Sobie wymarzyłam to mam!

20:22


Tak, tak uważaj czego sobie życzysz Droga Matko. Bo marzenia lubią się spełniać! Super co nie? Chociaż zmartwię Cię. One się spełniają, ale nie zawsze w oczekiwany przez nas sposób.

Nie wierzysz? Myślisz, że bredzę? Może i lekko majaczę. Nie przeczę. Ba nawet przyznam szczerze, że mam prawo majaczyć, ale o tym dlaczego napiszę Ci nieco później. Na razie skupmy się na marzeniach.

Ja sobie marzyłam. Oj marzyłam. Bo zmęczona byłam i sobie marzyłam.

Marzyłam sobie o wolnym dniu. Takim spędzonym na nic-nierobieniu. Na Słodkim leniuchowaniu. Marzyłam o chwili spokoju. Marzyłam o samotności. Tak, głównie o samotności. Takiej chwili sam na sam, ze sobą.

W mojej głowie pojawiał się obraz poranka. Takiego poranka, gdy przez jeszcze zasłonięte rolety wpadają nieśmiałe promienie słońca i słychać tylko ciszę! I jestem tylko ja. Delektuję się zapachem kawy. Takiej świeżo zaparzonej, z mlekiem, z cukrem. Takiej full serwis! Dopełnieniem jest śniadanie do łóżka. Pyszna bułeczka, świeżuteńka, chrupiąca, pachnąca jeszcze piecem, a na niej bukiet soczystych warzyw, pomidor, ogórek, sałata, rzodkiewka. Wszystko takie pyszne, takie świeżutkie. Już nawet czułam ten smak. Pyszne, podane do łóżka śniadanie, rozpływa się w ustach. Cudowna chwila, podczas, której nikt nie woła “Mamooo” i nie kradnie ogórka z kromki. Dlaczego? Bo to mój dzień!
Oj wymarzyłam sobie dzień bez gonitwy, bez konieczności śpieszenia się. Takie dzień tylko dla mnie! Tylko mój. Z książką, którą odkładałam już od jakiegoś czasu na półkę “koniecznie przeczytać”, z serialem, na który zawsze brakuje mi czasu (tak sezon już jest chyba 13, a ja zatrzymałam się na 10). Z tym wszystkim na co, w normalnym dniu brakuje mi czasu.

Taki dzień w łóżku spędzony! Ot takie miałam marzenie.

No i spełniło się! Dasz wiarę?

No może z małymi wyjątkami.

Owszem spędziłam ostatnie dni w łóżku. Owszem nic nie robiłam. Owszem spędziłam je w samotności, bo Mr Right w pracy (co chyba nikogo nie dziwi), a Zetka na banicji u dziadków. No i to by było na tyle, jeżeli chodzi o zgodność rzeczywistości z moim marzeniem.

Bo tak poza tym to zamiast pysznej, aromatycznej kawy, miałam ohydną miksturę na przeziębienie, która zwalała mnie z nóg przynajmniej na dwie godziny. Tak zdecydowanie nadrobiłam deficyt snu. Zamiast pysznej bułeczki, która dopiero co opuściła piekarniczy piec, dostałam rosół! Mało tego, ja ten rosół dostawałam na każdy posiłek. Nie, nie dlatego, że tak go lubię. Po prostu nic innego nie przechodziło przez moje ogniste gardło. Jak nic przez najbliższe pół roku nie będę mogła na niego spojrzeć. Nie kłamię już to kiedyś przerabiałam z pomidorową! Zamiast zapachu kwiatów zebranych podczas spaceru, nasz dom pachniał solankowymi inhalacjami. Serial? Książka? Moje możliwości percepcyjne były zbyt słabe, żeby to ogarnąć! A co dopiero gadać o pisaniu czegoś dla Was!

Tak, wymarzyłam sobie. Ciszę, spokój, wolny dzień, łóżko, książkę.
Tylko cholera jasna, ktoś tam na górze nie do końca zrozumiał o co mi chodziło.

Także, ten Drogie Panie uwaga na marzenia!



 

To Cię może zainteresować

8 komentarze

  1. od dziś zdecydowanie będę uważała na marzenia :D jak widać uwielbiają figle płatać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobno zyczenia i marzenia trzeba bardzo dokładnie precyzować-tak w bajkach zawsze było :)) Mam nadzieję, że zdrowie już wróciło, bo przeciez jeszcze nawet jesień nie przyszła!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem marzenia się spełniają ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale marzenia są po to, żeby je spełniać :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu wpisu nasuwa mi się myśl: Uważaj o czym marzysz, bo może się to spełnić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też sobie wiele rzeczy wymarzyłam.. :) Piękne dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  7. ja już dokładniej wypowiadam swoje marzenia, bo niektóre mnie trochę zaskoczyły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak głosi przysłowie - "Uważajcie na Wasze marzenia, bo mogą się spełnić" ;)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge