Czy mam prawo nie lubić swojego dziecka ?

20:37


Jak to jest, że czasami nie lubimy własnego dziecka? Właśnie tego dziecka, o które z takim entuzjazmem i z pełną świadomością poczęcia się staraliśmy. Właśnie tego dziecka, które z wypiekamy na twarzy najchętniej trzy razy w tygodniu oglądałybyśmy na monitorze USG. Właśnie tego dziecka, przed którego przyjściem na świat przygotowaliśmy się czytając tony książek o ciąży, porodzie, wychowaniu. Właśnie tego dziecka, którego kopniaki były najpiękniejszym elementem ciąży, nawet pomimo bólu, który czasami im towarzyszył. Wreszcie, właśnie tego dziecka, na które przez dziewięć miesięcy z ogromną niecierpliwością wyczekiwaliśmy. No jak to jest? Czy w ogóle wypada nie lubić własnego dziecka?

Tak, wypada! Mało tego, tak, masz do tego prawo!

Dlaczego? Skąd u mnie takie kontrowersyjne zdanie?

Po pierwsze są takie momenty, że nawet jeśli kochamy kogoś to go nie lubimy. Jedno drugiego nie wyklucza!

Po drugie, tak na prawdę to nie swojego dziecka nie lubimy, w danym momencie. Nie lubimy siebie. Siebie w roli Mamy, która w tym właśnie danym momencie według własnej oceny, sobie nie radzi. Co oczywiście jest największą na świecie bzdurą. Ot i cała filozofia.

Po trzecie, jesteśmy zmęczone, a tańczące nam na plecach i ciosające kołki na głowie przez cały dzień, dziecko potrafi nieźle dać popalić.

Bycie Mamą wbrew powszechnemu mniemaniu, które nawet My, Mamy (a Matki Blogerki to już  w szczególności) staramy się rozpowszechniać, to nie sama sielanka. Bycie Mamą to bycie w wielu miejscach, w jednym czasie w dodatku na 100%. Trudna sprawa. W zasadzie niemożliwa. Nigdy nie była możliwa, a z małym dzieckiem nie jest możliwa w ogóle. Niestety ta prawda do nas nie dociera. My chcemy być tu, i tam i jeszcze tam. W dodatku to nie zawsze mieści się w planie naszego dziecka. Ba, zazwyczaj się nie mieści, bo ono nie chce być tu i robić tego, ono chce być tam i robić tamto.

Wreszcie po czwarte, nawet jeśli w danej chwili wydaje nam się, że nie lubimy swojego dziecka, to ta “chwila” trwa nie dłużej niż kilka minut. Tak, kilka minut. A to dlatego, że kochamy te nasze Łobuziaki, a one doskonale o tym wiedzą. Wiedzą i dodatkowo są mistrzami manipulacji! Potrafią tak rozegrać tą partię, że wpędzają nas w wielki dół matczynych wyrzutów sumienia. Bo jak to możliwe, że przez głowę przetoczyło się, niczym kula śniegowa stwierdzenie, że nie lubię własnego dziecka, kiedy ono takie kochane, takie bezbronne, tak pięknie się do mnie uśmiecha, takie cudne buziaki daje, tak czule się do nas przytula, tak pięknie mówi “kocham Cię Mamo” patrząc nam prosto w oczy! Tak, dzieci to mistrzowie manipulacji. Tak nas potrafią podejść, że nawet nie wiemy, kiedy przepraszamy ich za to, że denerwuje nas “tajfun”, którzy przeszedł przez kuchenne szafki.

Zatem mamy prawo nie lubić swojego dziecka, ono nawet daje nam do tego milion powodów dziennie. Jednak nawet jak wydaje nam się, że jesteśmy wyrodnymi Matkami i korzystamy z tego prawa, to tak na prawdę z niego nie korzystamy. Bo ten Mały Łobuz, każdego dnia, oprócz wspomnianych milionów powodów do tego, by go nie lubić, daje nam bilion powodów by szaleć z miłości do niego!





To Cię może zainteresować

5 komentarze

  1. Przeczytałam ostatnio książkę J. Juula - "'Nie' z miłości", to trochę o tym, co piszesz. Zresztą - polecam tę książkę na maksa każdemu, bez względu na to, czy ma dziecko, czy nie. Można nie lubić, można nie chcieć przebywać z kimś w jednym pomieszczeniu, można nie chcieć być dotykanym - tyczy się to dziecka, partnera, czy naszych własnych rodziców. Bardzo często negujemy takie zachowania, tłamsimy je w sobie, mamy poczucie winy i wyrzuty sumienia, a taki koktajl nie prowadzi do niczego dobrego, wg mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda dziecko daje nam bilion powodów aby go kochać więc te powody aby go nie lubic to pikuś ;) ale pamiętajmy cyborgami nie jesteśmy mamy prawo do odpoczynku :) chociaż przy dziecku to trudne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieci są nam najbliższe na świecie, zaraz obok ich Ojca. A tak niestety to już jest wymyślone, że im jesteśmy z kimś bliżej, im bardziej się w kogoś angażujemy emocjonalnie tym więcej od niego wymagamy i tym bardziej działa on na nasze wnętrze (czytaj emocje). Jenak cudze dzieci nie doprowadzają nas do takiej pasji jak własne:) I to, że czasem nie lubimy, lub potrzebujemy od kogoś odpocząć nie znaczy absolutnie, że go nie kochamy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyjmijmy, że jeśli w danym momencie nie lubimy, a kochany, to jest ok!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie tak. Podobnie mają, a przynajmniej będą miały dzieci w stosunku do nas. Jak czegoś zabraniam Blance, to ewidentnie widzę, że mnie w danym momencie nie lubi, choć za chwilę zapomina o tym i się do mnie klei. Widać, że kocha. :D Tak już wygląda wielka miłość niezależnie od tego czy do dziecka, faceta... Sinusoida emocjonalna. :D

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge