Bądź ważniejsza niż samochód #mamasiebada

20:18


Zakończył się styczeń. Nie powiem, że będę za nim tęskniła. Co to, to nie.
Był to raczej styczeń pod znakiem chusteczek, kataru, inhalatora, zastrzyków i przesiadywania w kolejce do lekarza. Mam jednak nadzieję, że luty będzie dla nas o wiele łaskawszy.

Ten styczeń jednak skłonił mnie do postawienia sobie pytania: Co zrobiłam przez ostatni rok by zadbać o zdrowie? Oto moje odpowiedzi:

  • bardzo dokładnie pilnowałam terminów szczepień Małej Zet - w pierwszym roku życia trochę ich było, szczególnie, że ku niezadowoleniu przeciwników szczepień zdecydowaliśmy się również na szczepienia dodatkowe. By nie przeoczyć wyznaczonego terminu skrupulatnie, dużymi literami zaznaczałam odpowiednie daty w kalendarzu.
  • umawiałam wizyty u pediatry - zarówno te kontrolne dla tak zwanych “zdrowych dzieci” jak również te mniej lubiane “dla chorych”, a że Mała Zet to dość delikatna osóbka, a ja jestem raczej z tych “dmuchających na zimno” stosunkowo często nękałam Panią w rejestracji.
  • pilnowałam, by Mr Right w razie choroby poszedł do lekarza - z jednej strony robiłam to dla świętego spokoju, by mając kaszel nie twierdził, że stoi nad grobem, z drugiej wolałam dmuchać na zimne i jak najszybciej pozbyć się z jego organizmu bakcyli, by przypadkiem nie zaraził Małej Zet.
  • przypominałam Mr Rightowi o wizytach u specjalisty  - pojawiło się kilka potrzebnych wizyt do odbycia, więc prawie siłą wypchnęłam go z domu, by nie przeoczył terminów, w końcu nie łatwo o termin
  • namawiałam swoich rodziców na profilaktyczne badania - to nic dziwnego, że martwiłam się o nich i z troski wysyłała ich na badania, lepiej jak się upewnią, że nic im nie ma, niż mają wymyślać co może im się stać.

Tak się rozpędziłam w tym wyliczaniu własnych zasług dla zdrowia rodziny, że nawet wymieniłam profilaktyczne “badanie” samochodu! W końcu jak co roku o jego “zdrowiu” (a przy okazji “zdrowiu” własnego portfela) też nie zapomniałam. Przegląd musi być! Trzeba wiedzieć co pod maską piszczy, a najlepiej by powiedziano nam, że nic nie piszczy, tylko działa bez zarzutu.

Gdybyśmy mieli jeszcze psa, o nim również bym pamiętała. Pamiętałabym by co roku wybrać się z nim na kontrolną wizytę do weterynarza, podczas której dowiedziałabym się wszystkiego na temat jego stanu zdrowia i uaktualniłabym szczepienie przeciw wściekliźnie. Niestety nie mamy psa, ale jak kiedyś będziemy mieli to na pewno o nim będę pamiętała.

Kiedy to wszystko sobie wypisałam, doszłam do wniosku, że jestem wzorem do naśladowania! Dbam o zdrowie wszystkich i wszystkiego. Nawet pamiętam o tym, czego jeszcze nie mam.

Myliłam się!
Pamiętam o zdrowiu wszystkich. Tylko nie o swoim!

Zepchnęłam siebie i swoje zdrowie na dalszy plan do tego stopnia, że podczas naszej styczniowej epidemii, kiedy choroba rozłożyła również mnie do lekarza udałam się dopiero po tygodniu czasu. Przez tydzień, gdy pojawiała się gorączka łykałam kolejną tabletkę jak cukierek i wracałam do zabawiania chorego dziecka. Tak długo próbowałam się sama wyleczyć, aż się poddałam i rozłożyło mnie zapalenie oskrzeli.

Dlatego zrobiłam sobie postanowienie nie-całkiem noworoczne. Głośno Wam tutaj o nim powiem, żeby nie mieć wymówki, a Was proszę o sprawdzenie mnie w przyszłym roku, czy z tego zobowiązania się wywiązałam.

W tym roku zadbam o swoje zdrowie! Nadrobię wszystkie zaległe wizyty u specjalistów: umówię się do dermatologa, by zadbać o swój stan skóry, wybiorę się do ginekologa, by zrobić cytologię, pójdę też do okulisty, by sprawdzić stan moich oczu i umówię się do dentysty, by zrobić przegląd zębów!

Nie będę spychała swojego zdrowia na dalszy plan, ponieważ to co mogę dać najcenniejszego mojej rodzinie to zdrowa Mama, Żona, ale również Córka.

Was też namawiam do zrobienia takiego postanowienia nie-całkiem noworocznego jak ja. Zapiszcie się na wizyty do lekarzy, których od dawna mijacie szerokim łukiem, a nie powinnyście tego robić! Jeśli chcecie, to napiszcie w komentarzach swoje postanowienia. Zapisanie ich zmobilizuje Was do wykonania tego co napiszecie.
Pamiętajcie Wasze zdrowie jest tak samo ważne jak zdrowie Waszej rodziny! A nawet ważniejsze, bo tylko w pełni sił możecie zadbać o swoich najukochańszych. 
To co dla Waszej rodziny najcenniejsze to zdrowa Mama.

***

Post został zainspirowany akcją “Mama się bada”, której twórcą jest autorka świetnego bloga Mama Carla. Bardzo jej dziękuję za zaproszenie do tej akcji.

A jak Ty możesz się przyłączyć? Wrzuć na swoje społecznościówki zdjęcie, które przedstawia Twoją wolną chwilę, ale taką tylko i wyłącznie Twoją, z książką, z przyjaciółką, z ciastkiem, z filmem … obojętnie! Oznacz ją #mamasiebada
Żeby udział w akcji się liczył wcześniej musisz umówić się do lekarza! W innym wypadku dostajesz punkt minusowy ;) Do dzieła!


To Cię może zainteresować

14 komentarze

  1. Z tymi mężczyznami tak już jest, że trudno ich do lekarza wypchnąć. Ostatnio mojemu załatwiłam wizytę u specjalisty, wzięłam skierowanie dla niego od lekarza rodzinnego, przypominałam o wizycie co tydzień. I co z tego wynikło? Dwa dni przed planowaną wizytą zaczął marudzić, że mu termin nie pasuje... :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie tylko faceci tak robią :P ja mam podobnie :P

      Usuń
  2. Tak świetnie to ujęłaś, że chyba będę musiała w końcu zapisać się na badania. Męczę rodziców żeby badali się dla własnego dobra a przecież im najbardziej zależy na zdrowiu dzieci i wnuków. Nie badając się jestem egoistką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dbamy o wszystkich a o sobie zapominamy. Czas to zmienić :)

      Usuń
  3. Bardzo trafne porównanie. Robimy przegląd samochodu, bo trzeba... Własny przegląd też warto zrobić i samemu wyznaczyć sobie taki obowiązek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinniśmy raz do roku zrobić również przegląd siebie :)

      Usuń
  4. Mój pójdzie do lekarza w ostatecznej ostateczności ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę powodzenia w postanowieniu :) Sama również z doświadczenia wiem, ze najłatwiej jest dbać o wszystkich wokół niż o siebie samą.

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie, jak to jest, my Mamy pamiętamy zazwyczaj o wszystkich dookoła i jesteśmy z tego dumne, no bo co oni by bez Nas zrobili? :) A zupełnie nie pamiętamy o sobie, nie mamy czasu dla siebie. Wyrządzamy tym dużą owszem głównie sobie, ale i bliskim, bo kto będzie o nich dbał jak nam sił, albo co gorsza zdrowia zabraknie? :)
    Ja też muszę się poprawić i wziąć za siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie powinnyśmy pamiętać, że dbanie o innych musimy zacząć od siebie

      Usuń
  7. Mimo, że na głowie mamy całkiem sporo obowiązków, to właśnie nasze zdrowie powinno być postawione bardzo wysoko. Dzięki temu, że jesteśmy możemy tego wszystkiego, o czym napisałaś wyżej dopilnować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dzięki temu, że jesteśmy możemy tego wszystkiego, o czym napisałaś wyżej dopilnować" to jest świetne podsumowanie!

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge