Córka to czy siostra?

20:06


Pamiętam to jak dzisiaj. Byłam jeszcze w podstawówce. Dzieciak był ze mnie, chociaż już dumnie chciałam być uznawana za dorosłą. 11 lat. Brzmi dumnie, prawda? Wiecie, byłam jedynaczką. Wychuchaną, trochę rozpieszczoną, ale nie zepsutą, pomimo, że nie mogę powiedzieć, że czegoś mi brakowało. W razie potrzeby znało się kilka sztuczek idealnie działających na Tatę. Nie da się ukryć. Córeczka Tatusia ze mnie była, jest i będzie!

Właśnie tego dnia, 11.04 , mając na karku poważny wiek, (11 lat!) przestałam być jedynaczką. Pojawiała się w naszym domy Ona. Moja siostra, Wi.

Mogłoby się wydawać, że ciężko było mi zaakceptować małe dziecko w domu. W końcu przyzwyczajona byłam do bycia jedynaczką przez 11 lat. To jednak błędne myślenie. Tak na prawdę nie mogłam doczekać się, kiedy wreszcie przestanę być jedna. Przyznam się szczerze, że od długiego czasu raz ciszej, raz głośniej powtarzałam, że miło by było mieć rodzeństwo.

Jednak mimo tego, że wyczekiwałam z zapartym tchem, kiedy Mama wróci ze szpitala, pomimo mojego bardzo dużego (jak na mój ówczesny wiek), a przede wszystkim dobrowolnego zaangażowania w opiekę na siostrą (do dzisiaj pamiętam jej ulubiony płyn do kąpieli, nazwę mleka, które piła, pierwsze przekręcane słowa itp), relacja nasza nie należała do najłatwiejszych. O ile początkowo ja będąc jeszcze dzieckiem, całkiem naturalnie wkroczyłam w bycie straszą siostrą niemowlaka, który pojawił się w domu, to z czasem było nam trochę ciężej budować naszą relację. Taka różnica wieku ma swoje plusy i minusy, ale to chyba jak każda. Wyobraźcie sobie nastolatkę w okresie buntu w połączeniu z wszędobylskim Maluchem, który nie chce jej opuścić na krok, a w dodatku wszystko powtarza, począwszy od gestów, skończywszy na słowach. Domyślacie się czego najczęściej musiała wysłuchiwać nasza Mama? Zdanie zajmujące pierwsze miejsce w naszym TOP 5, to: “Mamooo, zabierz ją z mojego pokoju”, nr 2 to: “Mamooo ona nie daje mi spokoju”. Kolejne punty były niewiarygodnie podobne do pierwszych dwóch. Wiecie ja miałam swoje sprawy: naukę, koleżanki, kolegów, swoje tajemnice i pragnienie prywatności, a kilkuletni Maluch, ciągnący się krok w krok znacznie to pragnienie wdeptuje w ziemię.

Co, nie znaczy, że chętnie nie siadałam z nią na podłodze bawiąc się lalkami, klockami, autkami (tak obydwie jesteśmy dziewczynkami, które wychowały się na samochodzikach;), udając raz Panią Przedszkolanką, a raz Przedszkolaka, w zależności kim w danym momencie chciała być Wi.

Nasza relacja była i jest trochę inna od tej typowo siostrzanej. Myślę, że to za sprawą tej właśnie różnicy wieku, tego, że pomimo pozornie niewielu lat nas dzielących w pewnym sensie należymy do różnych pokoleń. Ja do pokolenia wychowującego się w latach 90. ona do tego po roku 2000.

Ona dorasta, jest w wieku nastoletnim, burza hormonów, bunty, negowanie rodziców. Ja dojrzewam, nie mam już nastu lat, mam rodzinę, życie zawodowe, muszę pamiętać o rachunkach, obowiązkach Pani Domu. A mimo tego, że jesteśmy na zupełnie różnych etapach, wydawać by się mogło, że zupełnie nie mamy wspólnego poziomu porozumienia, to teraz nasze stosunki są bliższe niż wcześniej.

Myślę, że dopiero teraz pojęłam na czym ta nasza relacja polega, z perspektywy czasu, a także przez pryzmat mojego macierzyństwa.

Traktuję Wi po części jak moją siostrę, a po części jak moje dziecko!

Jesteśmy siostrami, więc jak to u sióstr bywa o wielu sprawach łatwiej jest nam porozmawiać między sobą, niż pójść z tym do rodziców. Chociaż Wi jest raczej skrytą osobą, wie, że w razie potrzeby może do mnie przyjść i się wygadać, i odwrotnie. Może z racji różnych etapów życia, na których się znajdujemy, nie do końca się rozumiemy, a może właśnie dzięki temu jesteśmy w stanie spojrzeć na problem z innej perspektywy i lepiej doradzić. Jak to między siostrami bywa, obrażamy się na siebie, rzucamy słuchawkami i drzemy się na siebie, ale kto tak nie robi? Tak jak to między siostrami bywa zazdrościmy sobie (tak, nie lubię jej za te cholernie długie i gęste włosy! i za to, że ma dłuższe nogi od moich!), ale no cóż, tak to już jest, że nie zawsze ma się, to co by się chciało.

Wi jest jednak też trochę jak moja córka. Martwię się o nią, więc kiedy wraca ode mnie sama autobusem proszę o telefon, kiedy dotrze do domu, kiedy ma doła chcę wiedzieć co się stało, by niczego niedobrego w jej życiu nie przeoczyć, kiedy ma problem chcę jej pomóc na tyle, na ile potrafię, by wiedziała, że nie jest z tym sama. Czuję się odpowiedzialna za nią, więc w miarę moich skromnych możliwości staram się jej pomóc w tym, w czym w danym momencie może potrzebować: w zrozumieniu materiału szkolnego, w zrozumieniu relacji z rodzicami , w podjęciu najlepszych dla niej decyzji itp. Tak, zdecydowanie tak jak dla własnego dziecka, tak dla niej chciałabym jak najlepszej przyszłości!

Ale wiecie, co napawa moje serce największą dumą? To, że w relacji Wi i Małej Zet, pomimo, że jest to relacja ciocia-siostrzenica, po części widzę NAS. Mnie i Wi. Tak jak ja, kiedyś byłam “wzorem” (raz lepszym, raz gorszym) dla mojej siostry, tak jak ja kiedyś byłam zaangażowana w opiekę nad Wi, tak teraz ona jest wzorem, jest rewelacyjną opiekunką, organizatorką zabaw i uspokajaczem dla Małej Zet! Teraz Mała Zet nie ustępuje jej na krok.

***


Z okazji Twoich Urodzin, moja Droga Wi, chciałabym Ci życzyć nieustającego słońca nad Twoją głową! Byś w swoim życiu podejmowała tylko dobre decyzje, a jeśli zdarzy Ci się popełnić błędy, byś potrafiła się na tych błędach uczyć. Byś zawsze pamiętała o tym, że niezależnie od wszystkiego masz Rodzinę, która za ogień za Tobą wskoczy. Wi, powodzenia na tegorocznych egzaminach, byś zdała je najlepiej jak potrafisz (bo ja wiem, że potrafisz). Nieustającej wiary w siebie i swoje umiejętności!

Twoja starsza (stara) siostra Magdalena, 
Twój (stary) szwagier Damian
i zakochana w Tobie
siostrzenica Mała Zet:*


To Cię może zainteresować

19 komentarze

  1. Ja również życzę Twoje siostrze wszystkiego co najlepsze:* Pamiętam, że w dzieciństwie również chciałam mieć siostrę i to właśnie młodszą. Niestety moi rodzice nic z tym nie zrobili😔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu Wi bardzo dziękuję :)
      niestety czasami tak bywa, że nie doczekamy się rodzeństwa.

      Usuń
  2. Ja również życzę Twoje siostrze wszystkiego co najlepsze:* Pamiętam, że w dzieciństwie również chciałam mieć siostrę i to właśnie młodszą. Niestety moi rodzice nic z tym nie zrobili😔

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie różnica wieku imponująca.. U mnie będzie 4 i 6 lat, też dumam jak się to między dzieciakami wszystko ułoży, bo dotychczasowa dwójka ma zaledwie 2 lata różnicy i na ten moment wielka miłość, wszystko razem, nawet pokoje mieli osobne a zadecydowali, że chcą wspólny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniałe widzieć jak dzieci się kochają i chcą spędzać ze sobą, każdą chwilę.
      Myślę, że miedzy starszym rodzeństwem i Maluszkiem też będzie świetny kontakt. Oczywiście, będą kłótnie, zgryzy, obrażanie się, ale to wszystko element rodzicielstwa i braterstwa :)

      Usuń
  4. Wszystkiego najlepszego dla siostry. :) Również mam młodsze rodzeństwo - dwie siostry i między mną a najmłodszą jest właśnie taka rónica wieku jak i u was, zatem doskonale wiem o czym piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję w imieniu siostry!
      Pozdrowienia dla Twoich sióstr!

      Usuń
  5. Wszystkiego dobrego ;)
    Piękny post ,emanuje miłością!
    Starsze siostry już chyba takie są coś o tym wiem tylko ,że ja mam brata. Córeczka tatusia ;) Tak bawiłam się traktorami i w detektywów. Woziłam brata w wózku pilnowałam i pomagałam w lekcjach. Nasze relacje raz były lepsze raz gorsze ale zawsze jesteśmy blisko ,teraz z perspektywy czasu gdy mam swoje dzieci wiem ,że moja zazdrość o młodsze rodzeństwo była głupia a z niektórych sytuacji wstyd mi. Ale cóż czasu nie cofne , zawsze będę starszą siostrą i będę przeżywać wzloty i upadki młodszego brata bo opiekowałam sie nim gdy rodzice pracowali i czułem się odpowiedzialna za niego. Zawsze chciałem mieć siostrę ;) jednak nie wiem czy była bym taka zadowolona , brat nie podkradał kosmetyków a glupoty i tak robiliśmy razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam Ci się, że zanim urodziła się Wi, to chciałam mieć brata, ale teraz nie wyobrażam sobie, że miałabym być starszą siostrą kogoś innego!
      Na szczęście uniknęłyśmy podkradania kosmetyków. Zanim ona dorosła do makijażu ja wyprowadziłam się z domu. Za to teraz wymieniamy się ciuchami ;)

      Usuń
  6. Znam kilka takich rodzin w którym to między rodzeństwem jest taka duża różnica wieku. I wszystkie te relacje są na prawdę fajne. Ja zawsze zazdrościłam takiej starszej dorosłej siostry.
    100 lat dla Twojej:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że się "Macie":) Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę przyznać, że między mną i siostrą było 5 lat, ale nasze relacje były zawsze baaaardzo trudne ;) Siostra była wzorem, ja czarną owcą, nie miałyśmy szans się zgrać, ale teraz, gdy dorosłyśmy, już umiemy się dogadać :)

    Spełnienia marzeń dla Siostry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też kiedyś częściej się żarłyśmy, ale teraz ona dorasta i mamy co raz więcej wspólnych tematów :)

      Usuń
  9. Mam siostrę młodszą o 5 lat ... długo między nami była rywalizacja, ja byłam cholernie zła, że ona "musi mieć" to co ja, że wszędzie za mną chodzi, a ja muszę ją brać do koleżanek. Teraz kiedy dorosłyśmy, nie wyobrażam sobie bez niej kawy czy spaceru.

    Pozdrowienia dla was <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem o czym mówisz! Tą rywalizację znam baaaardzo dobrze, też strasznie mnie to wkurzało.
      Na szczęście ona z tego wyrosła i jesteśmy sobie co raz bliższe :)

      Usuń
  10. Pięknie napisane! :) Wszystkiego najlepszego dla siostry! :* Trochę Ci zazdroszczę, bo ja też dopraszałam się o rodzeństwo jako wczesna nastolatka. Ale tą jedynaczką jednak zostałam...

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge