Sobota vs. Sobota, czyli Rodzice kontra Nie-Rodzice

20:31


Idzie weekend! Wreszcie się wyśpię, posprzątam wszechobecny burdel, wreszcie umyję fronty kuchenne, które z założenia miały być na wysoki połysk, a finalnie ozdobione są plamami w różnym kolorze, które dziwnym trafem zawsze przybierają kształt małych rączek (ktoś wie skąd się biorą?), wypoleruję lustro w przedpokoju, bo na wysokości około 75 cm od podłogi pojawiły się dziwne zacieki. Tak, zbliża się weekend, odpocznę, poczytam, spokojnie napiję się kawy…

Osz kurka … zagalopowałam się, a raczej rozmarzyłam!

Zapomniałam, że mam dziecko, małe, brudzące, z gilem po pas i oczekujące 100%, a nie co tam sto, sto procent to bułka z masłem, oczekujące 150% uwagi, w porywach do 200%. Zastanawialiście się może kiedyś jak bardzo zmieniła się wasza sobota, od kiedy zostałyście mamami? Nie? To zaraz unaocznię Wam różnicę.

Sobota z czasów “Przed Dzieckiem, czyli jesteśmy piękni i młodzi, a życie bierzemy garściami!”

7:00 Śpisz, w końcu jest sobota
8:00 Nadal śpisz
9:00 Niby masz oczy otwarte, ale w sumie jeszcze śpisz
10:00 Już nie śpisz, ale w sumie jeszcze poleżysz, poczytasz itp.
11:00 Zjeść śniadanie, czy poczekać na obiad?
12:00 Jednak zjadasz śniadanie, a nawet zabierasz się ogarnięcie bałaganu (bałagan oznacza dwa talerze w zlewie, kurz na półce pod telewizorem i umycie wanny, bo reszta jest czysta)
13:00 No dobra podłogę też powycierasz, chociaż jest czysta
14:00 W między czasie machniesz pierwszorzędny obiad z dwóch dań, więc czas go zjeść.
15:00-18:00 Czas odpocząć, jednym słowem róbta co chceta! Do wyboru książka, film, zakupy, leżenie na kanapie itp.
19:00 Czas się ogarnąć, zrobić się na bóstwo i wyruszyć w miasto!
20:00 Idziesz zdobywać świat!
Nie ma co dalej pisać, bo sobota kończy się w niedzielę nad ranem!

Pamiętacie jeszcze te czasy? Ja też nie!

A jak wygląda sobota z czasów “Nadal jesteśmy piękni i młodzi, a przynajmniej tak nam się wydaje”? Zacznijmy od tego, że musisz się zorientować, że w ogóle jest sobota!

7:00 Nie śpisz od godziny, a może dłużej?
8:00 Nie śpisz bo dziecko wkłada Ci palec w oko, sprawdzając czy je masz, próby odwrócenia jego uwagi czymś innym nic nie dają
9:00 Nie śpisz, nawet nie leżysz, bo dziecko samo wyszło z łóżka ponad godzinę temu, informując Cię tym samym, gdzie ma Twoją ogromną potrzebę poleżenia jeszcze w łóżku.
10:00 Śniadanie. Stop, jakie śniadanie? Zjadłaś je godzinę temu, a w ogóle czy kromkę z serem można nazwać śniadaniem?
11:00 - 14:00 Podejmujesz próbę posprzątania mieszkania, z plączącym się pod nogami Bąkiem, który każdą odłożoną przez Ciebie na miejsce rzecz wyciąga na nowo, za nic ma prośby, by nie szorować po powycieranej podłodze kromką chleba w dodatku masłem do dołu i nie rozumie, że wiadro z wodą i płynem nie stoi na podłodze po to, by pływały w nim jego kaczuszki do kąpieli.
14:00 Sprzątanie odkładasz na później, (słowo “później” oznacza, kiedy dziecko pójdzie na drzemkę), a teraz wychodzisz z nim na spacer, który owo “później” niweczy, ponieważ dziecko poszło spać, gdy tylko zetknęło się ze świeżym powietrzem.
15:00 Jecie obiad, jednodaniowy, taki z serii “robi się sam w 30 min”
16:00-20:00 Odpoczywasz, “odpoczywanie” polega na wykorzystywaniu momentu podczas zabawy z dzieckiem, kiedy ono nie patrzy na Ciebie i położeniu się między zabawkami z nadzieją, że Cię nie zauważy, przez najbliższe 5 min. Niestety zauważyło. Nie ma zlituj się w ramach kary będziesz udawać konika przez najbliższe 30 min.
21:00 Wreszcie udało Ci się poskromić małego smoka, zmyć z jego twarzy cały zakres dniowego jedzenia i położyć do łóżka.
22:00 Wyjście na miasto, w Twoim wypadku kończy się wyjściem na balkon z rogalem na ustach, że w sumie jesteś poza domem.
22:15 Zasypiasz w drodze między balkonem a kanapą, zastanawiając się czy dzisiaj była sobota czy może czwartek.


Udanej soboty Wam życzę Mamuśki ;)








To Cię może zainteresować

14 komentarze

  1. Hihi, z tym wyjściem na balkon, to mnie rozwaliłaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. Filip wkłada palec w oko już po 6:00, a od 05:30 (a może już wcześniej) daje nam znać, że panicz się wyspał <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też przechodziliśmy taki etap! dobrze, że jej przeszło i wstaje nieco później

      Usuń
  3. Świetny wpis! A najlepsze w tym wszystkim jest to, że człowiek i tak nie zamieniłby tej soboty na tą sprzed lat, bo jakby mogło tego brzdąca nie być? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za żadne skarby świata by tego nie zamienił!!

      Usuń
  4. Jeśli to Cie pocieszy, to Ci powiem, że przy dziecku 3+ już jest łatwiej. A przy dziecku 4+ to już bajka. Co prawda nie pośpisz do 11, ale posprzątasz na luzie, bo dziecko się samo sobą zajmie, obiad zrobisz przy pomocy małego kucharza, kawę wypijesz gdy dziecku również kawę (czyt. kakao)zrobisz, nawet ciasto upieczesz, jeśli zechcesz. I można przed południem zasiąść na pół godziny z kompem na kolanach. 3+ jest cudowne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy wiek jest cudowny na swój sposób:) pewnie jeszcze zatęsknię za tym rocznikiem ;)

      Usuń
  5. Haha, Henio jest jeszcze malutki, ale dzisiaj (w sobotę!) poinformował nas o początku dnia o 4.20! I koniec spania... Warto dodać, że zasnąć pozwolił po 1 :P Ale i tak nie wróciłabym do tamtego okresu sprzed ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty jeszcze funkcjonujesz? Przecież prawie nie spałaś?

      Usuń
  6. Czysty dom obraża dziecko! ;P a ja nie mam balkonu, za to uciekam wieczorem z psem, jak tata pilnuje śpiącego już dziecia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm to jest dobry powód by kupić psa ;)

      Usuń
  7. U mnie nie jest już tak źle, w każdym razie się wyrobiłam i nie chodzę z podkrążonymi oczami, a i zapamiętuję dni tygodnia. Za kilka miesięcy jednak wszystko wróci do równowagi, bo pojawi się u nas drugi dzidziuś i wtedy nie ma zmiłuj, znowu będzie się działo ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie i oby świat nie stanął na głowie i wszystko udało się pogodzić:)

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge