Dlaczego dzieci chcą się bawić naszym telefonem

20:54


Wraz z pojawieniem się na świecie naszego długo oczekiwanego dziecka zmienia się wiele. Zmienia się nasza psychika, czasami nasza strona fizyczna również. Zmienia się nasz plan dnia, a głównie plan nocy. Zmienia się postrzeganie niektórych rzeczy, niektóre słowa takie jak “impreza” znikają z naszego słownika. Tych zmian w obrębie naszej osoby, która z pozycji “nie-rodzica” przechodzi do pozycji “rodzica” jest tak ogromna ilość, że szybciej będzie wymienić to, co pozostaje bez zmian. A coś w ogóle pozostaje bez zmian.

Poza zmianami naszej osoby i naszej psychiki, transformację przechodzi również nasze mieszkanie. Zaczyna się od zmian bardziej delikatnych, które dają nam wiele pozytywnych emocji. Pojawia się łóżeczko, przewijak, jakaś karuzela nad łóżeczkiem, dodatkowe mebelki i sporo innych bibelotów wyprawkowych, które z wypiekami na twarzy wybieraliśmy, szarpiąc za rękaw i kopiąc po kostkach nasze konta bankowe. Cudne są te zmiany naszego otoczenia.

Niestety z biegiem czasu. Z każdym kolejnym miesiącem życia naszego dziecka, nasze mieszkanie przestaje przypominać nasze mieszkanie. Upodabnia się raczej do ogromnego placu zabaw, w którym panuje wieczny bałagan. Próbując przedostać się z pomieszczenia, które kiedyś było salonem do łazienki, w celu umycia rąk najpierw rozjeżdżasz się na piłeczce, która uciekła z suchego basenu, później kładziesz stopę na klocku z sortera, jednocześnie drugą nogą kopiąc w stoliczek edukacyjny, który zaczyna serenadę złożoną z tysiąca upierdliwych piosenek. Wreszcie docierasz do łazienki i finalnie nie możesz umyć rąk, bo właśnie rodzina kaczuszek kąpielowych bierze kąpiel w umywalce.

Zabawek jest od groma!
A gdzie w tym wszystkim dziecko?

Siedzi i bawi się naszym telefonem!
Znowu.

Już nikogo nie dziwi, że dwuletnie, ba nawet półtoraroczne dziecko potrafi obsługiwać telefon komórkowy czy tablet lepiej niż niejeden z nas, dorosłych. Szybko opanowuje odblokowywanie, włączanie bajek czy zdjęć, a w późniejszym etapie również gier. Jednak czy aby na pewno jest to powód do dumy?

W zasadzie dlaczego telefon jest, aż tak atrakcyjną zabawką? Dlaczego wygrywa w przedbiegach z sorterami, puzzlami, grającymi dziwakami itp? Powody mogą być różne.
Pierwszy z nich to tak zwana zasada “akacja-reakcja”, która bawi dzieci najmniejsze, które nie opanowały zdolności włączania funkcji umyślnie. Dziecko naciska ekran i coś się dzieje, coś się świeci, coś miga, coś się zmieniło na ekranie. Naciska w innym miejscu znów jakaś reakcja. Proste, niewymagające ruchy, nie skłaniające do ćwiczenia umiejętności manualnych, a zabawa rewelacyjna. Pojawiają się różne kolory, jakieś ikonki, jakieś dźwięki. Co dotknięcie to coś nowego.
Drugi to oczywiście bajki, ewentualnie piosenki. Małym dzieciom my je załączamy np. podczas podróży samochodem, gdy inne zabawki zawiodą, a większe dzieci same sobie poradzą i uruchomią odpowiednią aplikację. Przyznam szczerze, że Mała Zet bardziej kojarzy telefon z bajkami niż z rozmawianiem przez niego.

Jest jeszcze jeden powód dla którego dzieci chętnie sięgają po tego typu “zabawki”.

Może nawet najważniejszy.

Tym powodem jesteśmy MY.

Zacznijmy od szybkiego rachunku sumienia. Ile czasu my sami spędzamy z telefonem lub tabletem w ręku? Ile razy bawiąc się z dzieckiem przerywaliśmy zabawę, żeby sprawdzić maila, powiadomienie z FB lub Instagrama? Ile razy szybko odwracaliśmy uwagę dziecka, żeby odpisać na sms. W końcu ile razy sami pozwalaliśmy dziecku pooglądać na tablecie bajki? Sporo, prawda? Można się tłumaczyć. Można powiedzieć takie czasy. Można też powiedzieć taka praca. Można nawet powiedzieć, ze bez telefonu jak bez ręki.

Skoro my tyle czasu spędzamy z telefonem lub tabletem w dłoni, to dlaczego denerwujemy się kiedy nasze dzieci sięgają po telefon, kiedy zamiast bawić się lalką wolą poklikać po świecącym ekranie. Przecież one biorą przykład z nas, Rodziców. Widzą nas ciągle z telefonem w ręce, więc chcą tak samo, bo chcą być takie jak my.
Oczywiście daleka jestem od tego by teraz wszystkim rodzicom odebrać całą nowoczesną elektronikę i zmusić dzieci do dłubania patykiem w glinie (chociaż to zajęcie jest dla nich również bardzo interesujące). Skłaniałabym się raczej ku radzie by nie być hipokrytami i zanim zaczniemy narzekać na dzieci i ich skłonności do przesiadywania z telefonem spojrzeć krytycznym okiem na siebie. Ja sama wiele razy przyłapałam się na tym, że po raz setny sprawdzam społecznościówki, po raz tysięczny zaglądam na bloga i maila, jak gdyby od tego miały wzrosnąć moje statystyki. Gdyby tak było już dawno byłabym jedną z najpoczytniejszych blogerek, ale niestety to nie tak działa.

Wracając jednak do tematu. Zakopanie w rogu ogródka telefonów i tabletów to nie jest rozwiązanie. Nie należy odcinać całkowicie dzieci od nowej technologii. Nie tędy droga. Wystarczy tylko ograniczyć czas spędzany z gadżetami w ręku. A zacząć należy od siebie. Osobiście od jakiegoś czasu staram się korzystać z tych “czasoumilaczy”, gdy Mała Zet śpi, bawi się z tatą itp, by jak najrzadziej widziała mnie z telefonem. Nie jest to proste, nie zawsze mi się to udaje, czasami robię to automatycznie, ale warto się postarać. Warto zadbać o to by dzieci pamiętały nas ze wspólnych wygłupów na dywanie, a nie z  klikania na telefonie. Może dzięki temu inne zabawki i zabawy staną się bardziej atrakcyjne.




To Cię może zainteresować

2 komentarze

  1. Masz całkowitą rację. Dzieci są małymi naśladowcami i uwielbiają robić to co rodzice. Skoro mama bawi się telefonem to jest to fajne. Mama pisze coś na klawiaturze laptopa a więc musi to być genialna zabawa.
    Mój synek bardzo lubi piosenki puszczane z laptopa, a telefon (na szczęście) go nie interesuje- ewentualnie na krótką chwilę. Jest jednak coś czym mogę go oderwać od piosenek z laptopa i jestem z tego bardzo dumna. Farbki, modelina i książki! Za taką rozrywkę Filip zrobi wszystko. Mimo, że bawimy się tak i czytamy czasami kilka razy dziennie to on się tym chyba nigdy nie znudzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci to tacy mali obserwatorzy i naśladowcy, że aż trudno uwierzyć. :D Ale ja to chyba jestem garkotłukiem :D bo moja nie telefonem, a garami się najbardziej interesuje. :D

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge