem a teraz staram się przywrócić mój bardziej kobiecy wygląd.

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge