Matka Matce wilkiem

21:00


Bilety rozeszły się jak świeże bułeczki. Nie jest ważne, że impreza nie jest do końca legalna. Dzięki takim inicjatywom czarny rynek kwitnie, pospólstwo ma zapewnioną rozrywkę, a organizatorzy upychają w kieszeniach grubą kasę. W powietrzu już czuć rosnącą adrenalinę. Jeszcze ich nie widać, ale już słychać. Słychać przyspieszony oddech, krzyki, warczenie. To już ostatnie minuty. Tłum wiwatuje i nerwowo uderza o metalowe klatki. Znajdujące się w nich osobniki stają się przez to jeszcze bardziej nerwowe i agresywne. Szczerzą zęby, oczami ciskają gromy.

Ostatnie sekundy, słychać głośne odliczanie. 10, 9, 8 …. 3, 2, 1. Zwolniły się blokady klatek.

Ruszyły rozjuszone do granic możliwości. Rzucają się sobie do gardeł, próbując wzajemnie się rozszarpać. Wyrywają sobie włosy, okładają pięściami, kopią. Przy tym nie przebierają w słowach. Usłyszeć można oprócz zwykłych słów uznawanych za niekulturalne, bądź wręcz wulgarne, najbardziej wyszukane bluzgi, pełne jadu, niezrozumienia i zaślepienia. Tłum wiwatuje, podburza i podkręca wściekłość walczących.

W taki oto sposób wyobrażam sobie Matki “rozmawiające”, a raczej walczące ze sobą na forach internetowych, na portalach społecznościowych lub w komentarzach na blogach. Czytając jedynie początek tego wpisu, można by było, rzec, że przedstawiłam Wam jak wyglądają nielegalne walki psów, prawda?
A tu proszę, nie chodzi o zwierzęta.

To Matka, matce wilkiem.

Sporo czasu spędzam na przeglądaniu różnych miejsc w czeluściach Internetu. Zaglądam na wiele blogów i przyznam Wam, że lubię czytać również komentarze znajdujące się pod czytanym przeze mnie artykułem. Czasami można z nich wyciągnąć równie dużo informacji co z samego wpisu. Jednak nie zawsze. Niektóre z komentarzy muszę przeczytać przynajmniej dwa razy. Wcale nie dlatego, że nie zrozumiałam co zostało w nich napisane. Muszę przeczytać je po raz kolejny, ponieważ nie mogę uwierzyć w to co widzę, muszę się upewnić czy aby na pewno mi się to nie przywidziało! Szczęka opada mi do samych kolan, bo po raz kolejny mi się nie przywidziało. Kiedy orientuję się, że taki komentarz wystawiła kobieta, która również jest Matką szczęka opada jeszcze niżej i brak mi pomysłów na jej podniesienie.
Jak to się dzieje, że nie facet, nie nastolatka, nie bezdzietne małżeństwo, ale właśnie osoba, która wydawałoby się wie najlepiej w jakiej sytuacji się dana Matka znajduje, wie z autopsji jakie problemy ją dopadają, jakie dylematy nią szarpią, potrafi najskuteczniej wbić nóż w plecy? Jak to się dzieje, że nagle osoba, która powinna okazać nam najwięcej zrozumienia, okazuje się rzucającym się do naszego gardła “zwierzem”? Dziwi mnie to niezrozumienie wśród z pozoru bliskich (pod względem sytuacji życiowej) osób.

Biedna Matka Początkująca żali się na problemy z laktacją i co dostaje w zamian? Nie, nie sposoby na pobudzenie laktacji, nie słowa pocieszenia i zrozumienia. Dostanie w twarz stwierdzeniem w stylu “co z Ciebie za Matka skoro nie potrafisz wykarmić własnego dziecka” lub “jeśli bardzo zależy kobiecie na karmieniu naturalnym to się zawsze udaje, widocznie Ci tak bardzo na tym nie zależy”.
Matka Zmęczona, która żali się, że nie ma czasu dla siebie i jest jej z tym co raz ciężej, nie otrzyma słów, które podźwigną ją na duchu, rad jak zaangażować rodzinę w pomoc. Dowie się za to “że jak nie chce się zajmować dzieckiem, to po co bachora sobie robiła”.

No żrą się te Matki w tych Internetach na całego. Biją po oczach słowami. Szarpią za włosy bluzgami. Sięgają po słownictwo i wyrażenia, które nie powinny w ustach Matek (nawet tych wirtualnych) się znaleźć. Bo czy wypada Matce (a nawet “Nie-Matce”) względem dzieci używać takich słów jak między innymi “bachor” czy “gówniarz”. Nie wspomnę już o przekleństwach. Jak to świadczy o niej? Jak to świadczy o niej jako, nie tylko jako o Matce, ale w ogólnie jako o kobiecie, jako o człowieku? ŹLE. Oczywiście zasłaniają się one anonimowością, która jest tak kusząca w sieci, myślą, że dzięki niej wszystko mogą. Ale czy faktycznie mogą? Tak, mogą. Pytanie powinno jednak być inne. Czy powinny? To co mówią w cztery oczy, ale również to co mówią w przestrzeni wirtualnej świadczy o nich, o ich charakterze, kulturze osobistej, inteligencji.

Niestety argumentacja taka rzadko do nich trafia. Sprowadzają się nadal wzajemnie do parteru i radość im sprawia niszczenie czyjegoś poczucia wartości jako Matki i Kobiety.
Powiem, Wam szczerze, że bardzo mnie dziwią te matczyne przepychanki. Próby udowodnienia kto jest lepszym rodzicem, kto wie lepiej jak zajmować się dzieckiem. Negowanie poglądów, sposobu wychowywania dziecka. Licytacje, kto więcej przeżył a w związku z tym, kto ma prawo wypowiedzieć się na dany temat.

Mamy wolność słowa, tak to prawda. Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Jakiekolwiek by ono nie było. Nie każdy musi się ze wszystkim zgadzać. To niepodważalne fakty. To nasze przywileje jako wolnych ludzi. Zatem wyrażajmy swoje opinie jak najczęściej. Tak, właśnie do tego będę Was namawiała. Zdziwione? Nie ma powodu. Komentujcie drogie Matki na potęgę i wyrażajcie swoje opinie. Tylko pamiętajcie o jednym: to co mówicie, a przede wszystkim JAK mówicie świadczy o Was.





To Cię może zainteresować

6 komentarze

  1. Niektórym się wydaje, że są anonimowi w sieci i że im wszystko wolno. A nie pamiętają lub może nie wiedzą, że bardzo łatwo jest sprawdzić IP komputera... Oby takich matek i nie matek było w sieci jak najmniej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pewnym czasie przestałam zwracać uwagę na te toksyczne mamuśki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja po prostu olewam takie przypadki i tyle. Super podsumowanie. A zasłaniając się anonimowścią w sieci czasem bardzo sę mylą. Miałam okazje sama to ostatnio sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brak słów ale w rzeczywistości jest tak samo. Matki , kobiety które mogą być pomocne i dzielić się dobrą radą plują jadem i zrobią wszystko żeby inna matka poczuła się gorzej , bo ona jest górą. Ładnie wygląda jej dzieci przeszły okres ząbkowania więc zapomniała czym jest smak nieprzespanej nocy , mimo ,że karmiła butelką wcale nie musi się do tego przyznawać. Jedni uważają się za lepszych a drudzy użalają się nad sobą.
    Czasami zadziwia mnie jak ludzie lubią oglądać piękne zdjęcia i słodzić pod nimi komentarzami chociaż np. na Fb mieszają tą samą osobę z błotem. Tysiące pytań gdzie kupione i z kąd jakby konieczność posiadania tej samej rzeczy była obowiązkowa. Śmieszne jest dla mnie obrażanie się na wzajem ale co tu dużo mówić niektóre matki same robią z siebie głupie/zmęczone i niepocieszone. Co zrobić żeby komuś dowalić wie tylko osoba smutna i samotna ,tak bo to od nich są komentarze typu "bachor". Przekonałam się ,że albo jesteś na tym samym poziomie z "lubisiową" mamusią albo jesteś krytykowana na każdym kroku (taka społeczna odmienność ,lubimy to co nam się podoba ponieważ ludzie najzwyklej są wzrokowcami i nic ponadto nie widzą liczą się pastelowe pokoiki)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jad jaki toczą czasem matki potrafi zabijac skuteczniej niż ten żmiji. Karmią się nieszczęściem innych lub je po prostu dręczą. To niestety prawdziwy obraz mamusiek internetowych, które żyją w błędnym przeświadczeniu że są anonimowe. A czy mają choć odrobinę wsydu nie sądzę, bo ktoś kto pluje jadem w necie nie ma szacunku do człowieka w realnym świecie również. Nawet wilki potrafią szanować się wzajemnie i nie gryzą się po kostkach. Swietny post

    OdpowiedzUsuń
  6. Strach pisać czymkolwiek, bo takie osoby tylko czyhają, ale ja nauczyłam się mieć to w moich 4 literach

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge