Czy pozwolić dziecku bawić się w Halloween?

20:16


Dzisiaj Halloween. Choć w zasadzie za nami już cały weekend halloweenowych imprez. W internetach, Facebookach, instagramach i innych takich, od połowy października huczy od halloweenowych inspiracji. Nawet sklepy zdominowała tematyka dyniowo-czarownicowa. No co jak co, ale nie można nie zauważyć, że mamy Halloween. Nawet gdybyś chciała to w którymś momencie potkniesz się o zęby wampira ewentualnie kapelusz czarownicy.

Jednak my nie obchodzimy tego święta.

Jesteśmy osobami wierzącymi. Ba, nawet praktykującymi co w dzisiejszych czasach nie jest zbyt modne (ale o tym, że my należymy do tych bardziej tradycyjnych, niż modnych wiecie już od dawna). Jednak ta nasza wiara, nie ma nic wspólnego z tym czy obchodzimy Halloween czy nie. Bo szczerze powiedziawszy te halloweenowe wygłupy w większości niewiele mają wspólnego z tymi “szatańskimi praktykami”, o których Kościół mówi. Halloween w Polsce jest raczej traktowany jako druga po Karnawale możliwość zorganizowania imprezy przebieranej. I tyle.

Jednak mimo wszystko nie obchodzimy tego święta.

Wiesz, jakoś tak średnio mi ono pasuje do atmosfery Dnia Wszystkich Świętych. Te małe, biegające po ulicach zombiaki, wampirki, czarownice i inne takie potworności, które upierdliwie napierdzielają na dzwonki domów, z nonszalancją wołające “cukierek albo psikus” (“ja Ci dam dzieciaku psikus! Jak pociągnę rodzicom po zniżkach z OC to Ci się odechce gróźb” - oj czasami bym im tak odpysknęła, ale to chyba bez sensu, dzieciaki i tak nie wiedzą co to OC, więc chyba się nie przestraszą) nijak się mają do Dnia 1 listopada. Do dnia który jest dla nas czasem zadumy. Do dnia, w którym wreszcie na chwilę się zatrzymujemy, by stojąc nad grobem bliskich wspomnieć o tych, których kochamy, a których z nami już nie ma, by pomyśleć o tym, o czym na co dzień usilnie staramy się zapomnieć, o przemijaniu ludzkiego życia, o tym że jesteśmy tu zaledwie na chwilę.

No i powiedz mi jak na się ma zombiak z wydrążoną dynia do atmosfery Wszystkich Świętych?
No nijak.

Jednak zdaje sobie sprawę, że to święto, zwane Halloween, coraz bardziej wchodzi w naszą kulturę (niestety lubimy to co amerykańskie, bo to takie lepsze, bo to dowartościowuje nas, daje wrażenie doganiania Amerykanów). Tak zdaję sobie również sprawę, że nadejdzie taki dzień, gdy Zetka będzie chciała przebrać się za czarownicę, wydrążyć dynię, a może nawet pójść na cukierkowe łowy.
Co wtedy zrobię?

Razem z nią przygotuję dynię, choć nienawidzę jej nawet kroić zwyczajnie, a co dopiero artystycznie! Ubiorę jej ten kostium czarownicy, nawet miotłę dam. Może nawet sama się przebiorę! Choć co niektórzy pewnie powiedzą, że kostium czarownicy jest w moim przypadku zbędny (Mr Righcie radzę Ci nie komentuj;). Mam jednak nadzieję, taką malutką, cichutką, że chociaż bieganie po domach sobie daruje, a w zamian za to powygłupia się z koleżankami w zaciszu domowym (nie, słowo “zacisze" i kilkoro dzieci w jednym pomieszczeniu to po prostu oksymoron!).

Dlaczego jej ulegnę, chociaż nie przepadam za Halloween?

Po pierwsze, by nie być hipokrytką. Wiesz dawno, dawno temu, gdy byłam jeszcze młoda i piękna (teraz zostało tylko “i") chodziłam na imprezy halloweenowe. Chociaż to była dla mnie po prostu kolejna okazja by wyskoczyć na studencką imprezę do klubu. Niewiele to miało wspólnego z Halloween. Okazja jak każdą inna. Jak chociażby taka, że znów jest środa, więc warto iść się pobawić. Ale nie ważne. Byłam, chodziłam, nie liczy się jakie były moje pobudki.

Po drugie, pozwolę jej na to, ponieważ nie chcę jej sprawiać przykrości. Bo to będzie dla niej przykre, gdy wszystkie dzieci będą się bawić, a ona jedną nie. Nie chcę pozbawiać jej przyjemności, która w wykonaniu dzieci jest niewinna. Nie sądzę, by jedna dynia, czy kapelusz czarownicy sprawiły, że dziecięca psychika zostanie zwichnięta. Nie przesadzajmy. Halloween nie ma aż takiej mocy. Wiesz tym dzieciom daleko jest do czarnoksięskich praktyk. Im chodzi wyłącznie o kostium i słodycze. I już.

Więc pozwolę jej. Przebiorę ją. Zrobię dynię. I co tam będzie chciała.

Jednak mimo wszystko będę chciała jej uwagę ukierunkować w stronę Dnia Wszystkich Świętych. Będę chciała, by Halloween potraktowała jako zabawę w przebieranki i nie straciła z oczu prawdziwego wymiaru tego czasu. Czasu zadumy i refleksji. To ważne również dla dziecka.


To Cię może zainteresować

7 komentarze

  1. Nie obchodzę bo nikt na wsi tego św. nie obchodzi. Boją się księdza hihi :) Dla mnie to zabawa, ot kolejny dobry pretekst do spotkania się ze znajomymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też zawsze był to powód do spotkania ze znajomymi :)

      Usuń
  2. Też jesteśmy wierzący i o dziwo praktykujący. Halloween jako takiego nie obchodzimy choć dynia (zupełnie dla zabawy) przeważnie u nas jest. Z jednym się tylko nie zgodzę. Wszystkich Świętych to nie jest smutne i 'zadumane' święto. Takim uczynili je ludzie, a ludzie czasem się mylą. Wszystkich Świętych to święto radosne, w którym wspominamy tych, którzy zostali świętymi. Korowody Wszystkich Świętych pojawiające się coraz częściej na ulicach miast to barwne i radosne pochody i takie powinno właśnie być Wszystkich Świętych. Dopiero Dzień Zaduszny to czas zadumy, wspomnień i szczególnej modlitwy za naszych bliskich, którzy odeszli, nota bene też tak samo jak Halloween wywodzące się z pogańskich wierzeń i praktyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas pewnie też dynia będzie się pojawiać, gdy Zetka podrośnie. Nie wierzę, że nie będzie chciała. A ja tak jak pisałam zrobię tą dynię.

      Wiesz, masz rację! Trochę nam się połączyły dwa dni w jeden.
      PS. u nas od jakieś czasu co roku są krowody Wszystkich Świętych, bardzo fajna inicjatywa.

      Usuń
    2. Matki Polki Fanaberie - no właśnie, zawsze o wszystkim tłumaczę, bo gdy mówię, że urodziłam się 2go listopada, to często słyszę, że miałam szczęście, że nie 1go, a to jest właśnie na odwrót, to właśnie 2gi listopada jest tym potocznie zwanym "Świętem Zmarłych" :)

      Usuń
  3. Zgadzam się w 100% z tym, co napisałaś, zresztą kiedyś napisałam bardzo podobnie u siebie.
    Ja też jestem osobą bardzo wierzącą, do tego trzymającą się wiernie nauki kościoła, ale mam jeszcze swoje powody, by trzymać się jak najdalej od praktyk powiązanych z tematyką okultystyczną.
    Nie podoba mi się ogólnie ta halloweenowa "tradycja", przebrania truposzy, itd.
    Jednak... gdyby moje dziecko chciało się przebrać w tym dniu za zombiaka, to bym pozwoliła, po to, by - paradoksalnie - nie pogłębiać jego fascynacji tematem, bo wiadomo, że zakazany owoc bardziej smakuje.
    Na szczęście na razie wystarcza mu, że Halloween nie obchodzimy, a w przedszkolu mają bal Wszystkich Świętych, zamiast Halloween, co mi się bardzo podoba. Chociaż dynię wycinaliśmy w październiku cztery razy, ale moim zdaniem w samym zrobieniu lampionu z dyni nic złego nie ma, to tylko warzywo ze świeczką w środku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że bardzo podoba mi się ten pomysł balu Wszystkich Świętych w przedszkolu. Pierwszy raz spotykam się z tym, a szkoda.

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge