Jutro jest ten dzień

20:46


Jutro jest ten dzień.

Jaki?

Ten, w którym pewna ważna dla mnie osoba będzie wspominała to, co wydarzyło się jakiś czas temu. Raczej dłuższy, niż krótszy czas temu. Niestety. Będzie wspominała dzień, który wywrócił jej życie do góry nogami. W zasadzie nie tylko jej. Życie innych osób również stanęło na głowie, a nawet na rzęsach!

Pewnie wspominała go już wiele razy. W sumie przynajmniej raz w roku od jakichś kilkunastu, no może ciut więcej, niż od kilkunastu lat, ale czy to istotne od kiedy?
Myślę, że będzie wspominała każdy rok, z tych “kilkunastu” po trochu. Zacznie od Tego dnia. Tego pierwszego z pierwszych, kiedy zdała sobie sprawę jak silna jest i jak wiele jej psychika i ciało potrafią znieść. Tak, bo to fascynujące ile kobieta może przejść, zanim jej dziecko przyjdzie na świat. Wspomni pewnie też o tym, że jej pierworodna córka, która pojawiła się w ich życiu stosunkowo wcześnie jak na dzisiejsze standardy, przywitała ich pokazując im na dzień dobry tyłek. Ot, taki to przekorny typ już od chwili narodzin. Zdecydowanie miała od samego początku wszystko w głębokim poważaniu. No cóż, tego się nie wybiera. Później pewnie powspomina te wszystkie zarwane noce, te ataki kolki męczące nie wiadomo kogo bardziej ją czy dziecko, te ząbkowanie. Pewnie przebiegnie myślami przez te wszystkie trudne okresy, bunty, kłótnie, upieranie się, głupie pomysły, ale mam cichą nadzieję, że na dłużej zatrzyma się jednak przy tych dobrych wspomnieniach. Przy tych wspólnie spędzonych chwilach, przy tych pierwszych razach, uśmiechach, wygłupach, występach w przedszkolu, wakacyjnych wojażach itp. Tego przecież też było sporo. Chyba, więcej niż tych rzeczy negatywnych, a na pewno te dobre rzeczy mają większą wartość. W tym dniu po raz kolejny zastanowi się, gdzie podziało się to jej małe dziecko, które dopiero co pojawiło się na świecie, które było tak malutkie, że nie wiedziała czy może je dotknąć. Jak to się stało, że to dziecko przestało być malutkie i stało się dorosłe, samodzielne, samowystarczalne. To zdecydowanie taka przypadłość rodzicielska. Czas zdecydowanie biegnie jednocześnie za szybko i za wolno. Wydawałoby się, że to niemożliwe? Dla rodziców nie ma rzeczy niemożliwych.

A co jutro zrobi ona? Córka pierworodna?

Wstanie wcześnie rano, obudzona palcem włożonym w oko przez jej własne dziecko. Tak ona ma już własne dziecko, które przejęło jej nawyki z dzieciństwa.Te złe nawyki, ale o tym, że są złe zdała sobie sprawę dopiero teraz. Te złe nawyki, będące wstawaniem skoro świt i budzeniem reszty domowników, bo przecież szkoda przespać taki cudowny poranek, to zmora jej macierzyństwa. Jak zwykle powlecze się do kuchni i z na wpół przymkniętymi powiekami zrobi dziecku mleko, zastawiając się czy wsypała już trzy czy cztery miarki. Nadal będzie miała cichą nadzieję, że po wypiciu mleka dziecko jeszcze zaśnie. No chociaż na pół godzinki, chociaż doskonale wie, bo codziennie jest o tym informowana, że NO WAY!

Zatem powlecze swoje nogi w szarych króliczych bamboszach do łazienki, by sprawdzić czy wraz z kolejnymi urodzinami nie znajdzie nowych zmarszczek, kurzych łapek, bruzd mimicznych  itp.. Ty laseczko w lustrze, nieźle się trzymasz, gdyby nie ta twarz byłabyś całkiem ładna. No dobra, nie ma tak źle. Na szczęście wśród wielu niedociągnięć jej ciała, w szczególności jej cery jest coś za co może podziękować genom. Z twarzy wygląda “szczylowato”, nadal. Zmarszczek jeszcze nie ma i na razie się nie zapowiada, że przyjdą! Jednak sprawdzić nie zaszkodziło, no i na wszelki wypadek wklepać w twarz jakiegoś mazidła też nie. Dla pewności sprawdzi jeszcze czy nie pojawiły się przez noc jakieś siwe włosy. Ha, zapomniała, że ma to szczęście posiadania naturalnych blond włosów, siwe nie tak szybko będą zauważalne. Po wstępnych oględzinach, przerywanych szarpaniem za spodnie i ciągłym wołaniem “daj”, musi przyznać, że trzyma się całkiem nieźle. Przez tą noc, przełomową nic się nie zmieniło.

Zatem teraz może usiąść na tronie i celebrować swoją księżniczkowatość ! Tak, Drodzy podwładni dzisiaj ona będzie leżeć i pachnieć, a Wy zróbcie jej na dzień dobry kawę i przynieście wreszcie te prezenty, no bo ile można czekać!


Te dwie kobiety, które będą jutro świętować to ja i moja Mama. Zdecydowanie Matki też powinny świętować urodziny swoich dzieci. W końcu jakby nie patrzeć to one odwaliły kawał dobrej roboty w tym dniu.

Zatem poświętujemy razem kolejny już raz. Ej no, na prawdę chcecie wiedzieć, który to już raz? Serio? To już cios poniżej pasa! Dobra lubię Was, to Wam powiem, ale w sekrecie. Nie mówcie nikomu, ok?
27!
Dacie wiarę? Dla mnie przecież czas się zatrzymał i mój stan umysłu dalej jest przy 22! Tak, tak się czuję! Tylko czy wyglądam? OK, nie odpowiadajcie! Wolę nie wiedzieć.

Także mam zamiar jutro leżeć i pachnieć. No i czekam na te prezenty.

Myślicie, że wypada złożyć samej sobie życzenia? Nie? Ale i tak sobie je złoże.

Moim życzeniem jest, by mój stan umysłu nie postarzał się, by nadal był na tych 22-latach, tylko z dodatkowym doświadczeniem. No i brak tych zmarszczek i siwych włosów też jest spoko. A przede wszystkim życzę sobie, by spełniło się to o czym pisałam Wam jakiś czas temu TUTAJ, by udało mi się połączyć dwa marzenia o szczęściu rodzinnym i sukcesie zawodowym.










To Cię może zainteresować

9 komentarze

  1. Jakie śliczne zdjęcia, rośnie mała modeleczka;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To my jesteśmy w tym samym okresie rodzone i roczniku... :D Wszystkiego dobrego! Ps.: Jakieś 10 lat temu, wydawało mi się, że taka 27-latka to już stara dupa jest. :D Punkt widzenia się zmienia z punktem siedzenia. :D
    A bluzeczki macie fantastiko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiedziałam, że wiele nas łączy, ale że aż tyle ;)
      my mamy po prostu ten gen, że zawsze będziemy piękne i młode :*

      Usuń
  3. Bawcie się dobrze w dniu swoich urodzin księżniczki 💟

    OdpowiedzUsuń
  4. 27? ehhh kiedy to było :D zdrówka życzę

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny, ale ślicznie wyglądacie ;-)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge