Bez tego też da się wychować dziecko

20:53


Przeglądam sobie Internety, te wszystkie blogi, instagramy, facebooki, i inne takie. Gdy oglądam sobie te wszystkie piękne gadżety, które każda mama nowonarodzonego dziecka powinna zakupić, ponieważ (jak głoszą ich opisy) bez nich nie da się wychować szczęśliwego dziecka i być szczęśliwą mamą, to dochodzę do wniosku, że my z Małą Zet to albo jesteśmy niedzisiejsze albo nieszczęśliwe.

Nic bardziej mylnego.

Przyznam Wam się, że zanim urodziła się Mała Zet była internetową ignorantką, a może powinnam napisać blogową. Nie czytałam blogów, nie siedziałam w blogowym świecie matek. Stwierdzałam, że mnie to nie dotyczy. Nie mam dziecka, więc co będę czytać takie rzeczy, a tym bardziej komentować jak się nie znam. Zaczęłam zaglądać na takie strony dopiero po narodzinach Małej Zet. Czytałam głównie nocami. Dlaczego nocami? Mała Zet była przyssana do mojej piersi, mnie zdążyła wybudzić wcześniej na dobre, a TV nie będę puszczała o 2 w nocy, bo mnie Mr Right z sypialni wyrzuci. Zaczęłam przetrząsać internety i czytać.

I tak przeglądałam te blogi, instagramy, facebooki i oczom nie wierzyłam ile gadżetów nie kupiliśmy. Mr Right się ucieszył, że ich nie kupiliśmy, dzięki temu zaoszczędził całkiem nie małą kwotę.  Za to ja doszłam do wniosku, że zapewnienia producentów o niezbędności danych przedmiotów są nieprawdziwe. My przeżyliśmy!

Bez czego da się przeżyć pierwszy rok z dzieckiem?

  1. Szumiś/Whisbear - uwierzycie, że byłam aż tak nieobyta w świecie matczynym, że na samym początku mojej macierzyńskiej drogi nie wiedziałam o jego istnieniu. W zamian sama zostałam Szumisiem, ba do dzisiaj czasem nim jestem! Szumiałam, świszczałam itp przez pół nocy, kiedy Młoda nie chciała spać. Dodatkowo suszarkę rozgrzewałam do czerwoności minimum raz dziennie. W późniejszym czasie odkryłam, że na Youtube jest 10-godzinne nagranie szumów suszarki - tak to był pomocny kanał. Obstawiacie, że ten kto nagrał to nagranie był rodzicem i miał problem z usypianiem dziecka?
  2. Sterylizator do butelek - spokojnie! Wiedziałam, że coś takiego istnieje. Aż taką ignorantką i ciemnicą nie jestem. Najzwyczajniej w świecie świadomie z niego zrezygnowałam. Stosowałam tradycyjne sposoby odkażania butelek, smoczków itp., czyli topienie we wrzątku. To wystarczyło, zważywszy na fakt, że Mała Zet przez większość swojego dotychczasowego życia przyklejona była do piersi, więc butelki wykorzystywane były sporadycznie.
  3. Kosz na zużyte pieluszki - minął rok, przez ten rok zużyliśmy pierdyliar sztuk pieluch, a mi nawet przez myśl nie przyszło, żeby go kupić. Powody: po pierwsze nie mam go gdzie postawić, a po drugie śmierdząca kupa zmusza Mr Righta do częstego chodzenia na śmietnik, bez konieczności powtarzania po pięćset razy, że śmieci zaraz wyniosą nas z domu;)
  4. Monitor oddechu - nad tym gadżetem akurat się zastanawiałam i nawet byłam o krok od jego zakupienia, gdy kilka koleżanek mnie nastraszyło tym i owym. Finalnie jednak nie kupiłam i nie żałuję. Nie będę Wam jednak ściemniała, że nie chodziłam i nie sprawdzałam czy Mała Zet oddycha podczas snu, a kiedy moim zdaniem spała już za długo to sprawdzałam co u niej, mniej więcej co 10 minut, rzecz jasna za każdym razem bardziej nachalnie, ale tak robi chyba każda świeżo upieczona mama. Chociaż czasami robię tak nawet teraz, więc jak wiadać robią tak nie tylko “świeżynki” ;)
  5. Poduszka do karmienia - tak karmiłam i to przez rok, tak nie miałam poduszki do karmienia. Uwierzycie? Chyba jestem jedną z nielicznych! Tak, całkiem szczerze to przez cały ten okres, kiedy Mała Zet była przyklejona do mnie, nawet przez głowę mi nie przeszło, żeby ją kupić. Nie przeczę, że gdybym raz spróbowała takie cudow wykorzystać to nie mogłabym bez niej żyć, ale nie spróbowałam i też przeżyłam.
  6. Woombie - nie mylić z zombie, chociaż moim zdaniem i jedno i drugie jest dziwne. Dla niewtajemniczonych (tak jak ja jeszcze niedawno) woombie to takie coś, w które wkładasz dziecko i szczelnie całe je otulasz, no dobra bez głowy. Podobno dziecko jest wtedy wniebowzięte. Wiecie jak moim zdaniem wygląda takie dziecko opakowane w ten gadżet? Jak mała larwa, albo gąsieniczka;) Tak, ja wiem eksperci mówią, że to dobre dla dziecka, że czuje się bezpieczne, że ma wrażenie przebywania w brzuchu matki … mnie się wydaje, że wygląda jak larwa i jest mu niewygodnie. Koniec.
  7. Kosz Mojżesza - wiecie to taki modny ostatnio gadżet. Taki powrót do korzeni. Dawno, dawno temu jak nasze babki chodziły na pole to zabierały swoje malutkie dzieci w takich plecionych koszykach ze sobą, one kopały te swoje marchewki, ziemniaki itp, a dziecko spokojnie obok nich spało. Ogólnie fajna rzecz, tylko teraz nie idziesz na pole a kosz mojżesza to nic innego ja modny gadżet. Taki zamiennik kołyski. Nie powiem, niektóre są ładne i mogą być przydatne, kiedy nie ma się miejsca w sypialni na łóżeczko. Ja miałam na nie miejsce, więc kosz był zbędny.
  8. Gryzak Żyrafa Sophie - ładna ta żyrafka wypromowana przez świat blogerski. Ale jakoś nie jestem pewna czy faktycznie jest tak wspaniała, że na łeb na szyję bije inne gryzaki? My dałyśmy radę przy ząbkowaniu z tradycyjnymi, zimnymi.
  9. Cuski - o tym usłyszałam dopiero jak Mała Zet miała około 10 miesięcy. Wiecie co to jest? jest to kawałek materiału, udrapowany w kształt ludzika. Materiał, z którego jest wykonany ma za zadanie pochłaniać zapach mamy. Dziecko leżąc w łóżeczku razem z Cuski ma mieć wrażenie, że jest blisko mamy, dzięki czemu jego sen będzie spokojniejszy. Bardzo przepraszam producentów, ale nie wierzę w to. Dziecko oprócz zapachu czuje również bicie serca, ciepło itp. Cuski mu tego nie da.
  10. Tłumacz płaczu dziecka - tak, na prawda coś takiego jest! Nie wiesz co dziecko chce, o co płacze, tłumacz Ci powie! Moim zdaniem to już przesada!


A Wy bez czego przeżyłyście pierwsze miesiące, lata ze swoim dzieckiem?
PS. Przyznam Wam się jednak do czego. Przy drugim dziecku na niektóre z tych gadżetów się skuszę. Wiecie jakie?



To Cię może zainteresować

40 komentarze

  1. 2 i 5 miałam, bez reszty przeżyłam, więc potwierdzam - da się! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i nawet da się bez większych problemów ;)

      Usuń
  2. Dostałam od kumpeli poduszkę do karmienia, ale spokojnie sprawdzi się normalna duża poduszka. W ciąży np. zamiast tych reklamowanych poduch używałam zwykłej i było ok :) nie wyobrażam sobie życia bez monitora oddechu,ale już zamiast kosza na pieluchy świetnie sprawdzają się pachnące torebki np. babysmile. Brawo dla Ciebie za zdrowy rozsądek. :) Mnie na początku macierzyństwa pomogły przede wszystkim lektury o czym pisałam tu:
    http://pozycjeobowiazkowe.blogspot.com/2015/12/jak-okieznac-macierzynstwo.html?m=1

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jako poduszka do karmienia świetnie spisała się poduszka z sofy :)

      Usuń
  3. Mam tylko sterylizator resztę widziałam ale stwierdziłam że da się bez tego żyć, poza tym koszty są naprawdę duże a przy maluszku i tak jest sporo do kupienia. SzumiŚ robi furorę ja mam na tel. tzw. biały szum taka aplikacja i jej używamy co prawda sporadycznie ale jednak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dużo możliwości zastąpienia Szumisia: aplikacja w tel, nagrania na Youtubee, ale ilość pozytywnych opinii na jego temat zaczyna mnie przekonywać do jego zakupu, gdy będzie taka potrzeba :)

      Usuń
    2. Oczywiście, że bez gadżetów się da :) Z niektórymi jest po prostu łatwiej :)My mamy właśnie Szumisia i jak dla nas do tej pory (15m-cy) jest to świetna rzecz. W naszym przypadku działała tylko suszarka- co niestety do końca bezpieczne nie było ;/ Wszystkie te szumy z youtube- beznadziejne- próbowaliśmy każdego i nic ;/ Musieliśmy znaleźć alternatywę do suszarki. Whisbear nas uratował ;p w tym momencie zaśnie bez niego też, ale jak jest głośno w domu to też spokojnie można ją uśpić bo szum zagłusza dźwięki z zewnątrz :) Chociaż wydaje mi się, że to i tak zależy od dziecka tak naprawdę :)

      Usuń
  4. Poduszkę do karmienia- kurę Babci Dany- dostałam jeszcze zanim byłam w ciąży i częściej wykorzystuję ją jako podstawka pod laptopa niż do karmienia :) Przy pierwszym dziecku takich cudów nie miałam. W ogóle przy pierwszym dziecku nie miałam niczego z powyższej listy. Teraz mam tylko tę poduszkę oraz Szumisia i akurat on dobrze się sprawdza (w co począkowo nie mogłam uwierzyć, ale faktycznie to mój wyprawkowy hit). Kosz Mojżesza chciałam, ale tylko ze względu na to, ze mam 2 poziomowe mieszkanie i muszę gdzieś dziecko w salonie odkładać, a nie latać między piętrami, ale ostatecznie stanęło na zwykłym leżaczku, ściekle kolorowym- nic dizajnerskiego :P Żyję, mam się blogersko dobrze, bez tych modnych gadżetów :P
    Dla mnie i tak największym, niezrozumiałym, fenomenem jest popularność wanienek Beaba (czy jak to tam) za 200 zł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak zupełnie zapomniałam o tej wanience! To jest dopiero Hit nad Hity, a jego cena zwala z nóg!

      Usuń
  5. Z Twojej listy mieliśmy tylko kosz na pampersy (ale nie taki specjalny tylko zwykły, postawiony przy przewijaku, dla wygody), o istnieniu 7 i 9 właśnie się dowiedziałam :P Jeśli chodzi, o rzeczy dla dziecka jestem minimalistką, i dobrze mi z tym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zobacz ile zaoszczędziłaś na tym koszu ;)

      Usuń
  6. Sporo z wymienionych rzeczy znam, ale bez wszystkich przeżyłam �� i teraz też nie widzę potrzeby kupowania. Te gadżety to można ewentualnie sprezentowac przyszłym rodzicom, ale na pewno nie są to must have

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie są to must have, ale masz racje są to dobre pomysły na prezent. Podrzuć rodzinie pomysły ;)

      Usuń
  7. Mam bardzo podobną listę z tego okresu. Chociaż przyznaję się bez bicia, niektórym modom uległam. Trochę pod nosem pomamrotałam, że takie drogie i na co to, ale tyle już razy się naoglądałam, że kupić musiałam. Co zrobić? niezbadana jest moc blogowego przekazu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Blogerzy mają moc i zaszczepiają w nas bakcyla, który zmusza nas do kupowania niektórych rzeczy ;)

      Usuń
  8. Nie miałam żadnej z tych rzeczy ani przy pierwszym dziecku ani przy drugim. Nie miałam też pierdyrliarda innych 'niezbędników', a jakoś moje dzieci przeżyły i nie wyglądają raczej na nieszczęśliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jesteś idealnym przykładem, że można!

      Usuń
  9. Mam troje dzieci... Najstarsze ma 5 lat, najmłodsze prawie 16 miesięcy. Właśnie po raz pierwszy przeczytałam o Cuski. Obyłam się świadomie bez szumisia (choć najstarsze dziecko ma swojego ukochanego, wytartego pluszaka, średnie podusię, a najmłodsze kocyk) i reszty wymienionych we wpisie gadżetów. Widać też jestem niedzisiejsza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo dla Ciebie:) zaoszczędziłaś duuużo kasy :)

      Usuń
  10. Nie miałam nic z tego poza Cuski - był to prezent od mojej Mamy, podobno jak ja byłam malutka, to uwielbiałam takie coś (był to wówczas kotek), u mojej córeczki kompletnie się nie sprawdził. Wiele rzeczy się nie sprawdziło albo wręcz mówiąc wprost nie przydało. Pisałam o tym tutaj: http://przepisowamama.pl/9-bardzo-niepotrzebnych-rzeczy-dla-niemowlaka/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde dziecko jest inne. To co u jednego działa, u drugiego wywołuje wręcz skutek odwrotny.

      Usuń
  11. Woombie aż wygooglowałam z ciekawości haha :D Rzeczywiście nie wygląda zbyt wygodnie :)
    Nie zmienia to faktu, że do tej pory mój tata (pedagog, nauczyciel z wieloletnim doświadczeniem, te sprawy) wypomina mamie, że nie chciała mnie trzymać zbyt długo w ciasnym becie i tym faktem tłumaczy moją awersję do zbyt długiego przytulania się do członków rodziny - no i generalnie muszę przyznać, że rzeczywiście nie przepadam za przytulaniem. Ale czy to było spowodowane tym, że za krótko byłam ściskana w becie? Ciężko powiedzieć na pewno :)
    Pozdrawiam
    vojcikowna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chyba raczej nie zwalała tego na becik, a na charakter. Są ludzie, którzy lubią się przytulać i okazywać uczucia, a są osoby, które wolą zachować dystans :)

      Usuń
  12. Osz fuck! Ile tego! Ja to muszę być ignorantką, bo o wielu tych rzeczach nawet nie miałam pojęcia. Zamiast tego szumiącego misia mała miała klasyczna karuzelkę z opcją szumu morza, czy bicia serca. Pomagało, ale i tak najlepiej działała ta suszarka z Youtube. :D A zamiast tego kokona czy kosza mojżeszowego po prostu mała spała przez pierwsze miesiące w gondoli. Pochłaniacza zapachów też nie miałam, bo spałam z kocykiem Blanki a po jednej nocce, wędrował z moim zapachem do niej. Tylko ten monitoring kupiłam, ale to była porażka. Sprzedałam szybko innej rozhisteryzowanej matce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie kupiłam monitora, bo koleżanka stwierdziła, że przez to, że się odczepił od dziecka ona dwa razy dostała prawie zawału ;)
      Suszarka na Youtobe rządzi ;)

      Usuń
  13. Dokładnie - mam wrażenie, że sami wmawiamy sobie, że dzieci są drogie i wymagają niewiadomo czego. Chociaż u nas np. pewnie żyrafa Sophie pewnie by się sprawdziła, bo nasz starszy miał problemy z trafianiem płaskim gryzakiem do buzi :) Mnie kiedyś rozwalił na jakiejś stronie "must have" - "daszek na ptaszek". Niezbędna niezbędność po prostu:) Ale u nas na przykład niepotrzebne okazało się łóżeczko czy wózek 3 w 1. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż musiałam wygooglować ten "daszek na ptaszek":D haha ale się uśmiałam! U nas wózek 3 w 1 to był strzał w dziesiątkę, ale łóżeczko faktycznie aż tak potrzebne nie jest :P

      Usuń
  14. Nie posiadałam żadnego z tych gadżetów. Przeżyłam i ja i moje dzieci :-) O części z wymienionych tutaj nawet nie słyszałam

    OdpowiedzUsuń
  15. O rany, nie wiem jak ja daję radę - nie mam nic z tej listy ;P Miałam dużą poduchę-rogala, ale korzystałam z niej w ciąży do spania i oddałam krótko po porodzie koleżance ;)
    A wiesz, że są podgrzewacze do mokrych chusteczek? Które podgrzewają chusteczki do... temperatury pokojowej? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak gdzieś mi sie o uszy obiło. To już jest absurd!

      Usuń
  16. Ha, nie miałam ani jednej rzeczy. O niektórych nawet nie słyszałam. Kiepska ze mnie gadżet mama. Miałam poduszkę dla ciężarnych, którą później wykorzystywałam do karmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jesteśmy dwie kiepskie gadżet mamy ;) nie wiem jak Tobie ale mi z tym dobrze ;)

      Usuń
  17. Ja właściwie prawie nic nie mam z tego co wymieniłaś. Prawie, bo żyrafę dostałam w prezencie - i u nas działa o wiele lepiej niż zwykłę gryzaki i poduszkę do karmienia kupiłam jak jechałam na wakacje. Jakoś ze zwykłą źle mi się karmiło - płakała ciągle :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli poduszka jednak może być przydatna, bo wygoda dziecka najważniejsza. U nas gryzaki się spisywały pod warunkiem, że były schłodzone

      Usuń
  18. Nie miałam żadnej z tych rzeczy wymienionych powyżej. Dodałabym do tego jeszcze chustę, bo to teraz takie modne i oczywiście mój mistrz- ocieplacz do pieluszek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat chusta bardzo się sprawdziła. Dzięki niej przez długi okres mogliśmy jeść obiad ;)

      Usuń
  19. Ja mam tylko whisbeara, ale naprawdę fajnie mi się sprawdza. Ja za tymi nowościami nie nadążam i w sumie nadążać nie chce. Wydaje mi się, że niektóre gadżety trochę stępiają nasz instynkt i usypiają czujność, a są to rzeczy - jeśli chodzi o macierzyństwo - bardzo ważne. Poza tym do dziecka trzeba podchodzić indywidualnie - nie zdecydowałabym się np. na woombie, bo moje dziecko lubi swobodę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami wydaje mi się, że gadżety sa tylko po to, żeby wyciągnąć kasę i to nie małą, więc ja też podchodzę do nich z dużym dystansem :)

      Usuń
  20. Jak tak to czytam, to miałam zupełnie inne podejście do wyprawki. Skupiłam się np na aspektach zdrowotnych dziecka. Już w ciąży kupiłam sobie dobry materac rehabilitacyjny, żeby być pewna, że młody będzie miał w brzuszku dobrze nawet gdy śpię, bo na moim poprzednim materacu nie było takie pewne. ;-) Ale też nie czytałam żadnych poradników dla mlodych mam, w których wymieniają typowe wyprawkowe rzeczy. :-)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge