Nie chciałam mieć dzieci

21:03


Ostatnio przyszła mi chęć na przeglądanie zdjęć. Nalałam sobie lampkę wina, wzięłam album do ręki i zatopiłam się we wspomnieniach. W myślach przypomniałam sobie siebie sprzed kilku lat, a nawet trochę więcej niż kilku - z czasów zanim poznałam Mr Righta, później wspominałam nasz pierwszy wspólny rok, zaręczyny … 

Coś mnie w tych wspomnieniach uderzyło.

Doszłam do wniosku, że się zmieniłam.

Zmieniłam się do tego stopnia, że dawna ja stała mi się trochę obca. Nie chodzi tutaj o wygląd zewnętrzny. Chociaż to też trochę uległo zmianie: włosy nieco dłuższe, może trochę ciemniejsze, może trochę inny styl ubierania się, może okulary … ale nie, to nie, to.

Zmieniłam się w środku, zmieniło się moje myślenie, moje postrzeganie świata, zmieniły się moje marzenia i priorytety.

Jaka byłam? Nigdy nie należałam do tych dziewczyn, które od przedszkola marzą o księciu z bajki, który przyjdzie do nich na białym koniu, ofiaruje swe serce i będą żyli długo i szczęśliwie z gromadką dzieci. Nie przechodziłam obok witryn z sukniami ślubnymi i nie wzdychałam na ich widok, marząc jak cudownie będzie któregoś dnia jedną z nich założyć. Nie planowałam jak niektóre dziewczyny, swojego wymarzonego ślubu, nie układałam w myślach listy gości, nie rysowałam na lekcjach plastyki swojego wyśnionego bukietu ślubnego. Zupełnie nie po drodze było mi również  z myślami o dzieciach. Ja Matką Polką z gromadką przy tyłku? To nie dla mnie.

Moje plany kręciły się raczej wokół mnie! Na pierwszym planie była moja niezależność!
Ślub, dzieci, dom? NIE to nie dla mnie, a już na pewno nie przed 30-tką, przecież najpierw muszę zadbać o siebie i swoją niezależność! Jak zaplanowałam przyszłość i na czym miałam skupić swoją uwagę? Studia, później praca, kupno własnego mieszkania. Dopiero na samym końcu pomyślę o mężu, rodzinie. Moja przyszłość nie jest jednak taka poukładana.

Ona jest poukładana ale w inny sposób.

Pewnie myślicie, że teraz nastąpi ten moment, kiedy powiem, Wam, że ta zmiana dokonała się za sprawą pojawienia się na świecie Małej Zet? W pewnym stopniu może tak, ale prawda jest taka, że proces ten został zapoczątkowany dużo wcześniej przez kogoś innego. Winowajcą jest Mr Right.

To on przewartościował moje życie, gdy tylko się pojawił. To on zmienił moje plany, kiedy w zaskakująco krótkim czasie od naszego poznania, klęknął przede mną z pierścionkiem w dłoni i pytaniem na ustach “czy zostaniesz moją żoną”. Nie sądziłam, że tak wiele różnych myśli może przebiec przez moją głowę, w tak krótkim czasie od zadania tego pytania do mojego “tak".

Ktoś może powiedzieć, że tym jednym, krótkim słowem zaprzepaściłam swoje plany. Nic bardziej mylnego. Otworzyłam się na nowe plany i perspektywy, o których wcześniej nie myślałam.

Zmieniłam się.

Wyszłam za mąż wcześniej niż pierwotnie planowałam, ale tego właśnie chciałam. Nie kupiłam “mojego" mieszkania, ponieważ kupiliśmy “nasze" mieszkanie. Przyszedł też ten dzień kiedy zupełnie niespodziewanie nawet dla samej siebie, poczułam TO. Poczułam, że to właśnie ten CZAS i to MIEJSCE byśmy z Mr Rightem zostali rodzicami.
Zmieniłam się.

Jestem szczęśliwa będąc żoną i mamą. Choć dla mnie samej jest to zaskoczeniem, mogę z pełną świadomością powiedzieć, że spełniam się w tych dwóch rolach, a bycie mamą mimo pojawiającego się czasem ogromnego zmęczenia i uczucia bezsilności pochłonęło mnie na tyle, że chciałabym by Mała Zet nie była jedynaczką.

Nie myślcie jednak, że zapomniałam o swojej niezależność! Spełniam się będąc mamą i żoną, ale swój skrawek przestrzeni, praca, ambicje są dla mnie tak samo ważne jak kiedyś.

Tak, zmieniłam się. Nie żałuję. Dobrze się stało. Najlepiej jak mogło.

Myślę, że na takie zmiany jesteśmy gotowi dopiero w momencie poznania tej właściwej drugiej połówki. Bo choć spotykamy się z wieloma osobami wcześniej dopiero pod wpływem tej jednej jesteśmy w stanie zmienić swoje plany i siebie, a dodatkowo czuć, że właśnie ta zmiana była tym czego od życia oczekiwaliśmy.






To Cię może zainteresować

20 komentarze

  1. Brzmi znajomo ;) dopóki nie poznałam męża twierdziłam ,że będę pracować rozwijać i mieszkać w wielkim mieście z psem i rybką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam mieszkać w wielkim mieście, w pięknej starej kamiennicy itp. A teraz marzy mi się domek na obrzeżach ;)

      Usuń
  2. Ja już od dawna miałam poukładane, że wyjdę za mąż i będę mieć dużo dzieci. Na razie mam jedno, ale mam nadzieję, że niedługo się pojawi kolejne. Za mąż wyszłam szybko bo spotkałam tego jedynego :) chociaż nigdy nie lubiłam "chodzić z kimś" żeby ktoś był, musiał to być ktoś wyjątkowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wyszłam za mąż dosyć wcześnie, choć kompletnie nie było to w moich początkowych planach;)

      Usuń
  3. Wiele kobiet sadzi że nie czas na dzieci ale gdy zobaczymy te maleńkie cudo to wiemy że nie miałyśmy racji 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nawet jak daje nam nieźle w kość to wiemy, że chcemy jeszcze ;)

      Usuń
  4. Oj tak. Wbrew pozorom wiele dziewczyn myśli właśnie w ten sposób, że niezależność jest najważniejsza. Kariera, tak.. kariera. Ale w pewnym momencie czujesz to w środku. Spotykasz tą drugą osobę i aż się uśmiechasz na widok szczęśliwych rodzin, które Was mijają. Ja typem karierowicza byłam i to całkiem do niedawna. Za niespełna pół roku wracam do swojego rodzinnego miasta. Dlaczego? Bo tam jest moja druga połówka. Rzucam tą pracę, pomimo tego, że się w niej spełniam. Chcę być blisko osoby, z którą chcę związać się na całe życie. Chcę być jego żoną, później matką jego dzieci. W międzyczasie będę mogła dać sobie też trochę czasu dla siebie. W zdrowym związku wszystko jest możliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy znajdziesz tą drugą połówkę, to zmiany planów nie traktujesz jak rezygnacji z czegoś. Jest to krok do nowej przyszłości, której się chce tak bardzo jak niczego innego.
      Życzę Ci udanego nowego początku!

      Usuń
  5. U mnie było podobnie. Ślub to jakaś odległa historia, a dziecko za miliard lat. Życie zweryfikowało moje plany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i okazało się, że jest lepiej niż w naszych początkowych planach;)

      Usuń
  6. Ech, a ja paskudna nie zdecydowalabym sie jeszcze na to dziecko (chyba), gdyby z ust lekarza nie padlo "Za chwile moze byc za pozno", majac... 20 lat! ;) Ale nie... nie jest tak jak mowie. Uslyszalam to, nie znajac Mezowatego. Jego poznalam miesiac pozniej, moze dwa. I niedlugo pozniej zdecydowalam sie na dziecko. Ale my nudne i przewidywalne, co? Ledwie znajdziemy dawce, zaraz pchamy sie w dziecko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha no faktycznie natury nie oszukasz ;)

      Usuń
  7. Ja od zawsze widziałam siebie w roli żony i mamy, wiedziałam że to będzie dla mnie ważniejsze niż spełnienie zawodowe. Ale znam wiele osób, które zarzekały się, że dzieci mieć nie będą, a teraz biegają za gromadką maluchów na placu zabaw:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I do tego są szczęśliwe bardziej niż w wymarzonej pracy ;)

      Usuń
  8. Kocham dzieci od zawsze, wiec nawet nie wyobrażam sobie takiego uczucia. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja wręcz przeciwnie, zawsze chciałam mieć dziecko, rodzinę. Ale gdy zaszłam w ciążę, zaczęłam się zastanawiać, czy to jest właściwy czas, bo nagle dotarło do mnie, że chyba jeszcze nie jestem gotowa na to, aby zostać matką. Ale gdy Melushka pojawiła się na świecie, zakochałam się do szaleństwa. Macierzyństwo to najlepsze co mogło mi się przytrafić.

    OdpowiedzUsuń
  10. To ja zupełnie odwrotnie. Zawsze chciałam szybko założyć rodzinę, szybko mieć dziecko, podchować, wysłać do przedszkola i z radością się realizować. Gdzieś po drodze plan się posypał, z lekka :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak, coś w tym jest :-) kiedyś na myśl o ślubie wpadłam w panikę, a gdy poznałam ojca polaka... Zamieszkała z nim po pół roku widząc się z nim w realu 6 razy :-P to po prostu musi być TO! :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trafiłaś w sedno. Wystarczy, że pojawi się właściwa osoba, a ślub, wspólne mieszkanie, dzieci czy inne ważne decyzje stają się naturalnym, kolejnym etapem w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja miałam dokładnie takie podejście, jak Ty. Nawet jak poznałam mojego męża, miał być on i tylko fajne życie we dwoje. Ale jak się okazało że mogę nie móć mieć dzieci, wszystko się całkiem we mnie odmieniło...

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge