One mają magiczną moc przenoszenia w czasie

21:18


Wielkimi krokami zbliża się 26.05, a to oznacza, że jeszcze tylko chwila i będę mogła już po raz drugi świętować jedno z najpiękniejszych Świąt w roku. Dzień Matki, czyli dzień który przypomina o tym jak ważną rolę ja pełnię w życiu pewnej małej Damy i jak ważną rolę pełni lub będzie pełnić każda z Was.

To już drugi Dzień Matki, w mojej “karierze”, ale odnoszę wrażenie, że będzie inny od poprzedniego. Wydaje mi się, że będzie bardziej świadomy. Być może dlatego, że Mała Zet zna już znaczenie słowa Mama, a także wypowiada je wielokrotnie każdego dnia. W każdym tym wypowiedzianym przez nią słowie “Mama” ukryte są ogromne pokłady miłości, zaufania i poczucia bezpieczeństwa, czyli wszystko to co, powinno w tym słowie być zawarte. Chociaż czasami mam dosyć. Chociaż czasami ilość powtórzeń słowa “Mama” potrafi wyprowadzić człowieka z równowagi to widząc z jaką ufnością i uczuciem je wypowiada, wiem że wychowując ją w ten, wybrany przeze mnie sposób, wykonuję kawał dobrej roboty. Wiem, że te wszystkie trudy, nieprzespane noce, bolące ręce, trzaskający kręgosłup nie poszły na marne. To wszystko było tego warte.

Miłość jej do mnie i moja do niej zawarta jest w tym jednym, krótkim słowie “Mama”.

Tak, to mój drugi Dzień Matki.

Minął kolejny rok. Rok trudny i piękny jednocześnie. Rok, w którym wiele się wydarzyło. Tak wiele, że nie sposób wszystkiego zapamiętać, a przecież tak bardzo chciałoby się zapisać w pamięci każdy z tych momentów ważnych, ale również tych z pozorów błahych, bo dla Mamy, w życiu jej dziecka nie ma nieważnych momentów. Pragniemy zapamiętać wszystkie wydarzenia te istotne i mniej istotne, ale również towarzyszące im okoliczności, uczucia, miejsca, a nawet kolor nieba, czy sukienki. Pragniemy zapamiętać każdy uśmiech naszego dziecka, każdą naszą łzę spływającą po policzku z radości, dumy, ale również tą która pojawia się w skutek zmęczenia czy zrezygnowania. Pragniemy zapamiętać widok tych małych stópek, wielkich oczu, kurczowo trzymających nad dłoni. Pragniemy zapamiętać wszystkie wspólne pierwsze razy: pierwszą zupkę, pierwszy ząbek, pierwsze wakacje, pierwsze zobaczenie żonkila, pierwsze pogonie za piłką. Pragniemy zapamiętać wszystkie chwile spędzone z naszym dzieckiem. Chcemy schować je na dnie serca i w każdej wolnej chwili odtwarzać je na nowo!

Czy to jest w ogóle możliwe?

W pewnym sensie tak. By móc przynajmniej w małym stopniu zaspokoić moje pragnienie zatrzymania każdej chwili spędzonej z Małą Zet, pokochałam zdjęcia. Nie te profesjonalne. Takowych robić nie umiem. Te emocjonalne, bo nie o ideał, o odpowiednie światło, kompozycję, ostrość, kadrowanie, a o uczucie chodzi w zdjęciach. Oczywiście, że te profesjonalne zdjęcia są cudowne. Sama zdecydowałam się na dwie sesje dla Małej Zet, a przypuszczam, że na tym nie koniec! Jednak to nie od zdjęć z fotografem pęka nam w szwach kolejny dysk zewnętrzny. Na tym dysku skatalogowane i opisane są ogromne ilości zdjęć wykonanych przeze mnie i przez Mr Righta. Zdjęcia te są pstryknięte z większą lub mniejszą starannością, ale najważniejsze jest to, że przedstawiają nasze szczęście. Są wśród nich zdjęcia, które Wy możecie zobaczyć, ale większość jest tylko dla nas.

Nie wiem jakie jest Wasze odczucie oraz Wasze preferencje. Ja muszę Wam się przyznać, że tych zdjęć na dyskach nie lubię przeglądać. Uwielbiam fotografie w wersji papierowej. Czuć fakturę, przewracać kartki w albumie. Zdecydowanie jestem pod tym kątem tradycjonalistką. Zdjęcia przelane na papier mają duszę! W wolnych chwilach (choć takich jest zdecydowanie mniej niż bym sobie tego życzyła), uwielbiam usiąść z filiżanką kawy, przewracając kolejne kartki w albumie, przeglądać fotografie i zatapiać się we wspomnieniach.

Dlatego też postanowiłam podarować sobie odrobinę wspomnień w formie, którą lubię najbardziej. Przygotowałam dla siebie prezent z okazji Dnia Matki.

Fotoksiążkę.

Z pomocą przyszedł mi portal Printu.pl i jego miłość do fotografii. Bardzo intuicyjna platforma krok po kroku przeprowadziła mnie przez kolejne etapy tworzenia moje prezentu. Od wyboru odpowiedniego formatu, przez projekt graficzny, aż do zamówienia. Spędza Wam sen z powiem projekt graficzny? Niepotrzebnie. Printu.pl przygotował wiele szablonów, z których można skorzystać. Dzięki czemu nasza praca ogranicza się tylko (a może aż) do wyboru zdjęć. Swoją drogą wybranie zdjęć z takiej puli jak moja to nie lada wyzwanie.

Z ogromną przyjemnością przygotowałam swoją fotoksiążkę, a z opadniętą szczęką przywitałam kuriera z moim prezentem. No cóż nie przygotowałam się na to, że tak szybko prezent do mnie dotrze!  

Kochane jeśli chciałybyście z okazji Dnia Matki, zrobić taki sam upominek dla siebie lub dla swojej Mamy, mam dla Was niespodziankę.
Wskoczcie pod podany link http://printu.pl/lp/mamatorka/
Znajdziecie tam możliwość wygenerowania kodu rabatowego. Rabat wynosi aż 40% i to na wszystkie fotoksiążki, na cały koszyk. Kod aktywny będzie przez 14 dni od momentu wygenerowania. Jeśli mielibyście jakiś problem z kodem to piszcie do mnie śmiało!


PS. Jeśli chcecie zdążyć z prezentem na Dzień Matki, musicie zamówić i opłacić książkę do 15.05! Książki zamówione później nie mają gwarancji, dotarcia na 26.05.








To Cię może zainteresować

4 komentarze

FACEBOOK

Google+ Badge