Kup sobie sitko albo nie czytaj blogów parentingowych

20:30


Blogi parentingowe, czyli o dzieciach, przy dzieciach, obok dzieci, nad dziećmi (no dobra to ostatnie nie, chociaż …). Sporo ich już w blogosferze, a z każdym dniem jest ich coraz więcej. Łącze je i dzielą jednocześnie dzieci i podejście do nich.


Mój blog też jest w głównej mierze parentingowy, no bo o czym innym może pisać babka siedząca (oszzz co to za paskudne określenie, muszę wymyślić coś bardziej adekwatnego na przyszłość) z dzieckiem w domu od ponad dwóch lat? Nie żebym nie miała innych zainteresowań i nie można było ze mną na żaden inny temat porozmawiać. Bo całkiem inteligentna ze mnie osoba i dziecko mózgu mi nie odłączyło (wbrew pozorom) i wiem co się w świecie dzieje, ba mam nawet swoje zdanie na każdy temat (dasz wiarę!). Jednak mój blog jest parentingowy (no czasem liznę coś w temacie związków czy kuchni, no ewentualnie pokuszę się na komentarz do spraw aktualnych, ale tego raczej nie lubię robić). Wracając jednak do sedna.

Biorąc pod uwagę główny temat mojego bloga (no dziecko, dziecko nie da się ukryć) i tytuł tego wpisu wszystko wskazuje na to, sram do własnego gniazda, strzelam sobie w kolano i inne takie podobne czynności wykonuję.

No i trochę w tym racji jest. Ale tylko trochę.

Bo nie że masz nie czytać, tak wcale, w ogóle, amen i nic. Nie, nie chodzi też, żebyś czytała tylko mojego bloga, bo jest najmądrzejszy i najpiękniejszy, bo nie jest (a może jest, więc czytaj dalej będę zaszczycona Twoją uwagą! ;)

Trochę sobie teraz zaprzeczę: Czytaj Blogi Parentingowe, bo piszą je mądre babki i niejednej kobiecie już pomogły (fizycznie, psychicznie i pod każdym innym względem), ale zanim zaczniesz czytać to uzbrój się w porządne sito. Nie jakiś tam cedzak, on ma za duże oczka. Musi być sito, takie gęste, porządne nie jakieś ruskie z targu za 2 zł.

Bo jak nie będziesz miała tego sita, albo nie posłuchasz mojej rady i użyjesz cedzaka z dużymi dziurami to marnie widzę Twoją psychikę. No weź popatrz. Te Blogerki zawsze takie mądre. Zawsze wiedzą jak bawić się z dzieckiem tak by coś mądrego z tej zabawy wyciągnęło, bo to takie mistrzynie edukacji wiesz, a Ty co? Ty zapierdzielasz na czworaka po kwadratach i udajesz raz konie, raz słonia, oddając przy tym odgłosy do niczego niepodobne. Zawsze wiedzą jak zareagować na wybryki swojego dziecka, nawet jeśli rozhisteryzowany 2-latek pada na klatce schodowej na podłogę, którą wcześniej językiem przeczesał pies sąsiadki, a Ty co? Ciebie szlag trafia bo nic nie pomaga i masz ochotę położyć się koło dziecka (bo może to nie jest taka zła opcja, może ta podłoga faktycznie jest taka fajna). Te Blogerki zawsze takie uśmiechnięte, zadbane, fit, i inne takie określonka. A Twoją maseczką jest rzucony w Ciebie przez dziecko ziemniak, a fryzura … ej co to fryzura? Jej a te ich dzieci zawsze mają takie piękne zdjęcia. Zawsze pięknie ubrane, takie grzeczne, tak pięknie pozują. A Ty wołasz te swoje diablątka do zdjęcia, a one za każdym razem gdy naciskasz spust migawki pokazują jakie proste mają plecy. A te zdjęcia ich wnętrz? Jak z katalogu! Wszędzie pięknie, wszystko dopieszczone do najmniejszego szczegółu, a jak czysto! Z podłogi można jeść, a zlew mógłby być talerzem na zupę. A u Ciebie przez okna nie widać czy słońce czy deszcz!

Tak macierzyństwo nas, Blogerek jest takie piękne, łatwe, wręcz mistyczne …

Gówno prawda!

Wiesz mnie też czasami szlag trafia, gdy widzę takie obrazki. Tak, też sobie myślę Boszz jaka ja muszę być beznadziejna! Boszzz chyba mi zaraz dziecko zabiorą, bo ja się na Matkę nadaję tak jak świnia na astronautę!

Doła mam wtedy przez pół dnia. No dobra już nie ściemniam, przez cały dzień!

No i  właśnie po to jest potrzebne to sito, by tego doła nie mieć. Bo wiadomo, w sumie to całkiem logiczne, jak to że po nocy jest dzień, że tak będziemy, my Blogerki swoje życie przedstawiać. Bo kto chciałby się chwalić, że z dzieckiem sobie nie radzi, że od miesięcy się nie wyspał, że jego dom wygląda jak po przejściu “huraganowej Barbary”, włosy ma jak po starciu z piorunem, a dziecko znowu zapierdziela z buzią umorusaną po same uszy, do tego wszystkiego dla świętego spokoju pozwala dziecku na więcej niż podręczniki radzą. No niby nikt.

No chyba, że ja!

Bo na wychowaniu znam się tyle, co świnia na gwiazdach.Bo moje macierzyństwo jest cholernie nie idealne i takie będę Wam przedstawiać!

Kurde ale kocham to moje dziecko i to moje macierzyństwo!

Co powiecie na mega realistyczny cykl o codziennym życiu z bardzo aktywnym i absorbującym dzieckiem, ale wiecie taki prawdziwy, bez pouczania, bez rad z kosmosu?

To Cię może zainteresować

9 komentarze

  1. Łah! Kilka "idealnych" blogów "supermam" przestałam przeglądać, bo ten nieustanny idealizm, raj, sielanka i idylla w jednym działały mi na nerwy. To było zbyt nierealne, jak dla mnie. Albo, gdy widzę "niedrogie prezenty z okazji tego, tamtego i owego", a tam ceny od 400zł w górę to...omg ;)
    Ja psze Pani zaświadczam uroczyście u mnie nie ma słodkiego pitu-pitu, ani sztucznych farmazonów. Samo życie niepełnosprawnej mamy o ciętym jęzorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i Kochana dlatego Cię lubię i cenię ;)

      Usuń
  2. a ja z kolei jestem uczulona na te blogerki, ktore tak strasznie stękaja i narzekają, że macierzyństwo jest takie trudne i wszyscy kłamią, że jest kolorowo. Za malo ostatnio pozytywów a za dużo negatywów. Poza tym czytam tylko wybrane blogi bo większość tworzy artykuły sponsorowane, testowanie produktu? Jakie testowanie.. psyryknięcie kilku fotek napisanie ochów i achów i tyle nikt niczego nie napisze o czymś co dostał za darmo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie taki cykl poczytam Lukrowanym opowieściom mówimy NIE :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zakładałam bloga, to miał on być w założeniu parentingowy, ale z czasem znacznie odbiegł w stronę lifestylu, bo jest tyle ciekawych rzeczy, o których chcę pisać. A z drugiej strony, o czym bym nie pisała, zawsze będzie parentingowy, bo piszę go z perspektywy bycia mamą,którą jestem na pierwszym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja taki cykl poproszę , bo piszesz to co myślisz, bez lukru, bo takie właśnie jest nasze życie :) Nie owijasz w bawełnę i ja to lubię :) Nie jestem ani fit, ani tip ani nic :) Jestem Zwykłą Matką tak jak napisałam u siebie i takie matki lubie czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj to prawda, jeżeli nie ma się świadomości że te blogi często do zdjęć są robione "pod publiczkę" to nieźle można się zdołować. No i nie ukrywajmy, zazwyczaj takie mamy do biednego życia nie mają, może i stać ich na dodatkową pomoc domową. No cóż zwykła matka musi sobie sama radzić ze wszystkim, ale też denerwuje mnie jak ciągle widzę gdzieś na fb jak znajome dodają że bycie matką jest takie ciężkie, oh boże, a ja wiem że to w sporej części kwestia dobrej organizacji :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja studia z wychowania dzieci skończyłam i dalej moje skarby szczególnie ten starszy udowadniają mi, że matka na ten temat nie ma zielonego pojęcia ;) idealnie nie ma nigdzie, ale myślę, że nie ma co narzekać. Macierzyństwo jakby nie było jest piękne ;)
    Seria będzie zapewne ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przybijam pjonę, bo ze mnie też podobna matka :D nie stylizuję swojego dziecka do każdego zdjęcia i kanapek na śniadanie, bo bym z głodu umarła :P piszę, bo lubię i chcę, bez lukru i owijania w bawełnę ;)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge