Gdy zostaniesz Mamą POLUBISZ TO!

20:52


Każdy człowiek ma rzeczy i czynności, których nie lubi, za którymi nie przepada, których unika.

A kobiety mają ich wiele.

Od najmłodszych lat starannie układają swoją listę oryginalnie zatytułowaną “I HATE". Z biegiem czasu niektóre pozycje przybierają ludzkie oblicza np. Koleżanki z ostatniej ławki, sąsiadki z 4, teściowej. Niektóre punkty znikają, inne zmieniają kolejność, ale jedno jest pewne lista ta ciągle rośnie.

W okresie ciąży ze względu na szalejące nam pod kopułką hormony lista ta rośnie w tempie trzy razy szybszym niż nasz brzuch. Dopisujemy kolejno: Panią w aptece bo nie przepuściła nas w kolejce, mięso smażone bo nas po nim mdli, batonik czekoladowy bo zamiast brzucha szybciej rośnie nam tyłek! Lista rośnie, rośnie, aż przestajemy nad nią panować i zaczyna żyć własnym życiem.

DO CZASU.

Po wyprowadzeniu się małego lokatora z naszego brzucha i jego zameldowaniu się (na stałe) w naszych ramionach, nasz mózg zaczyna płatać nam figle. Robi obrót o 180 stopni, zostaje wyprany i zresetowany. Po tych procesach odkopujemy naszą listę “I HATE”, zerkamy na nią i stajemy jak wryte! Szczęka opada nam do kolan i nie potrafimy jej podnieść. Cóż na tej liście się po robiło! Ile punktów zniknęło!
Próbujemy złapać oddech i nie wychodzi nam. Same nie możemy się nadziwić jakim cudem niektóre z czynności, znajdujących się wcześniej na naszej liście teraz wykonujemy z uśmiechem na twarzy!

Co zaczynamy darzyć sympatią gdy zostaniemy Mamami?

  1. Zmywanie naczyń. No przyznaj się, że już dawno przestałaś zadawać partnerowi pytanie: “zmywasz czy zajmujesz się dzieckiem?”. Boisz się odpowiedzi. Co jeśli odpowie, ze pozmywa? Stracisz możliwość oderwania się od małego pełzaka i rozkoszowania się kojącym szumem wody. No przyznaj się, że dwa razy dłużej myjesz każdą rzecz, by tylko mieć dłużej spokój. Im więcej rzeczy tym lepiej. Najchętniej to skoczyłabyś jeszcze do sąsiada zapytać czy nie ma czegoś do pozmywania, a nóż będzie do tego przystojny;) będzie dwa w jednym: odpoczniesz i popodziwiasz ;)
  2. Mycie łazienki. Tu wcale nie chodzi o mycie! Łazienka ma zazwyczaj zamek w drzwiach i możesz go bezkarnie zamknąć! Przez większość dnia nie masz takiej możliwości. Nawet idąc tam, gdzie król chodzi sam, Ty nie chodzisz sama. Owszem z założenia idziesz tam w pojedynkę, ale po chwili dołącza do Ciebie widownia, dzielnie kibicująca Ci, w tym co robisz. Dlatego mycie łazienki to kolejny powód, by wręczyć dzieciory mężowatemu i nacieszyć się samotnością i to przy zamkniętych drzwiach. Polecam również założenie słuchawek na uszy - zero ciągnących za spodnie małych rączek, zero pisków, czysty relaks.
  3. Wyjście na zakupy spożywcze (oczywiście tylko jeśli idziesz w pojedynkę). Nawet nie spodziewałaś się, że kupowanie masła, ryżu czy jajek może być takie ekscytujące i może zająć Ci tyle czasu. Tak, każdy wybór przeciągasz do maksimum, czytasz wszystkie etykiety, składy, miejsca produkcji. Widząc w sklepie matkę użerającą się z upierającym się dzieckiem najpierw jej współczujesz, a później masz ochotę skakać pod sufit krzycząc “mam wychodne, jestem wolna, wolnaaaa”.
  4. Wyjście do lekarza. Nawet wizyta u dentysty wydaje Ci się wymarzoną rozrywką na zimowe popołudnie. Specjalnie wychodzisz godzinę wcześniej. Oficjalnie by się nie spóźnić, bo korki, bo może osoba przed Tobą nie przyjdzie, bo nie jesteś pewna na którą godzinę byłaś umówiona. Prawdziwy powód jest taki, że najzwyczajniej w świecie już cieszysz się na możliwość przeczytania wszystkich gazet w poczekalni, przejrzenia w spokoju czeluści Internetu itp.
  5. Wizyty u Teściowej. Wiesz, że przekraczając próg ich domu Twoje dziecko znika! Porywa je Ona i przesłania mu cały świat. Nawet Ciebie! Dasz wiarę, że to możliwe?! Dla tej chwili i ciepłej kawy jesteś w stanie znieść nawet dokarmianie dziecka czekoladą i kolejne jej wywody, rady i  narzekania. No dobra z tym punktem to już się zagalopowałam. Tego nie polubisz ;)

A Wy co byście jeszcze dopisały?  






To Cię może zainteresować

19 komentarze

  1. Taka jest prawda ;) Na pewne kwestie patrzy się inaczej i to co kiedyś było jak chleb powszedni teraz staje się rarytasem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że gdyby ktoś, kiedyś mi powiedział, że polubię takie czynności to chyba bym go wyśmiała ;)

      Usuń
  2. Moja lista wyglądałaby trochę inaczej, ale to może dlatego, że mam już przedszkolaka w domu ;) W każdym razie nie narzekam, jak już mąż weźmie się za zmywanie czy sprzątanie łazienki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jest nadzieja, że wrócę kiedyś do normalności;)

      Usuń
  3. Ja tam nie narzekam. Ja dziękuję losowi z tablet i to,że dziecko chce pooglądać na nim bajkę przez pól godziny, żebym chociaż mogła pranie rozwiesić i kolejne wstawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie to samo, co możliwość bycia chwilę sam na sam (z brudnym talerzem;). Mi również tablet ułatwia np. przygotowanie obiadu ;)

      Usuń
  4. Oj prawda prawda. U mnie to jest zmywanie i prasowanie. Nawet sprzątanie lubię i wysyłam wtedy męża z córką na spacer. :D Ale łazienkę zostawiam mu mimo to, żeby nie wychodził z wprawy i się mi przypadkiem nie rozpieścił. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, nie można wszystkiego samej robić;) facet też musi mieć jakieś obowiązki bo się rozleniwi ;)

      Usuń
  5. Odkąd zostałam mamą, jeszcze bardziej nienawidzę myć naczyń, nic mnie do tego nie przekona :). Z teściową widuje się rzadko, bo mieszka daleko, ale kiedy raz do roku przyjeżdża, faktycznie nie opuszcza wnuczki na krok. Być może w czerwcu będzie inaczej i polubię sprzątanie, bo w naszym domu pojawi się kolejna lokatorka i na pewno nie będzie łatwo. No ale kto da radę, jeśli nie matka :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka to najbardziej ogarnięta i zorganizowana osoba na świecie :)
      Dasz radę i może nawet polubisz mycie naczyń ;)

      Usuń
  6. no i wychodzi znów, że super byc mamą:)))
    ja zwykle sobie powtarzam, że przyjdzie taki dzień, że zastęsknię za tym wszystkim i od razu i lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dzisiaj sobie tak powtarzam co 5 min, kiedy Mała Zet pokazuje mi swoje złości! Taaa pewnie kiedyś za tym będę tęsknić :)

      Usuń
  7. Coś w tym jest:) ja za parę dni zostane mamą o raz drugi i na pewno pojawi się jeszcze parę punktów do do pisania na Twoją listę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak będzie :) trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie!!! :*

      Usuń
  8. Odwiedziny u teściowej - dzięki Bogu już jej nie mam :D Mogłaby otrzymać tytuł hejterki roku haha :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no powiem Ci, że niejedna teściowa zasługuje na takie miano ;)

      Usuń
  9. Kiedy zostajemy mamami, drobne przyjemności urastają do wielkich. I to jest fajne, bo życie takie jest, uczmy się cieszyć małymi rzeczami, a każdy dzień będzie przyjemną niewiadomą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak doceniamy ciepłą kawę, całą kromkę chleba dla siebie, a nie tylko skórki, chwilę ciszy itp ;)

      Usuń
  10. Ha! Wychodzenie na zakupy spożywcze pokochałam niemal od razu po porodzie :D Naprawdę, dziecko bez chwili zawahania zostawiałam z mamą i biegłam kupić jej margarynę, mleko, cokolwiek tylko chciała. A przy okazji, jeśli miałam akurat wolny samochód, robiłam 2 okrążenia dookoła miasta :D
    Ale teraz... polubiłam wyjścia z moim dzieckiem. Wiadomo, czasem chcę być przez chwilę sama, ale nie zdarza mi się to jakoś często. Tak po prostu, lubię go ze sobą zabrać i robić sobie jaja w sklepie bezkarnie. Bo przecież mogę się wygłupiać do dziecka :P
    Z pewnością wszystko się zmieni, kiedy Henio zacznie łazić i ględzić :P

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge