Rodzino, Twoim obowiązkiem jest pomagać Młodej Matce

19:55


Zadaniem Matki jest opieka nad dzieckiem. Tak, to prawda.
Zadaniem Matki jest wychowywanie dziecka. Tak, to prawda.
Zadaniem Matki jest zabawa z dzieckiem. Tak, to prawda.
Zadaniem Matki jest dbanie o dom swojego dziecka. Tak, to też jest prawda.
Zadaniem Matki jest robienie tego wszystkiego samodzielnie. NIE, TO NIE JEST PRAWDA!

Owszem Mama ma obowiązki względem swojego dziecka. To głównie do niej należy podstawowa opieka nad nim (dbanie o posiłki, by było odpowiednie do wieku, pełnowartościowe, odżywcze, dbanie o higienę, czyli przewijanie, pilnowanie by miało czyste ręce, czyste ubranie, pilnowanie by nie zrobiło sobie krzywdy), trud wychowania (głównie na Matce skupiają się wszystkie bunty, histerie, to w wielu przypadkach Matka tłumaczyć musi po tysiąc razy co wolno, czego nie wolno i właściwie dlaczego tak jest), a także radość z zabawy (to Mama najwięcej czasu spędza turlając się po podłodze, udając konika i udając głos misia, który jest głodny).

Ale czy na prawdę musi to wszystko robić sama?

Absolutnie NIE!

Obowiązkiem Rodziny jest pomagać Młodej Mamie!

Mówiąc “Rodzina” nie mam na myśli tylko i wyłącznie Męża. Choć owszem to głównie on powinien być jej prawą ręką, a czasami nawet prawą i lewą ręką, przy opiece nad dzieckiem i w dbaniu o dom. W końcu jest Mężem i Ojcem, a to zobowiązuje! Jednak mówiąc Rodzina mam na myśli o wiele szersze grono.

Mówiąc “Rodzina”, wywołuję do tablicy również: Dziadków (zarówno z jednej, jak i z drugiej strony - tak, Teściowa też!), Rodzeństwo, może Kuzynkę, albo Przyjaciółkę (bo czasami Przyjaciółka jest bliższa niż osoby powiązane z nami krwią). Otóż Mamy, Ojcowie, Teściowie, Siostry, Bracia, Przyjaciółki itp, Waszym obowiązkiem jest pomóc Młodej Mamie!

Wierzcie mi ona często Wam tego nie powie, bo duma jej na to nie pozwoli, bo boi się, że posądzicie ją o to, że sobie nie radzi, bo w końcu uważa, że ona MUSI sama, bo taki jest obowiązek Mamy, bo dobra Mama wszystko robi sama, ale ta pomoc jest jej potrzebna.

Nie chodzi tutaj o to, że macie przychodzić do niej codziennie, wyręczać ją we wszystkim. Broń Was przed tym Panie Boże, bo przecież Was wywali na zbity pysk po tygodniu. Ona nie jest upośledzona i nie potrzebuje całodobowego nadzoru, choć czasem od nadmiaru obowiązków mózg jej się przegrzewa i jej poczynania nie należą do najlogiczniejszych. Wracając jednak do tematu.

Zaproponujcie, tak sami od siebie, że zabierzecie Malucha na spacer, by miała godzinkę na ogarnięcie siebie, domu czy czego tam chce, a może by mogła tylko poleżeć patrząc w sufit. Zaproponujcie, że zostaniecie chwilę z dzieckiem, żeby mogła spokojnie pojechać po nową parę gaci dla siebie i nie musiała z gołym tyłkiem wybiegać z przymierzalni i gnać za uciekającym Maluchem przez połowę Centrum Handlowego, ku uciesze mężczyzn i zgorszeniu kobiet, głównie starszych. Wpadnijcie do niej na chwilę z ciastkiem pod pachą, by mogła spędzić czas z kimś równym sobie wiekiem, by złapać dystans i nie musieć w kółko powtarzać, że toaleta to nie basen. Zaproponujcie, by wpadła do Was na obiad, by mogła o tej jednej rzeczy już dzisiaj nie myśleć, lub zaproponujcie, że zrobicie za nią zakupy, by oprócz fotelika z dzieckiem nie musiała taszczyć zgrzewki wody, pięciu kilko mąki i tysiąca innych rzeczy.

A czasami, po prostu zadzwoń do niej, by mogła wylać z siebie całą żółć, która właśnie przesłania jej oczy. Wierz mi czasami chodzi o tak niewiele, jak możliwość wygadania się, wyjęczenia w słuchawkę jak to jest beznadziejnie, jak nie wie w co ręce włożyć i że ma ochotę zamknąć własne dziecko w pudle i wysłać na Madagaskar. Pozwól jej się wygadać i gdy to zrobi, nie oceniaj jej tylko powiedz, że i tak jest najzajebistsza pod słońcem i nikt sobie lepiej od niej nie radzi!

Kochana Rodzino, Młoda Matka wbrew pozorom to nie superhero, to człowiek. Ona się nie przyzna, bo ona chce sama, bo ona twierdzi, że musi sama, że jak sama tego nie zrobi to będzie złą Matką. Pokażcie jej, że to nie prawda, pokażcie, że pozwalając sobie pomóc staje się jeszcze lepszą Matką. Pomóżcie jej zanim obudzi się pewnego dnia znerwicowana, z ochotą ucieczki na drugi koniec kraju, z przeświadczeniem, że z niczym sobie nie radzi, a już najmniej z własnym dzieckiem.


To Cię może zainteresować

4 komentarze

  1. Myślę, że w śląskich rodzinach to przychodzi bardziej naturalnie, bo śląskie rodziny są przeważnie bardzo zżyte. U mnie z tą pomocą babci i dziadków mogłoby być trochę lepiej, ale najważniejsze, że są :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas rodzina chętnie angażuje się w pomoc przy dziecku, ale ja zdecydowanie wolę wychować dziecko po swojemu niż pozwalać każdemu z osobna wprowadzać swoje zasady (szczególnie tyczy się to niektórych babć).

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie ciężki temat... przez 17 miesięcy życia mojego syna dwa razy moja mama zabrała go na spacer. Każde z wyjść trwało 20 minut. Raz znajomi wzięli go na 2 godziny - byliśmy wtedy pierwszy i jedyny raz sami od porodu. Przeszłam już nawet ten etap, że dumę schowalam do kieszeni i prosiłam o pomoc - niestety wszyscy mają "swoje rzeczy". Najciekawsze jest to, że mieszkam z rodzicami w jednym domu ;) mój mąż pracuje 14 godzin dziennie, nierzadko w weekendy, a nasz Franko jest... no cóż, intensywny ;) mało śpi w nocy, dużo się budzi, w dzień nie śpi ehhh. Trochę mi sie ulalo ;) jest bardzo bardzo ciężko, bez pomocy bliskich.

    OdpowiedzUsuń
  4. Amen! Czasami wystarczy chociażby pogadać. Ile razy moja mama uratowała mnie przed depresją, bo mogłam jej niemal wykrzyczeć jak mnie Blanka wkurza, jak już dosyć mam jej buntów, jak już w dupie zaczynam mieć, że nie je warzyw i w ogóle nic tylko serki, jaka niewyspana jestem, jak zmęczona dogadywaniem się z niegadającym dzieckiem. I po chwili to wszystko już mnie tak nie denerwowało. Albo jak mnie namawiała wprost na to, by Blankę "podrzucić" do niej na wieczór. Bardzo jestem jej za to wdzięczna, bo zdaję sobie sprawę, że sporo innych matek, członków rodziny umywa ręce. Wątpię żeby myśleli, że matka to superhero, ale wygodnie jest udawać, że tak się myśli.

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge