O sowę tyle hałasu

20:36


Mówią: “małe dziecko, mały problem, duże dziecko - duży problem”. No i coś w tym jest. Gdy dziecko jest małe jego zastawa stołowa jest bardzo uproszczona. W jej skład wchodzą butelki i/lub pierś mamy. Nie ma problemu te dwie rzeczy zawsze się spisują. Gdy dziecko już trochę podrośnie i zaczniemy rozszerzanie diety, asortyment naczyń musi się powiększyć. Na rynku wiele jest możliwości. Oczopląsu można dostać od ilości kubków niekapków, bidonów, talerzyków, miseczek, sztućców. Wybór nie jest prosty, bo choć to my wybieramy, to nie my będziemy z nich korzystać. Korzystać z nich będą nasze dzieci, a to wymagający konsumenci. Niedawno otrzymałam od marki Canpol Babies zestaw “Sowi”, w którego skład wchodził bidon, kubek z ustnikiem, talerzyk, smoczek oraz zawieszka do smoczka. Ochoczo podsunęłam prezenty Małej Zet i czekałam na jej recenzję. Muszę przyznać, że surowy z niej krytyk.

Jeżeli chodzi o stronę wizualną muszę przyznać, że zestaw trafił w mój gust. Akcesoria są wprawdzie w odcieniach niebieskiego, ale kto mnie zna wie, że bardzo lubimy taką właśnie kolorystykę. Nie da się ukryć, że jestem przeciwnikiem podziału: niebieskie dla chłopca, różowe dla dziewczynki (o czym już zresztą pisałam TUTAJ). Sówki to jeden z modnych ostatnio wzorów, a w dodatku nadruki są trwałe, zatem stronę wizualną mogę określić jako “przyjemną dla oka”.

Testowałyśmy kolejno każdy przedmiot. Zet poddawała próbom, a ja bacznie obserwowałam czy akcesoria spełniają swoje funkcje.

Mała Zet jest bardzo wybredna w kwestii kubków niekapków. Wiele z nich nie spełnia jej wymagań. Przetestowałyśmy kilka zanim znalazła swój ulubiony, z którego pije z chęcią. Niestety kubek z Canpol Babies nie przypadł jej do gustu. Spowodowane jest to kształtem ustnika oraz materiałem, z którego został wykonany, czyli ze sztywnego tworzywa sztucznego. Mnie jako Mamie nie odpowiada również fakt, że ustnik jest składany, ale nie ma żadnego rodzaju przykrycia dla niego. Owszem można go złożyć, ale nie można ochronić przed zabrudzeniami, co z kolei wyklucza zabranie kubka w podróż czy na spacer. Kubek nie jest również kubkiem niekapkiem, więc jeśli dziecko nie rozumie jeszcze informacji, że nie przechylamy kubka do góry nogami, to niestety gadżet ten nie jest dobrym wyborem. Osobiście przeszkadzał mi również sposób montowania zakrętki z ustnikiem. Nie jest ona zakręcana, a jedynie nakładana. Muszę przyznać, że ustnik dzięki temu jest mocno przytwierdzony, ale niestety ja miałam kłopoty z otwarciem kubka, by wlać do niego napój. Na obronę kubka muszę powiedzieć, że dużym plusem jest miarka. Ułatwia ona przygotowanie np. herbatki. Zetka znalazła również inne zastosowanie kubka. Używamy go bez wykorzystania ustnika, ponieważ Mała Zet jest na etapie nauki picia z “dorosłego kubka”. Dobrze wyprofilowane krańce oraz rączki po bokach bardzo nam tą naukę ułatwiają.

Bidon w sówki niestety leży u nas przysłowiowym odłogiem. Mimo tego, że mnie jako Mamie kubek się podoba to Małej Zet do gustu nie przypadł. Niestety znowu nie ten typ ustnika. Być może w późniejszym czasie się do niego przekona. Jednak testom go poddałam. Plusem jest to, że bidon nie cieknie i jest łatwy w czyszczeniu. Nie ma niestety miarki, ale to nie jest duży problem. Ma za to przykrywkę chroniącą ustnik przed zabrudzeniami, a to dla mnie ważny aspekt.

Smoczek za to został zaakceptowany w 100%. Chociaż wykonany jest z dosyć cienkiego tworzywa to jego funkcje są wszystkie spełnione. Uspokaja, usypia a fluorescencyjny uchwyt rzeczywiście świeci w ciemności (sprawdzone pod kocem, bo w nocy szukam go z zamkniętymi oczami;). No i jest niebieski, więc znowu budzimy kontrowersje, bo jak to może być, że dziewczynka ma niebieski smoczek! Tragedia!

Zawieszka do smoczka została przetestowana w bardzo nietypowy sposób. Z racji, że Zet wyrosła już z noszenia smoczka na smyczy (a przynajmniej ona tak twierdzi), a na temacie były wychodzące trójki postanowiła go gryźć! Jestem mile zaskoczona bo nadrukowany wzór sowy jest bardzo trwały. Mimo usilnych prób jego unicestwienia on się nie dał. Zapięcie też jest plusem. Próby odpięcia bądź wyszarpania zawieszki przez Małą Zet skończyły się fiaskiem.

Talerzy trawił do naszej codziennej zastawy stołowej. Wygląda bardzo estetycznie (kolorystycznie wpasował się do wystroju naszej kuchni ;), łatwo się czyści a Mała Zet lubi z niego zjadać obiady.

Podsumowując: nasze testy zdał talerzyk, smoczek i zawieszka. Kubek i bidon niestety nie trafiły w nasze oczekiwania. Chociaż kubek wykorzystywany jako “kubek dorosły” sprawdza się bardzo dobrze. Strona wizualna kolekcji jest jej ogromnym plusem. Jak się okazuje wybór zastawy dla dziecka to nie taka prosta sprawa.







To Cię może zainteresować

3 komentarze

  1. Mój Oli lubi te smoczki :P mamy nowy bidon z Pure - jest genialny :) Ale dzieci lubią takie grafiki na swoich akcesoriach i tego mi tam brakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy taki sam talerzyk☺ Bidonu nigdy nie używaliśmy, a kubki niekapki mieliśmy tylko takie typu 360 stopni, ale Mela używała ich bardzo rzadko i krótko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Łolaboga niebieskie dla dziewczynki ;) hihihi a tak poważnie, to bardzo estetycznie wygląda ten zestawik :)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge