Zostawił ją z dzieckiem

20:52


Dużo ostatnio było o miłości, o związkach, o tym jak dbać o miłość, jak żyć z facetem, jak to jest spotkać tego jedynego, jak zmienia się nasze życie pod jego wpływem i jak cudownie jest być w związku.

Czasami jednak ten “wybrany, jeden jedyny” ma defekt. Defekt ten może przybierać różne formy. Czasem jest to “permanentna zdziecinniałość”, która nie pozwala mu na pozostanie w długim i poważnym związku, czasami jest to “niedojrzałość”, która nie pozwala zrozumieć mu pewnych nieuchronnych skutków działań matki natury na kobietę i jej ciało, szczególnie gdy pojawia się dziecko,  czasami jest jest to ujawniająca się nagle “alergia na ciążę”, czasem ten defekt przyjmuje postać ludzką i nazywa się “żona”, a czasami jest to defekt nazywany “niemożnością utrzymania interesu w spodniach”.

Niestety bywa tak, że zanim kobieta zorientuje się, że w przydziale dostał jej się facet z defektem jest już za późno. Ulokowane w złym miejscu uczucia skutkują małym serduszkiem, pod jej sercem.

A mężczyzna z defektem, zawija swój interes i nie poczuwa się do odpowiedzialności w trybie natychmiastowym po usłyszeniu “radosnej” nowiny, bądź z opóźnieniem tłumacząc się np.”że nie daje rady” - bo to przecież nie jest normalne, że dziecko płacze i robi kupę, prawda?

Młode Matki zostają same, on je zostawił i zostawił ich dziecko, które od teraz będzie tylko jej dzieckiem, a ona będzie przez społeczeństwo nazywana Samotną Matką. Swoją drogą bardzo nie podoba mi się określenie “samotna”, ona nie jest samotna i już nigdy nie będzie, bo ma to co w życiu kobiety jest najważniejsze i najpiękniejsze - DZIECKO. Ma również rodzinę, przyjaciół i oni powinni być wtedy przy niej. Ona nie jest “samotna” jest “samodzielna”!

Właśnie za tą samodzielność ją podziwiam!

Bo nie współczucie, a podziw jej się należy!

Dlaczego?

Wiecie, sama spędzam większość dnia sam na sam z Małą Zet, ponieważ Mr Right pracuje, zazwyczaj do późna (niestety). Robię to co każda kobieta, każda matka: przygotowuje śniadania, obiady dla Małej i dla nas, podwieczorki, bawię się z nią misiami, klockami, sorterami, śpiewam piosenki, tańczę, chodzę na spacery, noszę na rękach, wycieram podłogi, myje łazienkę, itp. wymieniać można bez końca. Normalka, każda z nas to robi, w większości samodzielnie. Jednak, gdy zbliża się godzina, kiedy mężowaty wraca z pracy stoimy w drzwiach i czekamy na ten moment, kiedy wręczymy mu dziecko i na spokojnie zrobimy cokolwiek, kiedy będziemy mogły pomarudzić trochę na dziecko, które ząbkuje, więc jego marudność w skali 10-stopniowej wynosi 15, kiedy będziemy mogły się przytulić i powiedzieć jak bardzo mamy wszystkiego dość, a on nas wysłucha, odciąży, pomoże nam. Choć większość dnia spędzamy sam na sam z dzieckiem to mamy tą możliwość, by wieczorem popatrzeć jak on się z nim bawi, by w nocy, kiedy już nie mamy siły na kolejną pobudkę, skorzystać z koła ratunkowego i wysłać mężowatego by zrobił dziecku mleko, by w chwilach niemocy przekazać mu mopa lub listę zakupów.

Samodzielna Matka nie czeka, aż będzie popołudnie, bo to niczego nie zmieni. Nie będzie miała możliwości, wylania swoich żalów na mężowatego, gdy ten wróci do domu (a takie wygadanie się czasami bardzo pomaga). Oczywiście, że są dziadkowie dziecka, przyjaciółki, ale to nie to samo, co facet dzielący z nami życie.

Sama radzi sobie z obowiązkami przy dziecku, z ząbkowanie, z kolkami, z chorobami, z nieprzespanymi nocami, z ciężkimi dniami, z bawieniem się, śpiewaniem, układaniem wieży z klocków itp.
Sama radzi sobie z obowiązkami domowymi, ze sprzątaniem, gotowanie, myciem okien, myciem wanny, praniem, prasowaniem itp.
Sama radzi sobie nierzadko z obowiązkami służbowymi, z nawałem pracy, z despotycznym szefem, z brakiem urlopu, a czasami sama radzi sobie z obowiązkami szkolnymi lub uczelnianym, z egzaminami, sesjami, ćwiczeniami.

Sama radzi sobie z każdym z tych aspektów i to radzi sobie ŚWIETNIE! Nie raz lepiej niż kobieta mająca pełną rodzinę.

Ona radzi sobie i stara się za dwóch, za siebie i za ojca, który ich zostawił. Stara się zapewnić dziecku, by ono ja najmniej odczuło jego brak. Stara się być Matką i Ojcem jednocześnie i udaje jej się to! Jest ŚWIETNYM rodzicem!

Samodzielne Matki to wzór do naśladowania. Wzór samodzielności, wytrwałości, siły wewnętrznej, organizacji i przede wszystkim miłości. Bo choć czasem życie dało im porządnie w kość, choć wiszą nad jej głową ciemne chmury, choć nie raz płacze po nocach z bezsilności i zmęczenia to nie pozwoli, by te chmury znalazły się nad głową jej dziecka i by te łzy pojawiły się w jego oczach.

To Cię może zainteresować

5 komentarze

  1. I takie kobiety zasługują na miano SuperMamy

    OdpowiedzUsuń
  2. To są te SuperMamy które sobie radzą od których rodzina się nie odwróciła bo została sama z dzieckiem. Te kobiety które stają na głowie aby dziecko nie odczuło braku ojca.
    Ale są też ciemne strony bycia opuszczoną mamą i nie każda sobie radzi, a nasze społeczeństwo nie jest zbyt pomocne . Nawet malutkie wsparcie jest dla nich ogromnie ważne żeby jakoś zacząć ogarnąć i uwierzyć w siebie w "tą moc matczynej miłości"

    OdpowiedzUsuń
  3. Również podziwiam szczególnie takie mamy i mam do nich olbrzymi szacunek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też podziwiam takie mamy, muszą zmagać się z wieloma trudnościami a jednak dają radę!

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda. Samodzielne matki są często wzorem do naśladowania za hart ducha, idealną organizację. Podziwiam, a jednocześnie uważam, że nasze społeczeństwo zbyt mocno przyzwala na porzucanie ciężarnych, czy młodych matek przez takich "tatusiów". Nie mówi się o tym za wiele, nie neguje. A taki gość to jest tchórz, ignorant. W zamian za to, często nie jest wcale oceniany, i sam rośnie w siłę uważając się za bohatera, co się dobrze wymiksował w odpowiednim momencie. A kolejny ignorant z jego otoczenia jest ośmielony do podobnego działania...

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge