One pomogą Ci wychować dziecko

21:00


Chcemy wychować nasze dzieci. Chcemy je wychować jak najlepiej potrafimy. Chcemy je wychować nawet lepiej niż potrafimy. Ale jak to zrobić? Gdzie szukać pomocy? Czy w ogóle szukać?

Odpowiedź brzmi: owszem szukać, szukać.

Gdzie szukać pomocy w wychowaniu naszych ukochanych Łobuzów?
  1. W poradnikach. Nie jestem fanką poradników, chociaż przyznaję szczerze, że mam kilka. No dobra kilka to za dużo powiedziane. Mam jeden zakupiony jeszcze przed narodzinami Zetki, a ostatnio z czystej ciekawości, by na własnej skórze przekonać się o co tyle szumu zakupiłam dwa nowe (wiecie takie, na które co rusz, gdzieś się obijałam w internetowym świecie). Żadna z tych pozycji mnie nie zachwyciła. Nie sprawiła, że nagle stałam się Matką Idealną, Idealnego Dziecka. Nie zmieniła mojego podejścia do poradników. Nadal nie jestem ich fanką. ALE, uwaga ALE czasami warto do nich zajrzeć. DLACZEGO? Nie po to, żeby znaleźć receptę na wychowanie wspaniałego, szczęśliwego człowieka. Nie ma takiej recepty, a już na pewno nie w poradnikach. Poradniki potrafią nam czasami uświadomić, że to co tak strasznie wyprowadza nas z równowagi w zachowaniu naszego dziecka, to co spędza nam sen z powiek, to co sprawia, że czasami złamujemy ręce, twierdząc, że nasze dziecko jest “okropnie, okropne”, jest zupełnie zwyczajnym zachowaniem małego dziecka! Poradnik (mimo jego zapewnień) nie poda Ci gotowej recepty jak “uspokoić histeryzujące dziecko” czy “okiełznać małego uciekiniera” ale da Ci świadomość, że Twoje dziecko nie jest “okropnie, okropne”, ale najzwyczajniej normalne! Taka świadomość jest niezwykle potrzebna. Samo to uświadomienie sobie, że “to taki etap w jego życiu” pomaga nam, rodzicom zachować względny spokój.
  2. W radach. Ja wiem, że z natury ich nienawidzimy. Są jednak “rady” i “radziska”, tak jak są “ludzie” i “ludziska”. Czasami te rady od innych Mam , czyli “koleżanek po fachu”, rodziców, a nawet Babć, potrafią podnieść nas na duchu. Bo one też tak miały, one też przez to przechodziły. Ja wiem, że to okropnie zabrzmi, ale Młoda Matka lubi jak ktoś ma tak samo ciężko jak ona. Warto czasami posłuchać “rad”, bo niespodziewanie nawet dla nas samych można wśród nich odkryć perełki, a “radziska” wpuścić jednym uchem, a drugim wypuścić. Jak odróżnić jedne od drugich? To już wie sama Matka, wie co może wypróbować, co pomoże w wychowaniu dziecka, a jak nie pomoże to przynajmniej nie zaszkodzi. Wie, bo ona najlepiej zna swoje dziecko, bo ona spędza z nim najwięcej czasu. To taka rada dla “radzących”, żeby poradzili, ale się nie narzucali.


Tak, korzystaj z tych dwóch źródeł, ale przede wszystkim szukaj:

  1. W SOBIE SAMEJ. Tak, w sobie samej. Droga Mamo to Ty jesteś największą skarbnicą wiedzy tajemnej, zwanej “wychowaniem i opieką nad dzieckiem”. Wydaje Ci się to absurdem? Przecież jesteś “matką debiutującą”. Przecież, nie masz żadnego doświadczenia. W sumie to Ty nawet nie wiesz jak przebrać dziecku pieluszkę, a co dopiero zaradzić w ataku kolki lub dziecięcej histerii! Nic bardziej mylnego. Masz tą wiedzę w sobie. MASZ INSTYNKT, MASZ PRZECZUCIE, MASZ … nazwij to jak chcesz, po prostu to masz, po prostu to wiesz. Ten instynkt jest lepszy niż poradniki i rady Matki piątki dzieci. Bo ten instynkt dotyczy tylko i wyłącznie Ciebie i Twojego dziecka, a przecież każde dziecko jest inne. Dzięki niemu nagle w sytuacjach, które wcześniej, nim nastąpiły wydawały się nie do przejścia, podnosisz rękawicę i dajesz radę. Nagle analizujesz jakiś problem wychowawczy z podręcznikiem i … o dziwo właśnie tak postępujesz od samego początku. Nie potrzebujesz tysiąca książek. Nie potrzebujesz tysiąca rad. Masz matczyną miłość, która świetnie Tobą pokieruje jeśli jej na to pozwolisz. Jesteś Mamą, masz Super Moc, potrafisz wychować swoje dziecko najlepiej jak to tylko możliwe, pamiętaj o tym i nie pozwól sobie wmówić, że jest inaczej!  














To Cię może zainteresować

14 komentarze

  1. Ja ostatnio złapałam się na tym, że jednak oprócz własnego instynktu potrzebuję jeszcze bardziej profesjonalnego powiedzmy wsparcia poradnikowego. Tylko znów, są poradniki i poradniki. Grunt, by wiedzieć, w jakiej idei (powiedzmy) chcemy wychować dziecko, na czym na zalezy i na tym opierać wybieraną literaturę. To jednak pozwala uchwycić inny punkt widzenia, czasem zaskakująco trafny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to wspomagać się a nie opierać na książkach:)

      Usuń
  2. Mamy wychowują swoje dzieci od wieków, a przecież kiedyś nie było poradników czy internetu.
    Dlatego ja się z Tobą zgadzam, że instynkt, ta matczyna intuicja to jest coś, czemu każda z nas powinna zaufać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię zerkną do poradników, a dlaczego? Dlatego, że w czasach kiedy byłam dzieckiem podejście do wychowania było inne, zimne, bardziej surowe, a ja tak nie chcę, dlatego szukam podpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne by z książką się nie identyfikować a jedynie wesprzeć, poszukać podpowiedzi i przenieść ją na grunt własnej rodziny:)

      Usuń
  4. Nigdy nie korzystałam z pomocy poradników jakoś wszystko szło samo napewno popełniłam błędy ale to na nich się uczymmy macierzyństwa no masz instynkt macierzyński .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją drogą niektóre "błędy", jak określają je poradniki ja osobiście lubię ;)

      Usuń
  5. Prawda, prawda i tylko prawda. To my, matki, najlepiej znamy swoje dziecko i to my najlepiej wiemy, co mu potrzeba, co mu dolega, to my znamy leki na całe zło, a często same nimi jesteśmy. A jeśli chodzi o poradniki, to jest ich na rynku mnóstwo i większość z nich zawiera utarte frazesy, albo informacje zupełnie nieprzydatne. Ale są wśród nich i takie, które zawierają w sobie cenną wiedzę. Ja mam kilka swoich ulubionych. Ale to tylko dodatek do macierzyństwa, a nie jego podstawa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach,tak się rozpisałam, że zapomniałam napisać tego co najbardziej chciałam, a mianowicie, że Mała Zet ma piękne włoski, bo u nas jeszcze nadal ubogo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo :* nawet się nie zorientujesz jak Melushka będzie miała piękne długie włosy:)

      Usuń
  7. Ja zawsze mówię, że najlepiej szukać takich podpowiedzi we własnym dziecku - i podążać za nim, bo ono bardzo często samo daje nam do zrozumienia, czego aktualnie najbardziej potrzebuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ważne by nauczyć się "czytać" własne dziecko

      Usuń
  8. Oj, jak ja bardzo się z Tobą zgadzam. Mi tez najlepiej podpowiada własna intuicja i miłość do córki. Owszem, staram się wiedzieć co w tych poradnikach piszczy i rad też czasem słucham. Ale nie daję się ogłupić. To ja najlepiej znam siebie i moje dziecko.

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge