Kropka, słonik, szczotka, czas... co mają ze sobą wspólnego?

21:29


Wiecie, że lubię czytać. Tak, zdecydowanie kocham książki. Najbardziej te nowe. Uwielbiam to uczucie kiedy wiem, że jestem pierwszą osobą przewracającą kartki. Uwielbiam ich szelest i zapach.
Wiem, jestem lekko dziwna. Trudno.

Jeszcze Wam coś powiem. Tą miłością do książek staram się zarazić Małą Zet! Serce moje rośnie kiedy widzę tego malucha przewracającego kartki i gadającego. Wiecie, że niby czyta! Coś tam powie po dorosłemu, coś po swojemu. Zlepek, że uśmiać się nieźle można i popłakać (ze wzruszenia oczywiście, bo Matki to takie delikatne stworzonka).

Mała Zet ma już swoje ulubione pozycje książkowe. Ku naszej rodzicielskiej rozpaczy wałkujemy jedną książkę pięć razy dziennie i to przez tydzień. Na pamięć ją znamy!

Z odsieczą przyszło nam Wydawnictwo Babaryba, które było jednym z partnerów Blogolandu, czyli blogerskiego weekendu w Rabce Zdrój, które wspominam z łezką tęsknoty w oku. W taki oto sposób nasza domowa biblioteczka (która już niedługo ku rozpaczy Mr Righta, przestanie być biblioteczką, a stanie się całą biblioteką) poszerzyła się o takie pozycje jak:

Książki są picturebookami. Co to oznacza? To, że historie opowiedziane są nie za pomocą dużej ilości słów, ale za pomocą obrazu. Oczywiście tekst również jest, ale w bardzo małym stopniu. Tylko niezbędne minimum słów. Co nam to daje? Daje nam to szerokie możliwości interpretacyjne. Bo ważne jest to co, nie zostało opisane.

Czy to jest potrzebne? Taki picturebook?

Dla dzieci takich jak Mała Zet to ciekawsza propozycja niż, książka z dużą ilością tekstu. Jesteśmy na etapie oglądania książek, opowiadania co znajduje się na obrazkach. Duża ilość tekstu na jednej stronie nudzi dziecko, szczególnie w wieku Małej Zet. Książka obrazkowa to świetne rozwiązanie.

Zatem jakie są nasze wrażenia dotyczące otrzymanych książek?
Moje pozytywne jako Mamy, ale Małej Zet mieszane.

Myślę, że jest to spowodowane niedopasowaniem ich jeszcze do wieku Małej Zet. Książki uczą abstrakcyjnego myślenia i ćwiczą wyobraźnię. W książce “Mały żółty i Mały niebieski” ilustracje ograniczają się jedynie do wspomnianych tytułowych kropek, żółtej i niebieskiej. Za ich pomocą pokazują konsekwencje nieposłuszeństwa wobec rodziców, codzienności dzieci ale pokazują również zasady mieszania się kolorów. Podobnie z “Zęboszczotkami”, w których szczotki do zębów są pokazane są w nieco zabawny sposób, ale uwaga, w sposób NIERZECZYWISTY, ABSTRAKCYJNY.

Właśnie w słowie NIERZECZYWISTY tkwi szkopuł.

Roczne dzieci nie rozumieją jeszcze abstrakcyjnego myślenia. Poznają świat takim, jakim go widzą. Wiedzą, że to jest mama, to tata, to szczotka do zębów itp. Nie rozumieją, że ta kropka to mama, a ta to tata. Pojęcie czasu też jest dla nich jeszcze niezrozumiałe. One widzą kredkę, ale nie rozumieją, że wcześniej była większa, a z czasem się zmniejszyła.

Ale ja już przy czasie jesteśmy to trzeba powiedzieć, że z czasem zainteresowanie tymi książkami się zmieni! Dlaczego? Książki są świetnym rozwiązaniem dla dzieci nieco starszych niż Mała Zet. Przy ich pomocy, w prosty sposób można wytłumaczyć im wiele trudnych jeszcze dla nich zjawisk i pojęć.

A co z mniejszymi dziećmi?

My znalazłyśmy inny sposób, bardziej prosty, takie pasujący dla roczniaka, na wykorzystywanie ich potencjału edukacyjnego! Najbardziej przypadła Małej Zet seria o Malince i Leonku. Nie zdziwię Was pewnie dlaczego. Bo jest najbardziej rzeczywista. Ma prawdziwe postacie, które ona potrafi nazwać. Przy ich pomocy pokazuję Małej Zet różne emocje: śmiech, płacz, zdziwienie. Mimika zwierzątek jest tak wymowna, że Zetka naśladuje ją. Zwierzątka się śmieją, Zetka też, zwierzątka się dziwią, ona też próbuje. Nie jestem jej jeszcze w stanie wytłumaczyć, co to czas, ale mogę jej wytłumaczyć, że to jest kredka, to jest łóżko, tu dziecko się kąpie w wannie itp. To świetna zabawa dla Małej Zet. Z czasem będziemy poszerzać interpretację książek, aż dojdziemy do tej dedykowanej przez autorów.

Zatem podsumowując, książki polecam większym i mniejszym dzieciakom, ponieważ zawsze można znaleźć sposób na jej czytanie!







To Cię może zainteresować

2 komentarze

  1. Mnie te książki w ogóle się nie spodobały i jakie było moje zaskoczenie, gdy mój syn pokładał się przy nich ze śmiechu! Szczególnie przy słoniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Babaryba jednak wie co dobre :)

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge