Możesz mnie nazwać leniem, albo egoistką, Twój wybór

20:32


Matka w swoim życiu usłyszy wiele rad. Ot taka natura ludzka, że człowiek radzić lubi, niekoniecznie zawsze zastanawiając się co radzi. Tak więc jedne rady są bardzo dobre, inne są dobre, jeszcze inne średnie. Są też takie, które są całkowicie złe, niedobre, niepasujące, szkodzące, wręcz paskudne, ... (sama dopisz jeszcze jakie są).

A teraz pytanie do Ciebie. Kojarzysz radę, która brzmi mnie więcej tak: “odpoczywaj, kiedy dziecko odpoczywa”?

Gdzie byś ją włożyła? Do której grupy byś ją zaklasyfikowała?

W sieci krąży obrazek zmęczonej Matki Polki, z dzieckiem na ręku, z bałaganem wokół siebie, która z oburzeniem, odpowiada: “to gotować mam kiedy dziecko gotuje, a sprzątać kiedy sprząta?” Znasz go? Ja znam. Ba, sama taka byłam. Swojego czasu nawet udostępniłam go na swoim Fanpage. I dzisiaj wstydzę się tego.

Bo dzisiaj wreszcie dojrzałam i na radę: “odpoczywaj, gdy dziecko odpoczywa”, odpowiadam “TAK, TAK ZROBIĘ”.

Moment, gdy moja Zetka wreszcie zasypia na popołudniową drzemkę, jest dla mnie czasem świętym!

Jest czasem MOIM.

Dzisiaj nie biegam już ze szmatką i nie ścieram kurzy w salonie, nie nastawiam ósmego prania, nie prasuję gaci mężowskich, nie myję okien, nie tańczę z mopem. Nie, nie sprzątam mieszkania. Chociaż czasem moje mieszkanie tego wymaga. Chociaż czasem mop woła mnie z szafy. Chociaż żelazko samo wchodzi mi w dłoń. Nie piekę ciast, nie robię przetworów, nie ceruję, nie szyję i nie robię innych pożytecznych rzeczy, które może są nawet konieczne.

Nie robię tego!

Dzisiaj ten czas przeznaczam dla siebie. To nie przyszło od razu. Musiałam się tego nauczyć. Musiałam nauczyć się zadbać o siebie. Musiałam nauczyć się dać sobie odpocząć. Bo przecież tak już mamy wpojone, tak jesteśmy zakodowane, że najpierw wszystko dla wszystkich, ale dla siebie to na szarym końcu. Bo przecież mieszkanie musi lśnić, domowe ciasto pachnieć z piekarnika, a mąż musi mieć wyprasowaną koszulę. To nie prawda. Ja już to wiem, chociaż czasami zdarza mi się o tym zapomnieć. Na szczęście co raz rzadziej.

Dzisiaj potrafię powiedzieć sobie STOP. Ten czas, ten krótki czas, który moje dziecko daje mi w prezencie, przeznaczam dla siebie.

Dzisiaj nie ma już wyrzutów sumienia, że zamiast zadbać o dom, czytam książkę, piję kawę, oglądam serial, szperam w internecie, a nawet śpię! Jednak najczęściej piszę. Tak, ten czas, głównie daję również Tobie. Jak myślisz, kiedy piszę ten wpis, to co robi Mała Zet? Tak, masz rację ŚPI! A ja z czystym sumieniem oddaję się mojemu hobby. Oddaję się Tobie, w swoim blogu. Ładując tym samym baterię na resztę dnia. By wspólnie z Małą Zet ugotować obiad, powycierać podłogi, czy zrobić pranie. Nie, nie przeraża mnie to, że zrobię to trzy razy dłużej, że podłogi zaleje mi wodą, ponieważ ona też chce zamoczyć swoją szamatkę, że nie wypiorę mojej ulubionej bluzki, bo Zetka wyniesie mi ją niepostrzeżenie do drugiego pokoju. Nie, zdecydowanie nie. Wolę to zrobić razem z nią. Dlaczego?
Ponieważ chcę mieć chwilę wolnego, w której zajmuję się sobą i tym co kocham.
Możesz nazwać mnie leniem. Możesz nazwać mnie egoistką. Wszystko mi jedno. Twój wybór.
Jednak dam Ci jedną radę. Spróbuj chociaż raz poświęcić ten czas sobie. Zobaczysz, że warto! Zobaczysz, że będzie Ci ze sobą i swoim dzieckiem o niebo lepiej.




To Cię może zainteresować

18 komentarze

  1. robiłam tak samo :) bo w końcu kiedy matka ma odpocząć i złapać oddech jak nie wtedy gdy pociecha ucina sobie drzemkę ? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie potrafię spać na rozkaz, dlatego w czasie drzemek dziecka ogarniałam najpilniejsze sprawy, czasem nawet miałam czas poczytać książkę, baaa nawet pograć w grę na komputerze, to dopiero rozpusta :) Po takiej godzince poświęconej dla siebie miałam większą ochotę i energię zajmować się maluchem, gdy się zbudził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo! Jestem wypoczęta i zrelaksowana, a to chyba najważniejsze również dla dziecka!

      Usuń
  3. Staram się, ale nie zawsze mi wychodzi. ;) Każdego dnia jednak staram się te 30-60 minut mieć tylko dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez tego czasu na dłuższą metę można zwariować, więc koniecznie musisz pilnować go i zatrzymywać tylko dla siebie

      Usuń
  4. To prawda właśnie to tłumaczę mojej siostrze i staram się jej w tym pomagać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak. Jest to rzeczywiście dobra rada, przy czym jest jedno ale: przy dzieci sztuk więcej niż jedno praktycznie nie do zrobienia ;) Chyba że jako odpoczynek dzieci traktować odpoczynek nocny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda, przy dwójce dzieci jest to o wiele trudniejsze! Kiedyś pewnie zaktualizuję tą radę i poszukam nowego rozwiązania :)

      Usuń
  6. Nazwę Cię mądrą mamą :) Bo to nie sztuka zapomnieć o sobie, żeby pokazać innym, jak dobrze się 'ogarnia' ten cały majdan. To sztuka pogodzić to tak, żeby samej być szczęśliwą i zadowoloną, do kompletu potrzebujemy szczęśliwego dziecka/dzieci i rodziny. Reszta nie ma zbyt wielkiego znaczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, aż się zaczerwieniłam!
      Masz rację nie sztuka ze wszystkich sił pokazać, że wszystko się potrafi.

      Usuń
  7. Ja jakiś czas temu też do tego dorosłam ciepła kawa i naładowane akumulatory na resztę dnia są dla mnie ważniejsze niż lśniące pułki. A prawda jest taka że zwyczajnie dalej bym tak nie dała rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie mam tak samo! Oczywiście też musiałam do tego dorosnąć :)

      Usuń
  8. Też tak miałam, że sen córki wykorzystywałam na sprzatanie, pranie, gotowanie... Okropność! Ale skończyło się wraz z Blanki roczkiem. Szybko. Wtedy zaczęłam blogować i olałam to, że składam do szafy nieuprasowane rzeczy. Uprasuję na prędce jak będę musiała. W wolnej chwili robię coś dla siebie i jestem szczęśliwsza. Swoją drogą uważam, że ten tekst który przytoczyłaś to fałszywa pracowitość. No bo w sumie kiedy te matki mają czas na ogarnianie dziecka, chałupy i siedzenie w necie - czy pisząc takie rzeczy, czy udostępniając, komentując... Potrzebaby była dłuższa doba od tej, którą mam, albo dodatkowa para rąk, by latać na szmacie i jednocześnie klikać coś w telefonie... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie masz rację! A to kłamczuchy paskudne!
      Ale niech robią co chcą, by robimy po swojemu i nie boimy się do tego przyznać!

      Usuń
  9. Ja ten wolny czas (który zdarza się już coraz rzadziej) też przeznaczam w dużej mierze na bloga - czyli właśnie na siebie, swoją pasję i coś, co daje mi dużą satysfakcję, pozwala oderwać się od rutyny i jest dla mnie świetną odskocznią. Nie wyobrażam sobie, żebym latała w takiej chwili wytchnienia w mopem, ścierką, płynem do WC ;) - sprzątanie może poczekać, moje potrzeby też są ważne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje potrzeby, nasze potrzeby są bardzo ważne! Bo zadowolona Mama to zadowolony dzieciak. Nawet jeśli na półce jest kurz;)

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge