Worek z prezentami ... na życie

20:54


Gdybyśmy miały wybór? Gdyby dano nam wybrać? Co byś wybrała?

Lubię ten moment, kiedy po całym dniu biegania za Małą Zet, załatwiania spraw, robienia zakupów, wycierania podłóg, podejmowania prób zapanowania nad chaosem nas otaczającym, wreszcie kładę ją spać. Tak, kocham ten moment. Tą chwilę wyciszenia. To łagodne światło lampki nocnej. To cichutkie pociąganie ostatnich kropel mleka z butelki. To jej wtualnie się we mnie, takie ciche, a jednocześnie tak głośne. Głośne w swojej prostocie, głośnie w ilości emocji, tych najpiękniejszych, tych redukujących stres całego dnia.

Tak, lubię ten moment. Cichy i jednocześnie głośny.

Właśnie w tym momencie przychodzą do mnie różne myśli. Kłębią się, przepychają, wołają o moją uwagę. Właśnie w jeden z takich wieczorów pojawiła się taka właśnie myśl. Najpierw bardzo luźna, zepchnięta w zakamarki, później dobijająca się uwagi.

A gdybyśmy miały wybór? Gdyby dano nam worek, taki wielki, wypchany po brzegi, jutowy, a może nie jutowy. Gdyby dano nam możliwość wybrania z niego trzech rzeczy. Trzech całkowicie dowolnych, ale tylko trzech. Takich trzech prezentów na życie dla naszych dzieci. Co byśmy wybrali?
Trudny to byłby wybór. Jak wybrać trzy, skoro w worku znajdują się tysiące cech, umiejętności, przedmiotów, zdolności.

Długo się nad tym zastanawiałam. W zasadzie nie wiem dlaczego, przecież odpowiedź na to pytanie niczego nie zmieni, a jednak postanowiłam, że chciałabym wiedzieć. Może w ten sposób znajdę odpowiedź jak wychować Małą Zet? Wiem, że nie wybrałabym dla niej bogactwa. Wiem, że nie wybrałabym przywódczych cech. Wiem, że nie wybrałabym również talentów. Co bym za tym wybrała?
  • Wybrałabym umiejętność cieszenia się z rzeczy małych. Pomyślisz: cóż za bezużyteczna cecha? Nic bardziej mylnego. Wiesz skąd się bierze zawiść? Z nieumiejętności cieszenia się z małych rzeczy, właśnie. Wierzę, że osoby, które posiadają tą cechę w życiu są szczęśliwsze i wbrew pozorom są w stanie osiągnąć i zdobyć dużo więcej. Dlaczego? Bo nic ich nie zaślepia. Bo cieszą się z tego co mają i z tego co mogą mieć. Bo pieniądze, majątek, bogactwo to rzecz piękna i każdy do nich w pewien sposób dąży, ale ważna jest droga jaką ku nim podążamy, a ja chciałabym dla moich dzieci, by idąc tą drogą cieszyły się tym, co na niej spotkają, by majątek był efektem ubocznym, a nie celem samym w sobie.
  • Wybrałabym odwagę. Nie taką, która pcha ludzi do wystawiania siebie na niebezpieczeństwo. Nie, taką która każe im ryzykować własne zdrowie. Nie, taką w końcu, która podszyta jest arogancją, wybujałym ego, czy po prostu głupotą. Wybrałabym odwagę, która pozwoliłaby im nie bać się podejmowania własnych decyzji. Odwagę, która pozwoli im przeciwstawić się modnemu w dzisiejszych czasach “owczemu pędowi”. Odwagę, która pozwoli im szukać szczęścia, tam gdzie sami uznają to za stosowne, a nie tam, gdzie ktoś im wskaże.
  • Wybrałabym umiejętność podnoszenia się z porażek. Nie będę ukrywała, że najchętniej wybrałabym “brak porażek”, ale to niestety jest niemożliwe. Każdy popełnia w życiu błędy. Mniejsze, większe, bardziej lub mniej istotne dla naszego życia. Niestety my rodzice, chociaż bardzo byśmy chcieli, nie uchronimy naszych dzieci przed nimi. Niestety. Możemy jednak mieć nadzieję i swoją obecnością przy dzieciach sprawić, by potrafiły one się z tych porażek podnieść. By potrafiły wstać, otrząsnąć kurz z kolana, obetrzeć krew płynącą z łokcia i pójść dalej. By ta porażka by nauką, by pokazała możliwości na nowe życie, a nie na jego koniec.

Tak właśnie tak bym wybrała, gdybym miała wybór. A może mam wybór?


Zdaję sobie sprawę, że bardzo niepopularne są te moje wybory. Może lekko staroświeckie, a może mimo całego mojego outfitu, ja właśnie taka jestem. Taka tradycyjna, trochę oldschoolowa. Może lekko nie osadzona w dzisiejszych realiach. Ale dobrze mi z tym. Bo chyba właśnie dzięki temu w życiu jestem w tym miejscu, w którym jestem, a to miejsce sprawia, że jestem szczęśliwa.


A Ty co byś wybrała?  


To Cię może zainteresować

7 komentarze

  1. Zanim przeczytałam wpis, patrząc na sam tytuł pomyślałam o tym co by wybrała. I moje wybory były bardzo podobne. Mam nadzieję, że naszym wychowaniem i relacją z dziećmi uda nam się te cechy im ofiarować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychowanie to właśnie taki "worek", mam nadzieję, że uda nam się go zapełnić najlepszymi cechami :)

      Usuń
  2. Świetny tekst, zmusza do refleksji i powiem szczerze, że ciągle o nim myślę. Jestem pod dużym wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacyjny tekst, powiem ci że zmusiłaś mnie do dokonania wyboru i wiekszość jest podobna ja dodałam jeszcze jeden: patrzeć na życie z optymizmem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Oj tak, to również bardzo ważna cecha!

      Usuń
  4. Piękne te cechy dla niej wybrałaś. Sama bym ich pragnęła dla mojej córki. Wierzę, że takie przemyślenia mają sens, że możemy jakoś wpłynąć na wychowanie naszych dzieci. Ja widzę, że np. umiejętności cieszenia się z małych rzeczy nauczyła mnie mama... A może jedynie podsycała tą skłonność, którą odziedziczyłam po niej w genach.

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge