Rzuć w niego talerzem, czyli przepis na dobre małżeństwo

20:21


Szukamy recepty na dobre małżeństwo. Takie małżeństwo, które jest trwałe. Wiesz takie do grobowej deski. Bo w dzisiejszych czasach bardzo trudno o takie małżeństwo, a przecież wszyscy takiego byśmy chcieli.

Szukamy w różnych miejscach. Jednak nie szukamy tam, gdzie szukać powinniśmy. W mądrości pokoleniowej.

Tak, to takie niemodne, prawda? Szukać czegoś u Babci, teraz to się szuka przecież w Internecie. Ale wiesz, Internet nie wie wszystkiego. Nie przeżył tego co Babcie. Nie przeżył w sumie nic. W starciu Babcia vs Internet, ten drugi wypada raczej blado.

Moja Babcia, powiedziała mi kiedyś: “Pamiętaj, nie zasypiajcie pod zachmurzonym niebem”.

Dziwna rada prawda? Bo nie powiedziała “nie kłóćcie się”, choć tego byśmy się spodziewali. Wręcz przeciwnie. “kłóćcie się, ale mądrze“

Tak, ja i Mr Right się kłócimy. Nie wstydzę się do tego przyznać. Ja jestem nerwusem, wybucham w 5 sekund, najpierw mówię później myślę, a do tego jestem irytująca, On, jest wkurzający na maksa, jest uparty i obrażalski. Mieszanka wybuchowa, prawda? Więc i wybuchy mają miejsce.

Ale wiesz, kłótnie są potrzebne.

Po pierwsze pokazują nasze zaangażowanie. Bo nie kłócą się tylko Ci, którym nie zależy, bo nie mają się o co kłócić! Im jest wszystko jedno, co ta druga osoba robi. Takie: każdy sobie rzepkę skrobie, rób co chcesz, wali mnie to. Jednak jeśli nam zależy, jeśli kochamy, jeśli chcemy być blisko z drugą osobą to oprócz miłosnych uniesień, zdarzą nam się uniesienia pełne złości, bo już inaczej zareagować nie jesteśmy w stanie. I nie ma się co wstydzić, to normalne!

Po drugie kłótnie rozładowują złe emocje. Z tą kłótnią jest jak z burzą. Ona jest w przyrodzie, bo być musi, wiesz różnica ciśnień i te sprawy. Tak samo jest w małżeństwie. Nawet te najbardziej zgodne w końcu natrafi na różnicę zdań i te zdania muszą się ze sobą zderzyć. To zdecydowanie lepsze, niż duszenie tego w sobie, co w finale dąży do zamykania się na tą drugą osobę. Lepiej być jak ta burza. Dlaczego? Przypomnij sobie jak jest po burzy. Czujesz to świeże, rześkie powietrze, tą lekkość w przyrodzie, widzisz tą piękną tęczę, o tam po prawej? Tak, tak samo jest w Małżeństwie. Po kłótni. Czasami lepiej jest jednak trzasnąć raz, drugi, a raczej wrzasnąć, (bo jednak szkoda trzaskać talerzy, później trudno dostać brakujący element do kompletu, a z drugiej strony co powiesz na pogotowiu jak mężowi głowę tym talerzem rozbijesz? Siara trochę, jeszcze jakąś Opiekę Społeczną Wam na głowę wrzucą czy coś!), by później móc “odetchnąć” oczyszczoną atmosferą.

Jednak, by “ta burza przyniosła ze sobą cudowną tęczę” musicie uważać, by nie posunąć się w tej kłótni o jeden krok za daleko. To wcale nie jest takie trudne. Najważniejsze jest to by mówiąc o tym co Ty czujesz, pamiętać o tym co czuje ta druga strona. Bo to również powinno być dla Ciebie ważne, przecież kochasz. Dlatego pamiętajcie, by nigdy podczas kłótni nie wyzywać się wzajemnie w taki a nie inny sposób.Nawet jeśli przeprosisz, nawet jeśli uznacie, że to w przypływie emocji, te obraźliwe słowa zostawią zadrę. To samo tyczy się rodziny tej drugiej strony. Nie chcesz by ktoś w obraźliwy sposób wypowiadał się o Twojej rodzinie, więc i Ty tego nie rób.


Jednak najważniejsze to pamiętać, by “nie zasypiać pod zachmurzonym niebem“. Nim położycie się do łóżka, nim obrócicie do siebie plecami, pogódźcie się, pocałujcie, by rano rozpocząć dzień z uśmiechem i kolejnym pocałunkiem. Tak żyje się o wiele łatwiej. Tak, można przeżyć wiele wspólnych lat kłócąc się i godząc mądrze, a przede wszystkim kochając.

To Cię może zainteresować

11 komentarze

  1. Piękne słowa, piękna, mądra rada. Chyba nie ma małżeństwa, które się nie kłóci, to jest normalne, w końcu nikt nie jest idealny. Najważniejsze to się nie ranić, potrafić przyznać do błędu, przeprosić i przytulić. Nie wyobrażam sobie zasypiania podczas burzy w związku. Na koniec dnia musi być dobrze i koniec!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Najważniejsze to przyznać się do błędu i pogodzić :)

      Usuń
  2. Z moim mężem bardzo ciężko się pokłócić i zdarza nam się to jakoś ta raz na rok może ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pewnie jakieś małe nieporozumienia się zdarzają ;)

      Usuń
  3. Święte słowa, choć u nas okazują się dość trudne do zastosowania w praktyce ;) Też jestem typem strasznej choleryczki i potrafię zrobić aferę z byle czego - do tego stopnia, że potem już nawet nie pamiętam, o co właściwie się pokłóciliśmy. Ale pracuję nad sobą, pracuję - może jak dobrniemy razem do emerytury to wreszcie uda mi się osiągnąć upragniony efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no to jeszcze sporo pracy przed Tobą, bo emerytura daleko ;) no i witam w gronie choleryczek ;)

      Usuń
  4. Sama prawda! Rada o zachmurzonym niebie - bezcenna i prawdziwa! To działa prawdziwe cuda!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mądra rada, a do tego w bardzo zgrabnych słowach. Twoja Babcia była bardzo mądrą kobietą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nadal jest ;) mam jeszcze sporo takich perełek, którymi się ze mną podzieliła :)

      Usuń
  6. No i znowu jakbym czytała o nas. Słowo w słowo. No może oprócz tego, że recepta mojej babci na dobre małżeństwo, choć ma ten sam sens to brzmi bardziej sprośnie "dzień ich pokłóci, noc ich pogodzi". :D Ale taka już ta babcia i jej teksty. Jak się rozwinie z tematem, to wychodzi na to samo. :D Ale powiem Ci, że to na maksa prawda. Mam koleżankę, której rodzice rozwodzili się, jak byłyśmy w gimnazjum. Najpierw byli w separacji. Kiedyś na miesiąc przed finiszem tago zamieszania Majka do mnie mówi "oni się już nie pogodzą. nawet się już nie kłócą.". I tak się stało. Obojętność jest najgorsza.

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge