Czego Mama jako pracownik nie otrzyma

20:58


Macierzyństwo. Czym ono jest?

Jedni mówią, że to cud. Mają rację. Tak, to cud. Tak, to zjawisko prawie paranienormalne, bo czy jest możliwe, żeby jednocześnie szaleć z miłości do dziecka i mieć go serdecznie dość? Tak, to jest możliwe, każda Matka to potwierdzi. Nie, nie potrafię tego wyjaśnić.

Inni mówią, że macierzyństwo to czas na odetchnięcie od pracy dla kobiety. Kto tak twierdzi? Faceci i bezdzietni. Skrócić ich o głowę za takie brednie!

Jeszcze inni mówią, że macierzyństwo to praca. Mają rację! Tak, macierzyństwo to zdecydowanie praca. To jak macierzyństwo to praca, to Matka to pracownik, i to w dodatku umysłowo-fizyczny, czyli takie perpetuum mobile! Zatem skoro jesteśmy pracownikami to ja się pytam, gdzie nasze przywileje pracownicze? Gdzie się podziały związki zawodowe? No tak, nigdy ich nie ma jak są potrzebne!

Czego Matka jako pracownik nie ma?
  • Ośmiogodzinnego dnia pracy - Mama zaczyna pracę w dniu porodu, a kończy … w sumie nigdy nie kończy. Jej praca trwa 24 godziny, 7 dni w tygodniu. Nie ma że noc, że już osiem godzin minęło itp. Szef wzywa to dupkę z łóżka trzeba ruszyć i nosić na rękach, karmić, czy inne cuda wyczyniać. Bo szczęśliwy szef to szczęśliwy pracownik (podobno). Nie ma, że 16 i idziesz do domu. Bo gdzie Ty chcesz iść, jak Ty pracę w domu masz i nawet szefa w domu?
  • Urlopu - No gdzie? No jaki urlop? Ludziom to się w tyłkach z dobrobytu poprzewracało. Chcesz na urlop, to bierz szefa ze sobą, on też pourlpuje. Albo nie, on porządzi się tak jak zawsze tylko w innych okolicznościach przyrody, a Ty popracujesz jak zawsze, ale w innym otoczeniu. Toż to prawie jak urlop, czyż nie?!
  • Zwolnienia chorobowego - Kojarzycie tą reklamę, nie pamiętam jakiego leku, kiedy Matka informuje córkę, że potrzebuje dzień wolnego? No jasne, że pamiętacie. Tą reklamą katują już od jakiegoś czasu. Wy nawet swoich dzieci o to nie pytajcie, bo matka nawet jak jest chora, to musi być zdrowa. Nie ważne, że gorączka, gile po pas i masz wrażenie, że za chwilę kopniesz w kalendarz. Bierz tabletkę i heja do roboty! Ojców to się oczywiście nie dotyczy. Przecież to takie delikatne stworzenia, że przy 37 stopach to już prawie ze Świętym Piotrem się witają.
  • Asystenta - nooo jak już jesteśmy tymi House Menagreami (dumnie brzmi, co nie?) to przydałby się jakiś asystent to pomocy. W końcu tyle rzeczy mamy do zrobienia, że czasami nie wiadomo w co ręce włożyć, czy w zupę, którą dziecko wylewa, czy w pranie, świeżo uprane, na które ta zupa się wylewa. A tu ani asystenta, ani nawet trzeciej ręki w zastępstwie za asystenta.
  • Pensji - harujesz jak wół, 24h na dobę, 7 dni w tygodniu, 12 miesięcy w roku, bez świadczeń zdrowotnych i socjalnych i nawet pensji nie dostaniesz! Ba, mało tego ten dzieć to jeszcze Cię z resztek kasy ogołoci! Bo jak tu nie kupić tej ślicznej sukienusi z przeceny? To nic, że właśnie miałaś kupić proszek do prania. Proszek poczeka, te skarpety Męża też.  
  • Płatnych nadgodzin - Mama zaczyna pracę rano, z tym, że rano to pojęcie względne. Dla niektórych dzieci, rano to godzina 9, a dla innych rano zaczyna się już o 5:30. No cóż, wszystko zależy od szefa, a w tym wypadku szefa się nie wybiera. A kiedy mama kończy swoją zmianę? Rano następnego dnia, by zacząć pracę znowu. Więc skoro pracuje cały czas, to o jakich nadgodzinach my mówimy? Mama nie ma nadgodzin! Ona zatrudniona jest na pełny etat, a że pełny etat oznacza 24h, to już trudno.
  • Przerwy śniadaniowej, obiadowej czy jakiejkolwiek innej przerwy - kojarzycie tą najbardziej wkurzającą radę dla młodych Matek? Brzmi ona mniej więcej tak: “noo Kochana, to Ty odpocznij i śpij razem z dzieckiem!” To ja się pytam kto za mnie resztę obowiązków zrobi? To może mam sprzątać jak dziecko sprząta, a gotować jak ono gotuje?  
  • Umowy o pracę - a nie to, to akurat dostaniesz, nawet na czas nieokreślony, tak od razu, bez okresu próbnego. Ba powiedziałabym nawet, że na czas dożywotni. Ta umowa nazywa się “akt urodzenia”.
No to teraz jeszcze raz pytam gdzie te Związki Zawodowe? O wszystkich pamiętają. Za wszystkich gumy pod siedzibą rządu palą. A za Matki, niewolniczo wręcz pracujące to nikt nawet zapałki nie zapali, a co dopiero opony!

Cudownie ciężkie jest życie matczyne!

PS. Zrobiłam zdjęcia i stwierdziłam, że one nie wyglądają na zdjęcia zrobione w lipcu, tylko w październiku! Pogodo gdzie jesteś?










To Cię może zainteresować

5 komentarze

  1. ...ciężką harówą, ale wynagrodzenie dostajemy w każdej sekundzie, w uśmiechu czy w nowej umiejętności :) też czekamy na lepszą pogodę, bo od siedzenia w domu, mój dzieć zapomni co to spacery

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, dokładnie tak. Nie ma też przerwy na lunch... Ale są miłe "wyjazdy służbowe", premie w postaci pocałunków i uścisków, ale i nagany, jak "pracodawca" niezadowolony w postaci jęków, stęków i ostatnio u nas też kładzenia się na ziemi w miejscach publicznych. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale za to mamy najpiękniejszą nagrodę na świecie za swoją pracę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo wszelkich przeciwności, braku wolnego czasu i zmęczenia uważam, że to cudowny czas nie tylko dla matki, ale także dla dziecka. Nigdy więcej takie czasy już nie rwócą więc korzystajmy dopóki nasze maluchy nas potrzebują ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, wszystko się zgadza. Ale czasami trzeba zadbać o jakiś day off, bo inaczej można oszaleć ;)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge