Czy Pani chce z niej zrobić lesbijkę?

20:32



- O jaki ładny chłopczyk! 
- To dziewczynka.
- Oj, ten kolor wózka mnie zmylił. 

- Jaki śliczny synek. Jak ma na imię? 
- To córka. Zosia. 
- To dlaczego ma niebieski kocyk?

Bo dziewczynka musi być ubrana i otoczona kolorem różowym. Chłopczykowi nie przystoi inna barwa niż niebieska i jej pochodne.

Co się stanie jeśli pozwolisz sobie na nieprzestrzeganie tej zasady?

Otóż zlekceważenie jej grozi poważnymi konsekwencjami. Dzieciom, którym zakłada się ubrania lub wyposaża się je w akcesoria niezgodne z powyższą regułą wypacza się psychikę. Zwiększa się ryzyko, że w przyszłości pokochają osobę tej samej płci. Rodzice nie stosujący reguły “niebieski-chłopiec, różowy-dziewczynka” szerzą ideologię gender, szkodzą społeczeństwu, a co najgorsze szkodzą własnemu dziecku! Takich rodziców należy pozbawiać praw rodzicielskich!

No cóż, chyba ktoś mnie ich kiedyś pozbawi.
Dlaczego?

Moja córka ma zielony wózek, a w zasadzie limonkowy (gdyby ktoś nie rozróżniał), a drugi wózek jest szary.

Moja córka ma niebieski kocyk, bo taki nam się podobał, ale ma też różowy, beżowy i kremowy, co nie zmienia faktu, że niebieski lubi najbardziej.

Moja córka ma niebieskie, turkusowe, błękitne ubrania, a także takie, które były z działu chłopięcego, bo miały według mnie kolor neutralny i ciekawy nadruk. Dla tych, którzy są bardzo tym faktem oburzeniu ma też ubrania w kolorze żółtym, zielonym, biały, a nawet różowy. Ba, ma nawet sukienki!

Moja córka ma niebieskie buty (dla ścisłości  bardziej turkusowe), ale ma też fioletowe i różowe.

Moja córka lubi bawić się autkami, ale ma też lalki, miśki i inne bardziej dziewczęce zabawki.

I wiecie co?

Nie sądzę, by te “chłopięce” kolory miały jej zaszkodzić.

Ja sama miałam niebieskie ubrania, bawiłam się autkami, chodziłam po płotach i drzewach, a jednak nie sądzę bym mogła coś zarzucić mojej kobiecości. Wręcz przeciwnie. Moja kobiecość ma się całkiem dobrze, wręcz rewelacyjnie.

Zatem będę ubierała dziecko w kolory różowe, niebieskie, żółte, zielone i każde na jakie przyjdzie mi i jej ochota, bo nie uznaję podziału na “niebieski-chłopiec, różowy-dziewczynka”.

PS. Na szczęście takie rozmowy jak przytoczone przeze mnie na samym początku mają miejsce co raz rzadziej. Zet ma dłuższe włosy, kolczyki itp ;)




To Cię może zainteresować

7 komentarze

  1. Uwielbiam takie pytania;) Tosia nosi ubrania we wszystkich kolorach, tylko raz ktoś zapytał, czy jest chłopcem. Miała wtedy na sobie kurtkę w kwiaty i różową czapkę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha u nas to pytanie padało kiedy była całkiem mała, ponieważ była zima, ona była w zielonym wózku i miała beżowy kombinezon...
      ale najbardziej ręce mi opadły kiedy miała na głowie opaskę z kwiatkiem i ktoś zapytał o płeć :P

      Usuń
  2. "Bo dziewczynka musi być ubrana i otoczona kolorem różowym. Chłopczykowi nie przystoi inna barwa niż niebieska i jej pochodne." - historycznie było dokładnie na odwrót :) Cóż myśmy wyraźnie prosili rodzinę, żeby nie kupowali małej różowych ubranek, bo nieszczególnie lubimy ten kolor. Dostaliśmy za to śliczniusią sukieneczkę w tęczowe misio-żelki i z pewnością będzie w niej chodzić, tak jak i w niebieskich, odziedziczonych po kuzynach śpioszkach i innych, kolorowych wariacjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też staraliśmy się odwieźć rodzinę od pomysłu kupowania różowych ubranek ;) czasami się udało, czasami nie :P
      Nie neguję tego koloru całkowicie, sama też mam ubrania w tym odcieniu, ale tak samo uwielbiam kolor niebieski i nie mam zamiaru ograniczać garderoby dziecka, tylko dlatego, że ktoś kiedyś tak wymyślił

      Usuń
  3. Pamiętam, że gdy ja byłam mała i szłam do pierwszej komunii, strasznie marudziłam rodzicom,że wszystkie torty, zaproszenia itp. dla dziewczynek są różowe. Nigdy tego koloru nie lubiłam, a uwielbiałam niebieski.
    No i co? Na faceta nie wyrosłam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do dzisiaj mam słabość do niebieskiego, nawet w domu mam mnóstwo dodatków np. turkusowych!

      Usuń
  4. Ja, jako dziecko, biegałam w za dużych, zielnych dresach chłopięcych. W podstawówce miałam identyczną kurtkę, co rok młodszy kolega. Często gęsto byliśmy z siostrą ubierane w typowo chłopięce stroje, a sukienki i rajstopy były zarezerwowane na niedzielną mszę.
    Mój syn ma lalkę i swego czasu bardzo ją lubił. Lubi zabawki z serii "do gotowania, krojenia", pralki, odkurzacze i żelazka. Ubieram go typowo chłopięco, bo w spódniczce wyglądałby komicznie.
    A na koniec dodam, że miał niebieski wózek za niemowlaka i każdy myślał, że to dziewczynka, mimo, iż ubrany na niebiesko, pod niebieskim kocykiem (podobno taki śliczny jak laleczka).

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge