Impreza, czyli Rodzice kontra Nie-Rodzice

21:27


Niedawno spotkałam się z Przyjaciółkami. Przyznam się, że po dość długim czasie. Nie to, żebyśmy zaniedbywały przyjaźń. Co to, to nie! Były wspólne spacery, spotkania całymi rodzinkami itp. No wiecie teraz to było, tak sam na sam, bez akompaniamentu gromady dzieci (bo każda z nas ma swój egzemplarz o wyjątkowych zdolnościach wokalnych), bez mężowskiego nadzoru! Wyskoczyłyśmy do knajpki. Nawet piwo było! Chociaż faceci twierdzą, że Red’s to nie piwo.

Tak sobie razem siedziałyśmy, popijałyśmy piwo (w zawrotnych ilościach, jedno na cały wieczór) i rozmawiałyśmy na różne tematy. Chociaż nie, w sumie rozmawiałyśmy tylko na jeden temat. Na pewno nikt nie zgadnie na jaki. Będę taka dobra i Wam podpowiem. Rozmawiałyśmy o dzieciach! Niewiarygodne, prawda?

Chociaż w sumie to nie jest niewiarygodne. To jest oczywiste, ale też PRZERAŻAJĄCE.
Na szczęście zorientowałyśmy się w porę, jak bardzo jesteśmy monotematyczne i nudne przede wszystkim. Wreszcie “dojrzałyśmy: do zmiany tematu. Zaczęłyśmy intensywnie grzebać w czeluściach swojej pamięci, by spomiędzy dat pierwszych uśmiechów, pierwszych zupek, pierwszych prób raczkowania wykopać datę naszej ostatniej wspólnej imprezy.

Po pierwsze Okazało się, że to strasznie dawno było!
Po drugie samo słowo “impreza” zmieniło znaczenie, bo w sumie nadal imprezujemy, tylko jakoś tak troszeczkę inaczej.

Impreza w naszym dawnym stylu, czyli według Nie-Rodziców:

Słowa klucze: głośna muzyka, taniec, napoje, przekąski, domówka lub klub.

Czas trwania: przygotowania zaczynasz już kilka dni wcześniej! Biegasz po sklepach i szukasz nowej, wystrzałowej kiecki, bo przecież nie wypada po raz drugi pokazać się tej samej (a przynajmniej w tym samym gronie). W dzień imprezy od południa biegasz w szlafroku i delektujesz się domowym SPA. W końcu musisz się jakoś pozbyć oznak stresu! Fryzura odzwierciedlająca najnowsze trendy, makijaż jak spod pędzla mistrza make-upu i już można iść. Wychodzisz wieczorem i bawisz się do upadłego!

Napoje: wino, piwo, wódka, gin, whisky - na tym moja znajomość napojów wyskokowych się kończy, ale jak ktoś zna to pewnie dopisze. Napoje te przeplatane są innymi, niealkoholowymi, ale w stosunkowo mniejszych ilościach niż te pierwsze.

Ubiór: Czy ja już wspomniałam o nowej wystrzałowej sukience z cyklu “do tańca i do różańca”? Do tego szpileczki, mini torebeczka, biżuteria. Styl, że mucha nie siada! Blogerka modowa by się nie powstydziła.

Muzyka: wedle życzenia! Najważniejsze, że głośna!

Jedzenie: pyszne słone przekąski, orzeszki, chipsy, paluszki, do tego pizza i impreza jak się patrzy.

Taniec: jeśli na parkiecie znajdziesz miejsce to możesz dać popis swoich umiejętności, pod warunkiem, że nie masz dwóch lewych nóg. Jeśli nie masz zdolności to proponuję klasyczne, zawsze sprawdzające się “shake your pupka”!

Impreza w naszym nowym stylu, czyli według Rodziców:

Słowa klucze: głośna muzyka, taniec, napoje, przekąski, domówka lub klub.

Czas trwania: przygotowania zaczynasz rano! W końcu nie lada wyzwanie przed Tobą! Najpierw musisz umyć umorusaną buzię dziecka i doczyścić dłonie z czekolady. Szukasz naszykowanych wcześniej wyjściowych ciuszków malucha i okazuje się, że zniknęły. Kiedy wreszcie je odnajdujesz w sypialni pod łóżkiem stwierdzasz, że już nie nadają się do ubrania. Jakimś dziwnym trafem mają na sobie plamę z czekolady. Ciekawe czyja to wina? Wreszcie udało Ci się wciągnąć dziecku coś lepszego niż domowy dresik z plamą po soczku. Sukces? Nie ciesz się tak. Sukces będzie wtedy, gdy dziecko nie zdąży ubrudzić się przed wyjściem. Chcesz iść wreszcie zająć się sobą i doprowadzić do stanu używalności, ale niestety mężowaty wrzeszczy z sąsiedniego pokoju “co mam ubrać?”. Najchętniej odpowiedziałabyś, żeby wciągnął strój płetwonurka, ale nie masz ochoty na kłótnie, więc spokojnie, z zaciśniętymi zębami mówisz “koszulę!”. No i zaczyna się! Bo nagle brak koszul!. Wreszcie dziecko ogarnięte, mąż ogarnięty, patrzysz na zegarek i … jest 15:45, co oznacza, że do rozpoczęcia imprezy zostało 15 min!. Tak, impreza zaczyna się o 16! Do kiedy trwa? Do upadłego, z tym, że “do upadłego” w tym wypadku oznacza maksymalnie godzinę 21. O dziwo to nie dziecko pada, ono na takich imprezach ma siły niespożyte. O 21 padasz Ty!

Napoje: soczek marchewkowy, ewentualnie jabłkowy, woda, dla pełnoletnich kawa lub herbata, w porywach dobrobytu Karmi.

Ubiór: dopracowany w każdym szczególe, nie Twój, rzecz jasna, Mężowski i Dzieciowy! Jak wcześniej wspomniałam nie miałaś dla siebie nadmiaru czasu. Wrzuciłaś na tyłek obcisłe jeansy (w szoku jesteś, że tyłek jednak masz nienajgorszy) i nowy t-shirt. Wygląd jak ta lala;)

Muzyka: najnowsze bity dziecięce, przeplatane nieśmiertelnymi hitami pamiętanymi jeszcze  z czasów dzieciństwa. Prym wiodą “Jagódki”, “Kaczuszki” i “Pieski Małe Dwa”.

Jedzenie: pyszne przekąski: flipsy, biszkopty, paluszki bez soli rzecz jasna, do tego sałatka owocowa i warzywna, na kolację pyszne danie, prosto z Master Chefa!

Taniec: szalejcie na całego raz kręcicie się w kółeczku, raz tańczycie kaczuszki, by za chwile szaleć w pociągu.

Na pierwszy rzut oka to zupełnie dwa różne światy. Jednak jeśli się dobrze tym opisom przyjrzeć to nawet te dwie imprezy mają ze sobą wiele wspólnego. Muzyka jest? Jest! Co z tego, że teraz szalejesz do dziecięcych hitów. Bawisz się do upadłego? Oczywiście, że tak! Co z tego, że “do upadłego” oznacza w najlepszym wypadku godzinę 21. Napoje są? Są! To nic, że teraz tylko Karmi. Taniec jest? Jest! Do “Kaczuszek” każdy świetnie ruszać się potrafi! Kinder party rządzą!

To Cię może zainteresować

4 komentarze

  1. Mam dwie bliskie przyjaciółki - jedna z nich nie ma dziecka, druga natomiast uwielbia mówić i opowiadać, zatem tematy dziecka w naszym gronie ciągle powracają. Ale jak już się spotykamy na winku to nie ma to tamto - o dzieciach zapominamy, skupiamy się na sobie, kobiecości, sprawach związanych z mężami, domem i rozrywkach. Babski wieczór to babski wieczór :P

    Ale wpadki też mamy. Po jednym ze spotkań nagle okazało się, że temat dotyczył tylko jednego a my okrutne tego nie zauważyliśmy. I to właśnie to spotkanie pozwoliło nam wysunąć wnioski... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Impreza to impreza;) Najważniejsze i tak jest towarzystwo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nasze imprezy to tak troszkę pół na pół z Twojego opisu " nie rodziców" i "rodziców". Nie można dać się zwariować. "Kaczuszki" są zakazane, a i napoje wyskokowe są, choć w dużo mniejszych ilościach. Uznajemy w towarzystwie, że jedna dorosła osoba trzeźwa przypadająca na dwoje dzieci wystarczy. :D A, że od jakiegoś czasu zawsze trafia się jakaś ciężarna, albo matka karmiąca... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci zmieniają całe życie :) Mimo, że miło wspominamy czas przed nadejściem potomków, to nie wyobrażamy sobie życia bez nich :) Można się przyzwyczaić do nowego stylu życia i rzeczywiście rozmowy później są głównie o dzieciach :D

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge