Kolczyki, czyli o co cały ten szum

20:26



Są takie tematy, które z góry są na mojej liście pod tytułem “nie będę o nich pisała”. Należą one do grupy, która wywołują przysłowiową burzę w szklance wody - dużo szumu, mało merytoryki.

Na jednym z pierwszych miejsc było przekłuwanie uszu dzieciom, a w zasadzie dziewczynkom, bo przecież chłopcom nikt tego nie robi.

Miałam o tym nie pisać, ale skłoniła mnie do tego dyskusja na moim Fanpage'u, po tym jak wrzuciłam post, mówiący o tym, że zdecydowaliśmy się zrobić kolczyki Małej Zet. Nie podjęliśmy tej decyzji od tak sobie. W zasadzie to dosyć długo się zastanawialiśmy nad tym, czy zrobić to teraz czy może odłożyć przekłuwanie uszu na później. Finalnie podjęliśmy decyzję na tak. Nie była ona podyktowana tym, że dziewczynki w kolczykach wyglądają ładnie, ponieważ i w nich i bez nich każdy maluch wygląda pięknie. Zrobiliśmy to, ponieważ tak chcieliśmy.

Jeżeli liczycie, że teraz powiem Wam coś w stylu “każda dziewczynka po ukończeniu roku powinna mieć przekłute uszy” to niestety, pomimo tego, że my właściwe tak zrobiliśmy, to muszę Was rozczarować. Nie napiszę tego, tak samo jak nie powiem Wam, że kategorycznie powinno się zabronić tych praktyk.

Z moich obserwacji wynika, że rodzice podzielili się na trzy obozy: “zwolenników”, “skrajnych przeciwników” i “przeciwników pozostawiających decyzję rodzicom”.

Zastanawiacie się dlaczego wyróżniłam, aż dwie grupy przeciwników? Zrobiłam to, ponieważ z mojego punktu widzenia powiedzenie “jestem przeciwnikiem i swojemu dziecku nie przebiłam uszu”, a “nie powinno się przekłuwać uszu, takie praktyki powinny być zakazane” ukazują dwa odrębne stanowiska. Pierwsze mimo wszystko pozostawia rodzicom dziecka wybór: ja tego nie robię, nie popieram, ale nie będę dyktować innym co mają robić. Drugie to już zupełnie inna bajka. Ta “bajka” chce, by rodziców decydujących się na zrobienie córce kolczyków poddać publicznemu linczowi, lub przynajmniej zakuć w dyby dla przestrogi.

O ile potrafię zrozumieć i nawet po części popieram argument mówiący o tym, że dziecko ma prawo o sobie decydować, o tyle nie wiem po co tyle szumu wokół według mnie tak mało istotnej decyzji jak zrobienie kolczyków. Umówmy się, że my, jako rodzice podejmujemy o wiele bardziej znaczące decyzje za dziecko. Decydujemy do jakiego przedszkola, a później szkoły podstawowej dziecko pójdzie, a jest to na tyle ważna kwestia, że może zadecydować o dalszym losie dziecka. Decydujemy co będzie jadło. Rodzic jest wegetarianinem to dziecko też będzie, a może to dziecko woli zjeść schabowego? Decydujemy czy będzie szczepione czy nie, a przecież to też jest ingerencja w ciało. Decydujemy czy mały chłopiec będzie miał króciutkie włosy, czy długie. Dlaczego zatem tyle sprzeciwów wywołuje zadecydowanie o kolczykach?
Zapytam jeszcze z innej beczki. Czy znacie kogoś kto ma żal do rodziców o to, że przekłuli mu w dzieciństwie uszy? Ja nie znam. A nawet gdyby taka osoba się znalazła, to moim zdaniem dziurki w uszach są tak małe, że można najzwyczajniej wyciągnąć kolczyki i nie będzie to miało wpływu na życie, ani na urodę dziecka.
Z obserwacji mogę powiedzieć, że dziewczynka, która pójdzie do przedszkola/szkoły widząc swoje koleżanki z kolczykami, też będzie chciała je mieć. Zatem dlaczego nie zrobić tego wcześniej, by zaoszczędzić jej stresu?

Drugim argumentem poruszanym przez przeciwników są powikłania. I ten argument ma sens i jestem w stanie go poprzeć! Głównym powikłaniem jest zaczerwienienie, ropienie. Kolczyk może również wrosnąć w ucho. Dlatego obojętnie w jakim wieku przekłuwa się uszy ważna jest odpowiednia pielęgnacja przebitego miejsca: przemywanie, można spsikać Octaniseptem, żeby szybciej się goiła ranka, przekręcanie kolczyka, nie dotykanie zbyt częste uszu (wiem, że tego dziecku nie da się wytłumaczyć, więc jeśli maluch ma tendencję do szarpania za uszy to lepiej odłożyć zabieg w czasie). Za te wszystkie rady dziękuję dziewczynom udzielającym się na naszym FB, jesteście niezastąpione.

Jest jednak argument zupełnie dla mnie nie do przyjęcia. Moim zdaniem jest wykorzystany bardzo “na wyrost”. Przeciwnicy odwołują się do “nietykalności cielesnej dziecka”. No zlitujcie się! W ten sposób porównujecie założenie kolczyków do przemocy, bicia itp. No bez przesady. Ok, jest to pewnego rodzaju ingerencja, zgodzę się, że ślad zostanie. Jednak uważam, że przekłucie uszu jest bardzo mało inwazyjnym zabiegiem, nie pozostawiającym w psychice dziecka traumy i nie “naznaczającym” go fizycznie, by odwoływać się do tak poważnych zarzutów. Nie popadajmy w paranoję i zachowajmy jednak zdrowy rozsądek.

Zastanawiam się jeszcze nad jedną kwestią. Taką trochę poboczną. Przeciwnicy zarzucają zwolennikom, że nie kierują się dobrem dziecka tylko modą. A mnie co raz częściej zastanawia kwestia czy przypadkiem negowanie, krytykowanie, sprzeciw wobec tego co kiedyś było normą (tak, kiedyś przekłuwanie uszu dziewczynkom było bardzo powszechne) nie jest swojego rodzaju modą?

Zwolennicy zakładania dziewczynkom kolczyków też nie są lepsi. Uważają, że im wcześniej tym lepiej. W pewnym stopniu może mają rację. Mała dziewczynka nie zdaje sobie sprawy gdzie idzie i co będzie się działo, równie szybko zapomni o zabiegu. Z opowieści kosmetyczki wiem też, że często ze starszymi dziewczynkami jest problem, pomimo tego, że same proszą rodziców o przebicie uszu, finalnie płaczą, histeryzują, a zdarzały się też takie historie, że wychodziły z gabinetu z jednym kolczykiem. Dlatego argument o tym, że lepiej wcześniej przekłuć dziecku uszy, nie jest zupełnie bezpodstawny, wnioskuję to po zachowaniu Małej Zet, która bez strachu weszła do gabinetu, nie płakała, a po 15 minutach bawiła się w najlepsze. Jednak są rodzice, którzy przekłuwają uszy skrajnie wcześnie! Półroczny maluch to już zdecydowana przesada, a nie wspomnę już o przypadkach kiedy do gabinetu kosmetycznego przychodzą matki z trzymiesięcznym dzieciakiem! Zachowajmy umiar! Osobiście jestem zdania, że przed ukończeniem roku należy się wstrzymać.

Powiem Wam szczerze, że dziwi mnie ten cały szum wokół tej sprawy. Te kłótnie między jedną stroną a drugą. Szarpanie się o każdy argument. Jakie jest moje zdanie? Zakładanie kolczyków jest na tyle mało inwazyjnym zabiegiem (pod warunkiem, że wykonywane jest przez profesjonalistę), że nie ma sensu przywoływać wydumanych argumentów. Uważam, że jest to kwestia światopoglądowa, a decyzje mają prawo podjąć rodzice, zgodnie ze swoim przekonaniem (oczywiście jeśli nie ma żadnych indywidualnych przeciwwskazań medycznych).

To Cię może zainteresować

19 komentarze

  1. Tosia kolczyków na razie nie ma, choć kilka razy zdarzyło jej się poruszać ten temat. Na pewno będzie miała kolczyki, kiedy? Trudno na razie powiedzieć, pewnie kiedy zacznie tak bardzo męczyć, że zrobimy jej te dziurki w uszach dla świętego spokoju:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobre podejście i przypuszczam, że prędzej czy później taka potrzeba zajdzie :)

      Usuń
  2. Ja osobiście nie widzę w tym nic złego. Jakoś tal mam neutralne zdanie na ten temat i sądzę, że jest to indywidualna sprawa rodziców. Jeśli chcą, zrobią to w odpowiednich warunkach, u odpowiedniej osoby i będą właściwie pielęgnować dziecku te uszka po zabiegu, to nie mam nic przeciwko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem neutralna, każdy powinien decydować wg własnego uznania. Najważniejsze jest jednak odpowiednie zadbanie o uszy

      Usuń
  3. Mnie najbardziej zdziwiło, że niektórzy chcą aby to, kiedy moża przebić dziecku uszy było regulowane prawnie. No ręce mi opadły. To teraz i w tym Państwa ma decydować za mnie? Nie mają  ważniejszych rzeczy do roboty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie śmieszy takie podejście, że to Państwo ma decydować ... no zlitujmy się! Żyjemy w wolnym kraju, a przebijanie uszu nie jest krzywdą dla dziecka

      Usuń
  4. też nie rozumiem o co ten szum. Nie przekułam żadnej z córek (4 latka i 1,5 roczniaczka), ale dla mnie to nie była jakaś wielka decyzja.. po prostu. tak jak wychodzę na spacer z dziećmi, tak nie przekłuwam uszu. To przecież nie jest kwestia "być albo nie być" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo dla Ciebie za zdrowe podejście do sprawy! :)

      Usuń
  5. To Cie zainspirowałam ... Ja, zwolenniczka prawnego zakazu takich procedur ... Wybierasz dziecku szkołe, podejmujesz decyzje o szczepieniu itp kierując sie jego dobrem, niesie to za sobą jakieś skutki ... Narażasz małe dziecko na powikłania BO TAK CHCESZ ???? Mi osobiście ręce opadają ... Ale zgodzę sie z Tobą, ze nie ma o co robić szumu ... Nie walczę o to na codzień, podpisałam petycje, kiedy ktoś porusza temat wyrażam swoje zdanie ale nie mowię, ze jestes złą Matką, choć uważam to za swego rodzaju kulturowo uwarunkowane uwstecznienie i miło by mi było gdyby kiedyś ktoś tego zabronił...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to nie jest jednak wielka krzywda dla dziecka i Państwo nie powinno ingerować w takie sprawy. Są ważniejsze rzeczy.
      Z drugiej strony ciekawa jestem w takim razie jak nazwiesz obrzezanie chłopców, czy to ze względów religijnych, czy kulturowych? To jest większa ingerencja, niż przebicie uszu.

      Usuń
  6. Kto i na jakiej podstawie miałby ustalać, kiedy można przekłuwać uszy? Zakazy i nakazy nie są rozwiązaniem problemów, ale odpowiednia edukacja, dostęp do informacji o ewentualnych konsekwencjach np. zdrowotnych, tak aby każdy mógł podjąć świadomą i odpowiedzialną decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak wiesz jestem kosmetologiem, miałam do czynienia przekłuwaniem uszu u małych dziewczynek i nie zgodzę się z tym co piszesz" Mała dziewczynka nie zdaje sobie sprawy gdzie idzie i co będzie się działo, równie szybko zapomni o zabiegu" i z tym " że zaoszczędzasz dziecku stresu" bo małe to niej rozumi to że my rodzice uważamy że małe dzieci mniej się stresuje i mniej je to boli, to nie prawda. Małe dzieci czują i stresują się tak samo jak dorośli tylko że nie są w stanie tego pokazać słowami czy gestem co najwyżej płaczem, który rodzic często traktuje jako coś na wyrost. Tak jak napisałam wcześniej przekłuwałam małym dziewczynkom uszy, bo byłam w pracy, ale sama nie zafundowałabym swojej córce takiej "przyjemności" do puki sama by o tym nie zdecydowała. To moje zdanie, nie oceniam cię po prostu jestem przeciwna takim praktykom.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca to miałam na myśli. Mówiąc o tym, że dziecko mniej przeżywa, nie miałam na myśli, że jest "głupsze" od większego dziecka. Najzwyczajniej w świecie wchodząc do gabinetu kosmetycznego nie wie o co chodzi, nie płacze. Płacz pojawia się po przekłuciu uszu. Starsze dziecko doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak będzie wyglądało przebicie uszu.
      O mniejszym stresie napisałam, poniewaz tak wynika z obserwacji Małej Zet. Nie płakała, zajęła się zabawą, w nocy spała jak zawsze - więc akurat na nią nie miało to wpływu, jednak każe dziecko jest inne i tylko mama wie, jak może zareagować.

      Usuń
  8. ja jestem z grupy przeciwników zostawiających wybór rodzicom, to chyba nie najgorzej, co?:) Nie lubię ortodoksji w żadnym temacie. Każdy ma prawo podejmować własne decyzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w tej najlepszej grupie, czyli pozostawiającej wybór rodzicom :)

      Usuń
  9. Ja jestem w tym temacie bardzo neutralna. Podobają mi się malutkie dziewczynki z kolczykami, uważam że to urocze. Moja córka jeszcze kolczyków nie ma, bo zwyczajnie boję się jej reakcji, czekam aż jeszcze mocniej zainteresuje się tym, że ja noszę kolczyki. A to pewnie nastąpi, bo już nosi bransoletki po tym jak zachwyciła się moimi. Nie będę wtedy miała problemu z tym, żeby iść i te uszka jej przekłuć. To jest zawsze jakiś tam ból, niezależnie od wieku i tego, czy dziewczynka powie rodzicom wprost, że już chce te kolczyki. Nie znam żadnej, która najpierw by nie płakała i nie jęczała, że bolało. A później jest i tak z dumą patrzenie w lustro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś pewnie przyjdzie taki moment, że będzie chciała kolczyki bo to mała strojnisia jest :)

      Usuń
  10. To ja właśnie należę do tej grupy, która nie popiera i by nie przekuła - chyba. Chyba, bo jakbym miała córkę to bym się zastanawiała. A tak to sobie mogę pogdybać. Decyzję pozostawiam rodzicom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i myślę, że ma bardzo zdrowe podejście do tematu :)

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge