Co się stanie gdy odetniesz Blogerki od internetu?

21:29


No co się stanie gdy Blogerki odetniesz od internetu? To, że odetniesz to jeszcze nic! Co się stanie jeśli Matki żyjące w sieci, czyli Matki Blogerki (w ilości ponad 10 sztuk) zostaną tego internetu pozbawione na cały weekend?

Zasadniczo do głowy przychodzą mi dwie odpowiedzi, a nie jednak trzy.

Wersja pierwsza. Matki Polki blogujące popadają w marazm! Są na skraju zdrowia psychicznego. Jeden krok dzieli ich od głębokiej depresji. Siedzą, milczą. Jedna zaszyła się w kącie pokoju kołysząc się miarowo, w przód i w tył, jakby to kołysanie miało ruszyć jakiś magiczny kołowrotek internetowy i niewidzialną nicią zasięg by do niej spłynął, druga biega po trawie, boso, ponieważ z roztargnienia zapomniała o butach. Nie, nie biega po to by nacieszyć się naturą, trawą łaskoczącą nagie stopy. Ona biega z wysoko uniesionymi rękami, w których trzyma swojego smartphone. Nie wiadomo czy bardziej szuka zasięgu, czy może może modli się do Boga, żeby zesłał jej zasięg. Jeszcze inna wylewa hektolitry łez, delikatnie głaszcząc swój telefon, gdyby to od niego zależało czy połączy się z siecią czy nie.

Wersja druga. Matki Polki niczym narkomani na detoksie po kolei przechodzą fazę dilerki, trzęsą im się ręce, nogi, głowa nerwowo obraca się raz w jedną stronę raz w drugą, by finalnie wkroczyć w fazę agresji i skoczyć sobie wzajemnie do gardeł. Po części z nudów, no wiecie jakąś rozrywkę trzeba sobie znaleźć, a po części właśnie przez ciężkie przeżycia związane z detoksem.  

Wersja trzecia. No dobra jednak tylko dwie wersje przyszły mi do głowy, więc na siłę nic nie będę wymyślała.

Powiem Wam, że byłabym skłonna powiedzieć, że są one bardzo prawdopodobne, tym samym “plując we własne blogerskie gniazdo”, gdyby nie to, że miałam szczęście na takim weekendzie blogerskim być!

Active Blog!

Nowy Gierałtów. Kojarzycie to miejsce? Spoko, też nie kojarzyłam. Gdyby nie Paulina z Yakie Fayne, która jest organizatorką Active Blog, pewnie nigdy bym tam nie trafiła, bo sama nazwa wskazuje, że jest to miejsce “gdzie diabeł mówi dobranoc”. Ale ani diabłów, ani krańca świata, ani nawet sfrustrowanych Matek Blogerek tam nie było! Gdybym miała teraz opisać to miejsce w trzech słowach? Pewnie były by to określenia takie jak: spokój, natura, odpoczynek, ucieczka od cywilizacji! A mogę jeszcze kilka przymiotników? Nie? No dobra to będą rzeczowniki! Nowy Gierałtów to wieś, a nawet wioska maluteńka, położona w okolicach Kłodzka. Nie ma w niej nic, a jednocześnie jest wszystko o czym, codziennie zmęczony człowiek marzy. Jest piękna cisza, takiej ciszy nie wytworzysz sztucznie, taką ciszę przerywają śpiewy ptaków, szum strumyka. Jest zieleń, jest las, jest piękne powietrze. Jest spokój i piękno natury! Pal sześć ten brak internetu!

Bloger też człowiek, samą naturą żyć jednak nie będzie. Spać i jeść też musi. Mieliśmy przyjemność spędzić weekend w Pensjonacie Pokoje w Górach u Wanata. Jest to bardzo duży ośrodek, położony na rozległym terenie, który ma wiele do zaoferowania. Ilość miejsc noclegowych spokojnie pozwala na przyjęcie grup zorganizowanych! Jego potencjał jest ogromny, może jeszcze nie do końca wykorzystany, ale nie mnie to oceniać. Pensjonat posiada spore zaplecze rekreacyjne: boisko do piłki nożnej, do siatkówki, miejsce na ognisko, a nawet własny stok narciarski. Dzieciaki mogły szaleć do woli, biegając po trawie. A my? A my skorzystaliśmy z pięknej łąki i zorganizowaliśmy sobie piknik! Kocyki, przekąski i te sprawy. A wieczorem? Oczywiście ognisko! Nie uwierzycie ile radości może współczesnemu człowiekowi przynieść pieczony ziemniak! A tak na marginesie to Pokoje w Górach u Wanata mają świetną kuchnię. Swojski rosołek był pierwsza klasa.

Lubicie swojskie wiejskie klimaty? Ja uwielbiam, mimo tego, że niektórzy twierdzą, że ze mnie to taka “pańcia”. Popołudnie spędzone na wiejskim jarmarku pod tytułem “Jagodzisko” było strzałem w dziesiątkę! Nie ważne, że Pani z Koła Gospodyń Wiejskich lekko fałszowały, a Pan na bębnie miał namalowaną gołą babę. Wiecie to rękodzieło, te domowe wypieki z jagodami, przetwory, pierogi, a nawet muzyka. To wszystko robiło niepowtarzalny klimat. A do tego oranżada! Pamiętacie, taką czerwoną, gazowaną w ciemnych butelkach? Smak dzieciństwa mojego, powrócił do mnie właśnie w Nowym Gierałtowie, na tym krańcu świata. Szkoda, że już jej w zwykłych sklepach nie ma. Poza tym chciałam zwrócić uwagę na zaangażowanie Państwowych Lasów, którzy na swoim stoisku zorganizowali wspaniałe konkursy, w których można było zdobyć nagrody i to nie byle jakie nagrody! Książki, maskotki i wiatraczki dla najmłodszych również. W taki oto sposób do domu wrócił z nami Jeżyk i książka o lesie. Chciałabym Wam powiedzieć, że to dzięki mnie, ale zaraz Mr Right to przeczyta i się rozedrze “co ściemniasz!”. Mówię za tym jak na spowiedzi: Jeżyka i książkę wygrał mąż mój, zwany Mr Rightem, a gronu naszemu Active Blogowemu znanemu jako Damdam, za sprawą naszej Zetki.

Active Blog organizowany był przez Paulinę z Yakie Fayne (koniecznie wpadnijcie do niej, bo warto!), to za jej sprawą całą rodziną znaleźliśmy się w Nowym Gierałtowie i spędziliśmy tam wspaniały weekend. Nie tylko my zresztą. Paulina zebrała tam grono wspaniałych kobiet, matek i blogerek wraz z ich najbliższymi. To było spotkanie inne niż wszystkie. Jaki był jego główny cel? INTEGRACJA! I Ten cel osiągnęliśmy w 100%. Nie było tysiąca prelekcji, planu napiętego do granic możliwości. Było za to mnóstwo czasu na rozmowy, śmiechy, bieganie po trawie, pałaszowanie lokalnych pyszności, wspólne pieczenie kiełbasek i ziemniaków!

Paulina Yakie Fayne dziękujemy za wspaniałą organizację spotkania.

A Wam dziewczyny za rewelacyjne towarzystwo (wpadnijcie do dziewczyn, warto!), mam nadzieję, że uda się nam znowu spotkać:
Monika monika-j.pl
Magda madziof.pl




























To Cię może zainteresować

6 komentarze

  1. wow wyglądało na rewelacyjne spotkanie!

    OdpowiedzUsuń
  2. niesamowicie cieszę się, że jesteście zadowoleni <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać, że świetnie się bawiłyście, a takie przymusowe odcięcie od neta czasami się przydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z racji wakacji przez 10 dni nie byłam w sieci ani razu. I jakoś mi nie brakowało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno się uda znowu gdzieś spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spotkanie wygląda na bardzo udane i co najważniejsze miałyśmy chyba piękną pogodę:-) Ja ostatnio odcięłam się od internetu na znacznie dłużej, a co najlepsze, przekonałam się, że świat się od tego nie zawalił. Jedyny problem to powrót.

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge