Po pierwsze: Rozmawiajcie

20:45


W zeszłym tygodniu pojawił się post o jednym z filarów małżeństwa. Cieszył się Waszym dużym zainteresowaniem. Może dlatego, że poruszał sprawy seksu! Dzisiaj też będzie o zbliżeniach, ale nie fizycznych, a zbliżeniach intelektualnych i emocjonalnych. Kto nie czytał wcześniejszego tekstu, niech zerknie TUTAJ. Z racji, że zaczęłam od środka, czyli od punktu nr 5 w “Małżeńskim Dekalogu” postawiłam wrócić do poprzednich punktów.

Dlaczego?

Ponieważ wszyscy poszukujemy odpowiedzi na to jak stworzyć dobre małżeństwo. Chciałabym Wam dać receptę, wypisaną złotymi literami i zapewnić jej skuteczność. Niestety nie mam jej. Mam jednak kilka prostych rad, które u nas działają.
Jasne, że nie jesteśmy ideałami. Jasne, że czasami mamy ochotę się pozabijać. Ja mam ochotę rozbić Mr Rightowi na głowie całą zastawę stołową, ale później myślę sobie, szkoda talerzy, takie ładne przecież są, a finalnie jak je rozbiję to na czym będziemy jedli? On czasami (a nawet częściej niż czasami) ma ochotę zamknąć mnie w szafie i nie wypuszczać, a i najlepiej zakleić usta, żeby mnie nie było słychać, ale później zdaje sobie sprawę, że będzie musiał z tej szafy korzystać, a wtedy ja wyskoczę z tej szafy, ze strzępkami jego ciuchów, a przecież jego oszczędna natura nie zniesie konieczności wymiany garderoby. Tak, więc finalnie nikt nikogo nie zabija zastawą stołową i nie zamyka w szafie. Dlaczego? Bo z kim tak dobrze by nam się rozmawiało, jak nie ze sobą nawzajem!

Rozmawiamy o rzeczach ważnych jak sprawy finansowe, zawodowe, polityczne. 

Rozmawiamy o rachunkach, podwyżkach za wodę, racie kredytu, ofercie na ubezpieczenie, o naszym spojrzeniu na sprawę uchodźców, o naszych odczuciach dotyczących 500+.

Rozmawiamy też o rzeczach błahych! Wiem, że mogę opowiedzieć mu o tym, jak bardzo wkurzył mnie listonosz, który domofonem obudził Małą Zet, o zmianie fryzury przez naszą sąsiadkę (chociaż on pewnie tego nawet nie zauważy), o dziurze w mojej ulubionej bluzce, o pomyśle na obiad, który przeczytałam na jednym z blogów i co bym w nim zmieniła (chociaż i tak, wiem, że jemu to wszystko jedno czy śmietana będzie miała 12 czy 18%). On wie, że może mi opowiedzieć o upierdliwym kliencie, który truł mu dupę przez 2 godziny bo okno mu się rozjechało o 2mm, o tym jak gościu zajechał mu drogę podczas, gdy on śpieszył się na spóźnione spotkanie, o tym, że zapomniał zadzwonić do siostry, by jej o czymś ważnym powiedzieć.

Rozmawiamy, a w zasadzie komentujemy wspólnie oglądany film. Mr Right opowiada mi o słuchanym przez siebie audiobooku, a ja jemu o czytanej przeze mnie książce, chociaż i tak żadne z nas nie wie o czym drugie mówi, bo interesują nas zupełnie inne gatunki.

Rozmawiamy też o tym co nas wkurza, w sobie wzajemnie. W końcu nikt nie jest Duchem Świętym i do mózgu drugiej osoby nie wejdzie. No a facet to już na 100% się nie domyśli, o co chodzi!  

Zatem co zrobić, by małżeństwo było szczęśliwe?

Po pierwsze ROZMAWIAJCIE.

O czym? O wszystkim i o niczym. Jak mówi przysłowie “w miarę jedzenia, rośnie apetyt”. Tak jest również z rozmową. O dziwo im więcej ze sobą rozmawiamy, tym więcej mamy sobie do powiedzenia! To działa również w drugą stronę. Jeśli będziemy stronić od rozmów, to z czasem nie będziemy mieli już o czym rozmawiać.

Nie wierzycie? To teraz przywołacie w myślach dwie osoby: swoją przyjaciółkę i dawno niewidzianą znajomą. Pomyślcie z którą z nich najlepiej Wam się rozmawia, a z kim pogawędka wymaga od nas sporego wysiłku? Oczywiście, że z przyjaciółką rozmowa to czysta przyjemność, a tematy pojawiają się jeden po drugim, jakby wypadały z rękawa magika. Rozmawiacie godzinami i tematy Wam się nie kończą! Telefony rozgrzane są do czerwoności, a mężowie tupią nogami, że rachunek będzie kolosalny (biedaczki zapomniały, że my przecież darmowe mamy). Z dawno niewidzianą znajomą ciężko podtrzymać rozmowę, zazwyczaj kończy się ona na skomentowaniu za mocno święcącego słońca lub wiatru, który jest zimny, kilku uśmiechach i szybko rzuconym “do zobaczenia”.

Pamiętaj by mąż, był jak “przyjaciółka”, a nie jak “znajoma”!

Rozmawiajcie dużo, często i mimo wszystko. Opowiadajcie sobie co wydarzyło się w ciągu dnia. Komentujcie oglądany wspólnie film. Opowiadajcie o czytanej książce, o nowej płycie, a nawet o nowym asortymencie w warzywniaku. Rozmowa tworzy więź między dwojgiem ludzi, jej brak niestety tworzy między nimi dystans. Nie pozwólmy by ten dystans stał się głęboką fosą, w której pływają zgryźliwe krokodyle.







To Cię może zainteresować

5 komentarze

  1. Świetny artykuł ! Zgadzam się w 1oo% rozmowa to podstawa i fundament związku! ;)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozmowa to podstawa wszystkich relacji międzyludzkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bez rozmowy nie ma związku, sa tylko dwie osoby, które niewiele łączy

      Usuń
  3. "Jeśli będziemy stronić od rozmów, to z czasem nie będziemy mieli już o czym rozmawiać." - Bardzo ważne i prawdziwe zdanie. :) Rozmowy są bardzo ważne dla małżeństwa. My się z moim mężem łapiemy na tym, że lubimy razem pomilczeć po męczącym dniu, ale np. na urlopie, w weekend rozkręcamy się z tymi rozmowami i czuję wtedy że jesteśmy sobie dużo bliżsi. :) W małżeństwie najlepiej jest jak można razem cieszyć się błogą ciszą, ale i jak jest o czym pogadać. Nie można o tym zapominać. :)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge