Mononukleoza-objawy i leczenie, czyli jak spędziliśmy wrzesień

20:30


Tegoroczny wrzesień nie był dla nas zbyt łaskawy. Minął nam pod hasłem “choroby". Najpierw bakcyle dopadły mnie, organizując sobie mega ognisko w moim gardle, utrudniając mi tym samym wszelkie czynności, począwszy od jedzenia (zupa to już było ogromne wyzwanie okupione łzami w oczach, a o czymś bardziej stałym nawet nie było mowy) a skończywszy na mówieniu. Ale wiecie, ja, jak to ja. Jestem Mamą, a mama nawet jak jest chora to musi być zdrowa!

Za to Zetka, jak to Zetka gorsza być nie może, więc rozchorowała się również! Z tym, że ona nie lubi chorować, ot tak po prostu zwyczajnie. Jak chorować to z rozmachem i tym sposobem zapoznała nas z infekcją o obco i groźnie brzmiącej nazwie.

Mononukleoza.

Czym ona jest?

To choroba zakaźna, wywoływana przez wirus Epsteina-Barra (EBV). Do zakażenia dochodzi głównie poprzez kontakt ze śliną osoby zarażonej. W przypadku dorosłych poprzez pocałunek, a w przypadku dzieci wystarczy włożenie do buzi zabawki, którą wcześniej bawiło się chore dziecko, picie z jednego kubka lub dzielenie się jedzeniem. Dlatego największe ryzyko zachorowania jest wśród dzieci w żłobkach i przedszkolach. Okres intubacji mononukleozy jest niezwykle długi. Od kontaktu z chorym, do pierwszych objawów mija około 30-50 dni!


Objawy i leczenie Mononukleozy.

Mononukleoza to taka bardzo podstępna choroba. Wcale nie tak łatwo ją zdiagnozować, o czym mieliśmy się okazję przekonać, ponieważ w przebiegu jest bardzo podobna do anginy, ale niestety anginą nie jest.

Opowiem Wam na naszym przykładzie.
Niedziela: pojawił się brak apetytu, ale w sumie u dzieci to nic takiego. Jeden dzień zjedzą więcej, w inny mniej. Popołudniu nagle z mojego ruchliwego Łobuza zrobiło spokojnie siedzące dziecko. Dlaczego? Pojawiła się gorączka.
Poniedziałek: Gorączka trwa nadal, a oprócz tego ból gardła. Chociaż raczej powinnam powiedzieć, że w gardle wyrosła jej wielka klucha, która utrudniała jedzenie, a nawet oddychanie! Oczywiście wizyta u lekarza, diagnoza nr 1: angina, więc wiadomo antybiotyk, coś na gardło itp.
Wtorek: Gorączka utrzymuje się nadal, kluska w gardle nie odpuszcza, węzły chłonne powiększone do rozmiarów gigantycznych (wyglądała jakby miała świnkę), a do tego pojawiła się wysypka, najpierw na kolanach i stopach. Kolejna wizyta u lekarza. Diagnoza: nie wiadomo, trzeba zrobić badanie krwi. Podejrzenie mononukleozy lub bostonki (ze względu na rozlokowanie wysypki) lub miksu anginy z mononukleozą, albo bostonką. Ze względu na okropnie wyglądające gardło i podejrzenie mononukleozy zmiana antybiotyku.
Środa. Badanie krwi. Gorączka nadal się utrzymuje, ale węzły chłonne zaczęły się zmniejszać i kluska w gardle lekko ustąpiła, za to wysypka pojawiła się na całym ciele, łącznie z twarzą, co wykluczyło bostonkę. Dodatkowo pojawił się delikatny obrzęk wokół oczu. Wyniki krwi nie były jednoznaczne (test na mononukleozę pokazał wynik ujemny,niestety nawet badanie krwi nie daje stu procentowej odpowiedzi, szczególnie u dzieci poniżej 5-go roku życia), ale w połączeniu z objawami i innymi badaniami wskazywały na mononukleozę w połączeniu z infekcją bakteryjną. Leczenie utrzymane.
Czwartek: Gorączka wreszcie ustępuje. Obrzęk migdałów również, więc oddychanie i jedzenie jest znacznie łatwiejsze.

Tak, to jednak była mononukleoza.


Jakie zatem są objawy, które mogą wskazywać na mononukleozę?
  • wysoka gorączka, mogąca dochodzić nawet do 40 stopni, która utrzymywać może się nawet do 2 tygodni.
  • silny ból gardła, szary nalot na migdałkach i mdły zapach z ust
  • powiększone węzły chłonne na szyi, ale nie tylko, mogą powiększać się również węzły pod pachami, pod żuchwą, w pachwinach - są twarde i wrażliwe na dotyk.
  • bóle brzucha, spowodowane powiększającą się śledzioną - niestety u takich dzieci jak Zetka trudno to stwierdzić, ponieważ nie zawsze są w stanie zakomunikować co je boli.
  • bardzo silny katar - tego objawu my nie miałyśmy
  • może pojawić się obrzęk powiek, łuków brwiowych, nasady nosa
  • po podaniu antybiotyku (ampicyliny) pojawia się wysypka - ten objaw jest najczęstszą przyczyną rozpoznania mononukleozy.


Niestety nie ma konkretnego leku na mononukleozę. Organizm musi sobie sam z nią poradzić. Możemy tylko łagodzić jej obawy, podając leki na obniżenie gorączki, przygotowując jedzenie “lekkie” zarówno jeżeli chodzi o możliwości połykania jak i trawienia itp.
W naszym przypadku antybiotykoterapia została jednak utrzymana, ponieważ jej zatrzymanie mogłoby być dla Zetki niebezpieczne (wziąwszy pod uwagę stan jej gardła!), ale w łagodniejszych przypadkach dzieci “przepracują” tą chorobę same. Mononukleoza to jednak poważna choroba, która bardzo nadwyręża organizm. Długotrwała gorączka, powiększone węzły chłonne i kilkutygodniowa obecność wirusa sprawiają, że dziecko może być osłabione. Dlatego warto pilnować by dużo wypoczywało (na miarę możliwości dziecka) i dobrze się odżywiało.


Plus jest taki, że raz przebyta mononukleoza powinna już więcej nie wrócić, ponieważ organizm zyskuje odporność na całe życie.

Na szczęście my mamy ją już za sobą. Nasza kwarantanna się już skończyła i wreszcie możemy cieszyć się jesiennymi spacerami!














To Cię może zainteresować

1 komentarze

  1. O, rany, bidulka mała! Bardzo Wam współczuję! A wiesz, że ja nawet nie wiedziałam o takiej chorobie?! Tzn. nazwę słyszałam, ale nie miałam pojęcia, co to jest.

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge