To nie jest Twoje ciało, przestań bredzić!

20:40


Nie lubię polityki. Jest niska, stanowczo za niska. Jest brudna, a brudu nie lubię dotykać. Jest wszystkim tym czym być nie powinna. Jest pieniądzem, jest walką, jest obrzucaniem błotem, jest … Jest tak daleko od dbania o naród jak tylko może daleko być.

Nie lubię jej. Nie piszę o niej. Nie prowadzę na jej temat zaciętych dyskusji. Interesuję się nią tylko na tyle, na ile jest to konieczne, dla współczesnego inteligentnego człowieka. Długo opierałam się przed zabraniem głosu w tym temacie, ale bańka polityczna, związana z ustawą antyaborcyjną została tak nadmuchana, że nie sposób jej nie zauważyć. Potykamy się o nią praktycznie na każdym kroku. I wiesz? Powoli szlag mnie trafia. Zarówno jak słucham jednej strony, jak i drugiej. Dlaczego? Ponieważ mam wrażenie, że wytworzyły się teraz dwa skrajne obozy, które przerzucają się argumentami bardziej lub mniej adekwatnymi, jakby świat był tylko czarno-biały! W skutek czego zupełnie zatraciliśmy to, o co tak na prawdę chodzi!

Chodzi o dwie najważniejsze osoby: O MAMĘ i DZIECKO.

Do jasnej cholery pamiętajcie o tym! Tu nie chodzi o ciało, o to czyje ono jest. Tu nie chodzi o sumienie lekarza, czy Twoje. Tu chodzi o MIŁOŚĆ I ŻYCIE! Życie dwoje najważniejszych dla siebie istot: MAMY i DZIECKA!

Tak, dobrze wyczytałaś między wierszami: jestem przeciwniczką aborcji!

No i krew mnie zalewa, kiedy między protestujące Matki, walczące o swoje i swoich dzieci dobro, wyłażą zwolenniczki całkowitej aborcji i rzucają hasła typu: “to moje ciało”. Twoje ciało to, to było, dopóki nie puściłaś go w ruch, kochaniutka. Seks jest wspaniały i cudowny, ale może nieść za sobą konsekwencje i jest dla dorosłych! A dorośli potrafią ponosić konsekwencje swoich czynów. Zatem Droga 16-latko, 20-latko, 30-latko czy nawet 40-latko, jeśli chcecie bawić się w dorosłych, to pamiętajcie o tym, że dorosłość to również odpowiadanie za swoje czyny. Nie, nie robię Ci tutaj kazania jak ksiądz z ambony i nie zarabiam Ci seksu. Uprawiaj go do woli, bo po to on jest, ale miej tyle odwagi, by w razie pojawienia się skutków, potrafić stawić im czoło z godnością, a nie z tchórzostwem.

Tak, jestem przeciwniczką, taką zagorzałą przeciwniczką aborcji, tej tak zwanej: na życzenie, ale niestety życie nie jest tak czarno-białe jakbyśmy sobie tego życzyli.

Wśród nas wiele jest odcieni szarości, w których cieniu rozgrywa się wiele dramatów, o których nie mamy pojęcia i o których mam nadzieję, nigdy pojęcia mieć nie będziemy.

Są Matki, które stają twarzą w twarz z najgorszymi słowami, które może usłyszeć przyszła Matka: “Pani dziecko jest letalnie chore, nie ma możliwości przeżycia poza Pani organizmem”.
Są Matki, które stały się nimi nie z własnej woli, a przez brutalną napaść na jej kobiecość, która bezpowrotnie została zbrukana i zdeptana, wraz z jej psychiką. Są Matki, nad którymi wisi groźba utraty życia, nim na świecie pojawi się ich dziecko, bądź zaraz po porodzie.

Nie mamy pojęcia o tych tragediach, więc NIE MAMY PRAWA czegokolwiek nakazywać kobiecie, bo kobieta oprócz macicy, ma również psychikę. Ta psychika nie zawsze jest w stanie unieść taki ciężar.
Ta psychika nie zawsze jest w stanie znieść 9-miesięczną żałobę, bo jak inaczej nazwać ciążę zakończoną śmiercią. Nie zawsze jest w stanie przejść spokojnie obok rodziców wybierających łóżeczko dla swojego dziecka, wiedząc, że jej dziecko nigdy w tak pięknym łóżeczku się nie położy, choć tak bardzo tego pragnie. Ta psychika nie zawsze jest w stanie pokochać rosnącego mimo jej woli brzucha, brzucha, który przypomina jej o tym jak została potraktowana. Nie zawsze potrafi pokochać dziecko, które pojawiło się w tak okrutny sposób. Ta psychika nie zawsze potrafi spokojnie i z czystym sumieniem przełożyć życie dziecka nad swoje, ponieważ w domu czekają na nią już narodzone dzieci, dzieci, które potrzebują Matki.

Świat nie jest czarno-biały. Niestety.

Są szarości, które przynoszą niewiarygodny ból. Nie, przerwanie nie go nie uśmierzy. Narodzenie dziecka również nie. Jednak kobieta w zgodzie ze swoją siłą psychiczną powinna mieć prawo zadecydować, czy jest w stanie unieść ten ból. Bo nakaz donoszenia tak “dramatycznej” ciąży może przynieść ze sobą jeszcze więcej zła, począwszy od ciężkiej depresji, aż do samobójstwa lub samobójstwa rozszerzonego, bo psychika tego nie uniosła.

Nie, nie jestem za aborcją. Całym sercem jestem przeciwko.

Jednak całym sercem jestem również za tym, żeby w tak tragicznych przypadkach jak: śmiertelne wady wykryte u dziecka, ciąża poczęta na skutek gwałtu, czy ciąża, która zagraża życiu Matki pozostawić dotychczasową możliwość wyboru. Wyboru tragicznego, bo w tych wypadkach, każdy wybór jest wyborem złym, ale wyboru zgodnego z siłą psychiczną kobiety. Kobiety doświadczonej przez los, w taki sposób w jaki nigdy doświadczona być nie powinna. Ona już tak wiele przeszła, czy na prawdę musimy jej jeszcze dowalać i rzucać kłody pod nogi? Chcę wierzyć, że większość z nich zdecyduje się na donoszenie ciąży. Mam taką ogromną nadzieję, ale kobieta powinna mieć możliwość wyboru.


Zatem proponuję, by zmieniać to co trzeba, a to co nie trzeba zostawić, by móc zająć się tym co na prawdę istotne.




To Cię może zainteresować

11 komentarze

  1. Zgadzam się z Tobą. Ludzkie historie nie są czarne albo białe, jest w nich wiele szarości i tak, jak piszesz - wiele dramatów.
    Podobnie jak Ty nie jestem zwolenniczką aborcji. Wręcz przeciwnie - uważam, że idealnie by było, gdyby jej nie było. Ale nie z powodu nakazów czy zakazów, ale z powodu wyborów kobiet.
    Dla mnie najważniejszym hasłem aktualnych protestów społecznych powinno być hasło walki o prawa kobiet, o prawo wyboru, prawo do wolności (także decyzji). Zapraszam Cię do siebie, jeżeli masz ochotę poczytać więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy dokładnie takie samo zdanie. Też uważam, że aborcji powinno nie być, ale nie przez nakazy, ale przez decyzję kobiety:)
      chętnie wpadnę do Ciebie i poczytam więcej :)

      Usuń
  2. Czarny Protest nie jest o byciu "za" aborcją, tylko o byciu za prawem do niej. Doszliśmy do takiego absurdu, że społeczeństwo samo chce odbierać sobie prawa i swobody, i samo się uciemięża, poddając rządowi. A to przejaw niczego innego, jak małego umysłu. Bo jak inaczej nazwać walkę o własną niewolę? Aborcja nie jest morderstwem, bo idąc tym tokiem myślenia jest nią też antykoncepcja. W niezliczonej liczbie innych krajów funkcjonuje na porządku dziennym i ulice nie płoną żywym ogniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarny Protest miał nie być "za" aborcją, ale niestety przyglądając się temu co się działo i słuchając wielu głosów, dochodzę do wniosku, że część osób nie do końca rozumiała jaki miał być jego sens. Niestety.
      Wiesz, nie przesadzajmy z porównywaniem antykoncepcji do aborcji. Antykoncepcja to niedopuszczenie do zapłodnienia, a aborcja to już usunięcie dziecka, czy jak kto woli płodu. Jest różnica między zrobieniem czegoś "zanim', a zrobieniem "po".

      Usuń
  3. Szkoda, że świat nie jest tylko czarno biały :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ogromna szkoda, że jest tyle szarości pełnych dramatów

      Usuń
  4. Och, jak ja bardzo się z Tobą zgadzam. Właśnie z tego powodu starałam się odciąć od tej całej gównoburzy, która utworzyła się przy tym temacie. Też jestem bardzo przeciwna aborcji na żądanie. Też jestem za życiem, ale nie jestem aż do tego stopnia wierzącą osobą, by być pewną, że chciałabym oddać swoje życie w ręce Boga w takich sytuacjach, jakie opisałaś. Bo chociażby, gdy dziecko jest ciężko chore i umrze zaraz po porodzie to cierpi psychicznie nie tylko matka, ale i fizycznie cierpi dziecko...
    Przy tych wszystkich tak ważnych dla kobiet tematach, tak delikatnych, dotykających cierpienia, uczuć i miłości, pojawiają się hasła typu "Rządzie jesteś tak gibki, że włazisz mi do cipki", "Wara od mojej pochwy". No co to jest za poziom... Masakra! Ośmieszony jest cały cel tych protestów, ten główny, najważniejszy. Ja jako kobieta, czuję czasami wstyd za płeć do której należę, gdy obserwuję takie aferantki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadam się z Twoim wpisem w 100%.
    Ze swojej strony chciałem tylko dodać, iż w całej tej kłótni zapomniano o facetach/mężach/partnerach/chłopakach, którzy zostali sprowadzeni do poziomu "dawców", a też ich to dotyczy.
    Na koniec - hasło "moje ciało moja decyzja" itp. są poniżej jakiegokolwiek poziomu i działa jak płachta na byka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niektore kobiety nie RACZYLY nawet przeczytac ustawy polecam ten filmik dziewczyna dobrze mowi https://www.youtube.com/watch?v=_EwycHZBSrw
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Według mnie czarny protest nie był za aborcją, tylko za możliwością wyboru w naprawdę ciężkich przypadkach. Nie słyszałam wypowiedzi żadnej matki która twierdziła, że aborcja powinna być na życzenie. Czarny protest jest za tym by ustawa się nie zmieniła. Wydaje mi się, że to osoby które są za całkowitym zakazem aborcji robią z kobiet biorących udział w czarnym proteście ladacznice, które nie chcą brać odpowiedzialności za swoje czyny. A założenie było zupełnie inne...

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge