Rodziców powinni zamknąć w ZOO

20:12


Byliśmy ostatnio z przyjaciółmi w Zoo. Zabraliśmy każdy po swoim egzemplarzu dziecia i dawaj pokazywać dzieciom świat bardziej lub mniej dzikiej przyrody.

ZOO w Chorzowie.

Sporo na jego temat się słyszy. Niby fajne, ale nie za fajne, finalnie wszyscy wolą jechać do tych bardziej odległych parków zoologicznych. Moje zdanie na ten temat? Cudze chwalicie, swego nie znacie. Ot i tyle, bo to nie jest post reklamujący chorzowskie ZOO. Jednak tym, którzy się wahają. Jechać czy nie jechać? Powiem: jechać! Jednorożca zjeżdżającego na łyżwach po tęczy nie zobaczycie, ale spędzicie miły dzień w rodzinnej atmosferze, ucząc swoje dzieci co nieco o zwierzętach. Koniec reklamy, bo nie o tym miałam pisać.

Spacerowaliśmy, pokazywaliśmy dzieciakom lwy, egzotyczne ptaki, nosorożce, wszelkiego rodzaju małpki, niedźwiedzie. Zagadywaliśmy: “o zobacz jak te małpki szybką skaczą!”, “zobacz jaki ten lew ma zębiska”, “ale kolorowy ogon ma ten ptak”. Ot taki standard w zoo. Nagle pomyślałam sobie, że my tu gadu, gadu o dzikich zwierzętach, że te ryczą, te latają, te śpią w dzień, a tamte są silne, a te nasze dzieci to mają Z NAMI TAKIE ZOO CODZIENNIE!

Bo Rodzic, a w szczególności Matka, to takie multifunkcyjne zwierzę. Taka hybryda! Taka anomalia łącząca różne gatunki w jednym!

Jakim zwierzęciem jest rodzic?

  • lwem - a raczej lwicą, która rzuci się do gardła każdemu, kto tylko krzywo spojrzy na jej dziecko. Dlatego miej się na baczności, ona Cię obserwuje, czai się, poluje, szykuje się do skoku. Zawsze jest gotowa do ataku w obronie własnego lwiątka. Twój jeden zły ruch, jedno krzywe spojrzenie, a już nie daj Boże komentarz i może się to dla Ciebie tragicznie skończyć! W ułamku sekundy rzuci Ci się do gardła, zalewając Cię falą mniej lub bardziej niewybrednych słów w najlepszym przypadku! Obrona dzieci przede wszystkim!
  • sową - ale nie taką zwykłą sową, co to tylko w nocy nie śpi. Matka to MegaSowa! Przy Matce zwykłe sowy to mięczaki! Ona nie śpi w nocy, bo dzieć się budzi i nie śpi w dzień, bo dzieć chce się bawić!  Matka udowadnia, że życie bez snu jest możliwe.
  • hieną - tak, tak, hieną. Chodzi taka Matka, za tym swoim dzieckiem i szczerzy do niego zęby. No chichra się i chichra, bo wszystko ją cieszy. Nie, nie ujarała się. Matki po prostu tak mają. To taka przypadłość czy tam defekt, zwał jak zwał. Wszystko co dzieć zrobi jest dla nas najcudowniejsze na świecie i szczerzymy te zęby, pękamy z dumy i chichramy się. No za wyjątkiem tych momentów, kiedy dziecko zrobi coś, czego nie może zrobić. W sumie to też się często zdarza. Czasami nawet częściej. Wtedy przestajemy się cieszyć i przechodzimy transformację, stając się na powrót lwem ewentualnie ...
  • nosorożcem - bo ogólnie Matka to oaza spokoju. Nauczyła się już, że dopóki krew się nie leje reagować nie trzeba. Jednak jeśli przyjdzie Ci do głowy podnieść Matce Polce ciśnienie, to niech Wszyscy Święci Cię przed tym bronią! Wkurzona Matka niczym nosorożec stratuje wszystko i wszystkich na swojej drodze, zostawiając za sobą tylko płacz i zgrzytanie zębów. Nie zgrzytania zębów nie, zdąży Ci je wybić.
  • wężem - niestety Matki potrafią być wredne i przebiegłe, i jak ktoś je wkurzy to w swoim repertuarze zwierzęcym, poza lwem i nosorożcem, mają również postać węża. Uwaga zatem na plucie jadem!
  • małpką - co robią małpki? Tak jedzą banany, ale nie o to chodzi. Chociaż dobry banan nie jest zły. Wracając jednak do pytania. Małpki poza tym, że jedzą banany, to przede wszystkim skaczą! No i Matka też skacze. Nie, nie po drzewach. No chyba, że trzeba z niego ściągnąć dzieciaka, który na nie wlazł i nie wie jak zejść (spadanie przecież nie jest wskazane). Matki skaczą wokół swoich dzieci! Z miłością dogadzają, nadskakują i rozpieszczają! W granicach rozsądku rzecz jasna.
  • orłem - że niby takie dostojne i piękne? No w sumie to też. Bo i mądre, i eleganckie, i dostojne, i piękne to my jesteśmy. To oczywista, oczywistość przecież. Tego nikomu tłumaczyć nie trzeba. Jednak poza tym Matki tak jak orły mają dobry wzrok i krążą ponad głowami swoich pociech doglądając czy wszystko jest w porządku, czy aby na pewno, to co właśnie dzieć przeżuwa jest biszkoptem, a nie skitranym tydzień wcześniej makaronem.
  • żyrafą - tutaj kolejny element związany z doglądaniem dziecka, Matki od wypatrywania uciekającego, chowającego się lub brojącego dziecka z czasem dorabiają się szyi, której nie powstydziłaby się żadna żyrafa.
  • kangurem - no poza tym, że znowu pojawia się element skaczący, to Matki tak jak Kangury noszą swoje dzieci. Niestety Matka Natura lekko sobie z nas zadrwiła i nie wyposażyła nas w torby, przez co po długim noszeniu dziecka, przestajemy być podobne do kangurów, a zaczynamy upodabniać się do długorękich orangutanów.
  • wielbłądem - po pierwsze Matki tak jak wielbłądy potrafią przez dłuższy okres nie jeść. Niestety nie dlatego, że nie mają co, a dlatego, że nie mają kiedy. Po drugie: widziałaś kiedyś wychodzącą na spacer, na zakupy czy w odwiedziny do rodziny Matkę? No to wiesz już dlaczego jest podobna do wielbłąda, w końcu niesie ze sobą pół dobytku swojego życia, całą karawanę po prostu!


No i po co my zabieramy te dzieci do ZOO?
















To Cię może zainteresować

10 komentarze

  1. Chyba po to, żeby zobaczyć strusia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bo Matka nigdy nie jest jak struś! Nie chowa głowy w piasek :P

      Usuń
  2. Haha, ale się uśmiałam :) Bardzo trafne porównania - lepiej bym tego nie ujęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że rodzic nie może być czasem leniwcem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Jak ja bym pobyła takim leniwcem :P

      Usuń
  4. Haha, uśmiałam się, fantastyczne spostrzeżenia. :) Swoją drogą musimy i my się wybrać do pobliskiego ZOO, bo Blanka jest szalona na punkcie zwierząt, a tu jakoś czas brak ciągle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musicie iść, skoro Zetce się podobało to Blance też się spodoba, bo w końcu one takie podobne są ;)

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge