Gdy zastanawiasz się czy Twoje dziecko jest szczęśliwe, to ...

21:04

Czasami nachodzą mnie takie myśli. Takie z serii tych dziwnych. Bo wiesz, każdy rodzic ma wyznaczone cele. Takie cele, które chce osiągnąć w swojej rodzicielskiej karierze. To niby nic nadzwyczajnego. Takie ogólniki, ale o te ogólniki walczy każdego dnia. Rodzic przecież nie pragnie nic więcej niż to, by dzieciństwo jego dziecka było bezpieczne, beztroskie, i przede wszystkim SZCZĘŚLIWE. Tak o to szczęście walczymy (czasami dosłownie, na świetlne miecze jak mistrzowie Jedi). Walczymy, by kiedyś usłyszeć: “Mamo, Tato dziękuję, moje dzieciństwo było wspaniałe”.


Przychodzą jednak takie dni, kiedy walczyć o to szczęście przychodzi nam nawet z własnym dzieckiem i jego wszechobecnym fochem. No nie da się ukryć: dziecko bez focha jest jak blogerka bez smartphona (to w przyrodzie nie występuje - jeżeli spotkasz kobietę, której telefon przykleił się do dłoni i fotografuje wszystko wokół to prawdopodobnie jest to Blogerka;)

Po takim “cudownym” dniu, który nie ukrywajmy zdarza się każdej Mamie (nawet tej z najpiękniejszymi zdjęciami na Insta - serio mówię) między łzą bezsilności, a tupnięciem z wściekłości nachodzą mnie wątpliwości. W mojej głowie niczym pszczoły w ulu, kotłują się myśli. Od tych głupich w stylu “chyba zaraz wyjdę z siebie, stanę obok i dopiero rodzina będzie miała przesrane, gdy będą mnie sztuki dwie!”, po te bardziej poważne. “Co ja robię źle?”, “Może ja się nie nadaję, na Matkę?”, “Może to moja wina, że ona znowu pokazała mi rogi jak stąd do Marsa i w dodatku z powrotem?”.


Finalnie dochodzę do momentu, w którym zastanawiam się, czy przypadkiem nie psuję jej dzieciństwa, gdy po raz kolejny próbuję każdej metody, by opanować focha: prośby, groźby, i tak dalej. Widząc ją w fazie kulminacyjnej swojego buntu, zadaję sobie w głowie pytanie “Czy moje dziecko jest szczęśliwe?”.


Znalazłam sposób by to sprawdzić. Jednocześnie jest to też sposób, by znowu naładować się dobrą energią i dać sobie pewność, że: tak, kurde jestem dobrą Mamą, moje dziecko ma świetną rodzinę, a przede wszystkim jest szczęśliwe, a ten atak obustronnej frustracji to tylko bunt, każdy przez to przechodzi.

Gdy nachodzi mnie moment zwątpienia we mnie jako Mamy, a także w szczęście mojego dziecka, robię sobie kubek ciepłej herbaty (choć to nie jest warunek konieczny, świetnie spisują się również ciastka, batoniki, czekolada, i inne takie używaki, uwaga jednak na skutki uboczne- to nie idzie w cycki, niestety) i otwieram album ze zdjęciami (gdy nie mam go pod ręką używam albumu z pamięci telefonu).

Tak, w takich momentach przeglądam zdjęcia. Dziwna rada, prawda? Ale przyjrzyj się teraz tym zdjęciom. Tak spokojnie, z uwagą. Co widzisz?

Bo ja widzę wspólne robienie babki z piasku na plaży, słyszę wręcz piski radości, gdy stopy oblewa nam zimną morska fala, czuję zapach świeżo skoszonej trawy, podczas rowerowej wycieczki po parku, widzę radość gdy robimy bukiet z liści, słyszę śmiech, gdy chowamy się za drzewami podczas jesiennego spaceru, słyszę pisk radości, gdy  razem zjeżdżamy na tyłkach z ośnieżonej górki za domem i widzę iskierki w oczach, gdy po tych mroźnych zabawach podkradamy M&M’s ze wspólnie upieczonej babki.

Czy to właśnie nie jest definicja szczęśliwego dzieciństwa i najlepszej Mamy ever?

Gdy, więc będziesz miała gorszy dzień. Gdy znów najdą Cię wątpliwości (a najdą na pewno, bo Matka z kawy, wyrzutów sumienia i wątpliwości się składa - no i może z jeszcze kilku innych drobiazgów, ale to temat na kolejny wpis) to zrób to co ja. Obejrzyj zdjęcia. Zobacz to szczęście wypisane na twarzy wielkim uśmiechem i iskierkami w oczach. Tak, Twoje dziecko jest szczęśliwe, dzięki Tobie, nawet jeżeli właśnie odstawiło histerię bo zabroniłaś mu zjeść tabliczki czekolady przed obiadem.











To Cię może zainteresować

11 komentarze

  1. Zdjęcia to wspaniale uchwycone chwile, pełne uśmiechu :-) Co do tych "trudnych" dni ... każda z nas je ma ;-) najważniejsze by uczyć się na błędach ;-) i uczyć się panować nad własnymi emocjami. Cóż im dzieci są starsze tym więcej cierpliwości i opanowania nam trzeba ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią: małe dzieci mały problem, duże dzieci duży problem :)

      Usuń
  2. Każda matka ma chwilę słabości, chwile zwątpienia. Ale cóż jesteśmy tylko istotami ludzkimi:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A już myślałam, że tylko ja tak mam. u mnie teraz jest rownoczensy bunt prawie 3 latki i prawie 2 latki. Ale przyznam szczerze, ze wystarczy mi kocham Cię mamusiu od starszej córki i odpowiedz na to : "anioo" od Młodszej i od razu wiem, ze dla nich jestem najlepsza mama. A to naprawdę jest najważniejsze. Dzięki temu wiem, ze moje dziewczyny są szczęśliwe - a ja znowu sobie coś unzduralam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam jak dajesz radę z dwiema dziewczynami z tak małą różnicą wieku. Jak patrzę na moją Zetkę i pomyślę, że miałabym mieć takie sztuk dwie w jednym czasie to aż mnie ciarki przechodzą ;) chociaż ... ;)

      Usuń
  4. Ja zawsze lubię oglądać zdjęcia (i uwielbiam też je robić) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też tak robię ....i nie tylko w złych chwilach :) Zośka rośnie w oczach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, czasami jak oglądam te zdjęcia to jest mi smutno, że tak szybko rośnie

      Usuń
  6. Oj znam to. Byłam na tym etapie. Teraz już wiem, że foch fochem, histerie histeriami, bunty buntami i mają to do siebie że się u maluchów mieszają ze skrajną euforią. Taki wiek. Za to coraz częściej się zastanawiam, czy ja jestem szczęśliwa będąc tego uczestnikiem i co tu zrobić, żeby się uwolnić od własnych frustracji. :D :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, jak my dorośli mamy różne dni, tak i dzieci mają wahania nastrojów. My mamy tego pełną świadomość, one nie. Najważniejsze Magdo, że Twoje sposoby radzenia sobie z trudniejszymi sytuacjami działają. Pisałam kiedyś post o radzeniu sobie z frustracją http://och-wychowanie.blog.pl/2016/11/23/nie-wchodzcie-mi-dzis-w-parade-bo-zrobie-z-was-rolade-3/ ale na to, żeby pooglądać zdjęcia nie wpadłam, dzięki za podpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge