Tajemnica wspaniałego rodzicielstwa, czyli najlepszy prezent dla dziecka

20:13


Nasze pokolenie wychowywało się w czasach kiedy nie było jeszcze tak dużego asortymentu zabawek. Powoli na rynku pojawiały się nowości, nie tak kolorowe jak dzisiaj, ale jednak zachęcające. Niestety nie zawsze mogliśmy je mieć. Chociaż trzeba przyznać, że nasi rodzice stawali na głowie, by zapewnić nam najwięcej jak tylko mogli. Udawało im się to, na miarę ograniczonej oferty zabawkowej dostępnej w czasach naszego dzieciństwa.

Obecnie półki sklepowe uginają się od ilości różnorodnych zabawek. Wszystkie kolorowe, uśmiechnięte, piękne, wołające “weź mnie, nie bądź sknera, bądź dobrym rodzicem, bo dobry rodzic mnie kupuje”. Teraz my będąc po drugiej stronie barykady, jako rodzice chcemy zapewnić dziecku wszystko, dosłownie wszystko co możliwe i najlepsze, przez co tracimy kontakt z naszym zdrowym rozsądkiem i słuchamy tych szepczących do nas diabelstw. Kupujemy pierdyliard zabawek, bo edukacyjne, bo modne, bo ładne, bo pomogą naszemu dziecku w prawidłowym rozwoju, bo syn koleżanki takie coś ma, a nasze dziecko nie może być gorsze. Później wala się to, to pod nogami. Rozrzucone są te pierdołki po wszystkich kątach w mieszkaniu. Jeśli masz duży “własny kąt” to pół biedy. Na dużym metrażu to się przecież jakoś zgubi i nie przeraża tak bardzo. Gorzej jeśli ten “własny kąt” to faktycznie “kąt”, wtedy przejście z jednego pomieszczenia do drugiego może być niezłym “slalomem gigantem”, który co jakiś czas kończy się nadepnięciem na jakiś zagubiony klocek.

Po co my to wszystko kupujemy?

Oczywiście, że pierwsza odpowiedź brzmi: z miłości, z chęci zapewnienia najlepszego dzieciństwa swojemu maluchowi, by nigdy nie zarzuciło nam, że czegoś je pozbawiliśmy. W głowie pojawia się też myśl, której nikt nie wypowie na głos: by zyskać chwilę spokoju dla siebie. Myślę, że jeszcze jednym powodem, z którego nie do końca zdajemy sobie sprawę jest chęć zaspokojenia własnych potrzeb. Może chcemy nacieszyć własne oczy tymi cudeńkami, których kiedyś, w czasach gdy sami byliśmy dzieciakami nie było. Kupujemy więc tabuny tych pierdołek, a później na nie narzekamy.

Jednak czy dziecko na prawdę potrzebuje tych zabawek aż tyle?

Odpowiedź da Ci własne dziecko. Czym najchętniej bawi się Twój Maluch? Hitem mojej Małej Zet nie są sortery plastikowe i drewniane, nie były to też maty edukacyjne, ani nie są to wyrzutnie piłeczek. Najlepszą zabawką są garnki, chochle, miski, góra  prania, którą ja próbuję upchnąć do pralki, skarpetki, które próbuję posortować i poskładać w pary itp.

Co łączy te wszystkie “zabawki”?

Uwaga, uwaga odpowiedź brzmi: MY, czyli RODZICE. Bo najlepszy prezent dla naszego dziecka to CZAS, który poświęcamy naszemu dziecku.

Nasze dziecko nie będzie pamiętało tych wszystkich pierdółek  plastikowo-drewniano-szmacianych kupionych za pierdyliard złotych. One z czasem zostaną rzucone w kąt i zapomniane. Może od czasu do czasu, na sekund kilka zostaną przywołane w pamięci, ale to wszystko.

Nasze dziecko zapamięta wspólny niedzielny wypad na basen, sobotnie szaleństwa na trawie, piątkową wycieczkę na rowerach, czwartkowe wspólne gotowanie ulubionego obiadu, środową bitwę na poduszki podczas sprzątania łóżek, wtorkowe gonitwy za roznoszonym przez nie praniem, poniedziałkowe śmiechy przy kąpieli w dużej wannie. Bo wspomnienia wspaniałego dzieciństwa, to nie wspomnienia zabawek, to wspomnienia wspólnie spędzonego czasu.

Dlatego warto wrzucić tryb SLOW. Warto zostawić te niedokończone zadania domowe i zawodowe, by usiąść na podłodze i poukładać klocki w sorterze, poczytać książkę a przy okazji nauczyć dziecko nowych słów, lub najzwyczajniej w świecie połaskotać się wzajemnie po stopach i śmiać do rozpuku. Warto zaangażować malucha we wspólne prace, chociażby ładowanie pralki miało trwać dwa, a nawet trzy razy dłużej, bo to co my włożymy ono wyciągnie i włoży samo jeszcze raz, chociażby gotowanie skończyło się uciekającym dzieckiem z marchewką w ręce (chociaż marchewka powinna znaleźć się garnku z zupą), chociażby sprzątanie w szafce z ubraniami oznaczało dwa razy więcej pracy, niż zwykle. .

Te wszystkie zajęcia domowe i zawodowe nam nie uciekną, one na nas zaczekają to mogę Wam zagwarantować w 100%, ale dzieci na nas nie zaczekają, dorosną. Nie będą chciały już z nami się wygłupiać, bawić i wykonywać tych wszystkich nudnych, domowych czynności, które teraz są dla nich największą atrakcją. Dlatego dajmy ten CZAS dzieciom, ale również SOBIE, by utworzyć w swojej pamięci jak najwięcej wspomnień, bo te wielkie, ufne oczy już nigdy nie będą w nas wpatrzone tak jak teraz, te rączki, nigdy nie będą takie malutkie i tak wczepione w nas jak dzisiaj, te nóżki już nigdy nie będą tak pulchniutkie i nieporadne jak teraz.

Tajemnicą wspaniałego dzieciństwa i rodzicielstwa nie są wielkie pudła zabawek, tą tajemnicą jest WSPÓLNIE SPĘDZONY CZAS.






To Cię może zainteresować

12 komentarze

  1. Racja nic nie zastąpi czasu spędzonego z rodzicami!! I tak jak napisałaś o zabawkach szybko się zapomina i nic nie wywoła takiego uśmiechu na twarzy dziecka jak wspólny wypad na basen czy spacer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Wspólny spacer, basen czy wykonywanie domowych czynności zapamiętuje się na długie lata, zabawki nie.

      Usuń
  2. Podpisuję się pod tym, co napisałaś! Czas to najlepsze, co możemy dać naszym dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I koniecznie musimy im ten czas dawać!

      Usuń
  3. Czasem rodzice drogimi zabawkami próbują rekompensować dzieciom czas, którego z nimi nie spędzają. Czasem rodzice nie rozumieją, że dla dziecka czas to najlepszy prezent. Warto im o tym przypominać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto też nam samym o tym przypomnieć, bo mnie również (i przypuszczam, że wielu rodzicom) zdarza się kupować zabawki po to by mieć chwilę świętego spokoju :)

      Usuń
  4. Zabawne, ale mam taki wpis w roboczych i chciałam go wrzucić po urodzinach Hani :D Że tak powiem, wyjęłaś mi to z ust :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to wrzucaj! Chętnie poczytam Twoje zdanie :)
      ps. kolejny dowód na to, że tematy lubią się powtarzać :)

      Usuń
  5. To prawda. Wspólny czas jest najważniejszy. Ale powiem szczerze, że akurat moje dziecko to zabawki uwielbia. Bawi się nimi ciągle i czasami nawet odgania, bo np. wkurza ją że ojciec sprawniej i bardziej fantazyjnie buduje duplo od niej. :D Nasza Blanka uwielbia zabawki, ale najbardziej te naśladujące dorosłe rzeczy. Ona gotuje swoimi garnuszkami, jak ja robię obiad, albo ściera podłogę małym mopem, jak ja ścieram swoim dużym. :D Takie połączenie dobrze dobranych zabawek plus wspólny czas to chyba u nas hicior największy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mam być szczera to ja też tak najbardziej lubię z Małą Zet spędzać czas. Rozczula mnie kiedy do malutkiego garnka wrzuca ziemniaka i podaje mi "mama mniam, mniam", albo kiedy bierze ścierkę (to nic, że ze stołu) i ściera podłogę bo jest "be"!

      Usuń
  6. Trudno się z Tobą nie zgodzić. W pewnym sensie kupując dziecku nową zabawkę, kupujemy sobie czas. Nie raz złapałam się na tym, że Młody prosił mnie w sklepie o gazetkę, a ja rzucałam "a poczytasz sobie sam?". Generalnie, na poczatku to było wyłącznie gadanie, bo i tak to ja musiałam. Teraz już nie. Teraz wracamy i czyta sam, a ja mogę zrobić obiad w spokoju.
    Zabawka jest zapychaczem. Przykre to ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czas, który poświęcamy dzieciom to bezcenne chwile i dla nas i dla nich :-)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge