Jak Ojciec z Córką, czyli pierwszy wspólny rok oczami Taty #okiemtaty

20:24



Czas na podsumowanie pierwszego roku bycia tatą. 12 miesięcy, które wywróciło życie całej rodziny do góry nogami. Od momentu narodzin już nic nie jest takie jak kiedyś. Same narodziny dziecka sprawiają, że „chłopcy” dorośleją i stają się mężczyznami. Nadchodzi pora by wziąć odpowiedzialność za całą rodzinę, by zapewnić im jak najlepszy byt i warunki do dalszego rozwoju. Z tej też racji pojawia się konflikt, by pogodzić życie zawodowe, obowiązki około-domowe i czas dla rodziny, a przede wszystkim dla dziecka. Pewnie każdy przyzna, że nie jest to takie proste, biorąc pod uwagę godziny „funkcjonowania” dziecka. Czasy są takie, że każda dobrze płatna praca wraz z poczuciem odpowiedzialności za to co się robi wymaga poświęcenia i zaangażowania. Oczywiście inaczej jest przy pracy w systemie kilkuzmianowym, a inaczej w systemie jednozmianowym. Niemniej, aby móc wszystko pogodzić wymaga to dobrej organizacji pracy, a to nie zawsze jest takie proste.

Jednakże nie o pracy miałem pisać. Przez ten pierwszy rok na pewno mogę stwierdzić, że po pracy czeka nas najprzyjemniejsza rola – rola bycia tatą. W ciągu tego roku nasza Mała Zet podporządkowała pod siebie wszystko i wszystkich. Jest to jednak coś najfajniejszego, co nas spotykało. Wbrew pozorom rola ojca jest zgoła inna od tej, którą ma matka. My mamy jedynie 2-3 godziny w ciągu dnia, aby uświadomić naszemu maluchowi, ze jest oczkiem w głowie. W tym czasie wypadało by np. coś jeszcze zjeść, więc czasu na wspólną zabawę znowu ubywa. Z bólem muszę przyznać, że ciągu tygodnia ciężko będzie, abyśmy przejęli i nadrobili wszystko  czego dziecko się uczy, oczekuje i robi z mamą, ale warto spróbować. 

Z „obowiązków”, które należą do mojej roli, roli TATY, to przed wszystkim zabawa. W Tym Ojcowie są najlepsi. Bo co może być lepszego, niż uśmiech naszego dziecka podczas wspólnych wygłupów i to uśmiech, który myśmy sami wywołali. W tym ograniczonym czasie trzeba się tak zorganizować, by dziecko kojarzyło nas  z czymś przyjemnym i by także chciało spędzać z nami czas, więc musimy wybić się ponad to, co mu oferuje mama. Zabawa jest dokładnie tym, co „tygryski” lubią najbardziej, więc dzięki niej budujemy więź. Na początku jest to tylko pokazywanie zabawek, skupianie uwagi, później rozśmieszanie i szaleństwa na rączkach aż pod koniec tych 12 miesięcy biegamy na „czterech” i gonimy naszą pociechę, szalejemy i kręcimy karuzelę, czy bawimy się klockami, piłeczkami, autkami (tak dziewczynki też lubią autka) bądź lalkami ;) W chwili wyciszenia fajnie jest też przeczytać jakiś fragment książki dla dzieci, by w późniejszym czasie stać się głównym, domowym lektorem bajek na dobranoc.

Przez te 12 miesięcy doświadczyłem też zdwojonej troski o zdrowie Małej Zet, bo nie zawsze było bezproblemowo. Były wizyty w szpitalu, badania, zastrzyki czy chociażby katar, który małe dziecko ciężko przechodzi. Co można wtedy zrobić? Być, wspierać, tulić i zapewniać najlepszą opiekę, chociaż i tak facet ustępuję pod tym względem matce, która stara się wszystko przewidzieć i wszystkiemu zaradzić. To ona wstaje w nocy, nosi, przytuli i sprawdzi gorączkę i tutaj należą się wielkie podziękowania dla Mamatorki za jej poświęcenie.  Co my jeszcze możemy zrobić – walczyć z katarem i używać wszystkich maści i odsysaczy, bo ta „przyjemność”  jest chyba zarezerwowana dla nas (a przynajmniej w naszym domu tak jest).

Co nas spotkało jeszcze w ciągu ostatniego roku? Ząbkowanie i nieprzespane noce. Wszystko to w czasie jak nieopierzeni rodzice uczą się „obsługi” dziecka. Ząbkowanie to jedna z tych rzeczy, która dała mocno o sobie znać i to już od 3 miesiąca i trwa nadal. Zaraz po tym jak już opanowaliśmy kolki, to pojawiły się pierwsze ząbki. Nie ma co się rozpisywać, dało się to jakoś zwalczać, jednak w pamięci zapadł nocny płacz dziecka i szybkie interwencje, aby temu zaradzić.

Co jeszcze nam przyniósł ten pierwszy rok? Wyjazdy, mniejsze i większe, które były próbą Małej Zet. Mieliśmy mobilizację, by nie siedzieć w weekendy w domu, tylko by coś pozwiedzać, zobaczyć, odwiedzić. Całodniowe wycieczki z terenowym piersiowym karmieniem Mała Zet znosiła bardzo dobrze, więc zdecydowaliśmy się wybrać na weekend w góry. Była jeszcze na etapie chustowym, więc udało nam się wybrać na szlak, gdzie dotarła nawet przy wielkim obciążeniu matki do schroniska pod Babią Górą. Po tym teście Mała była już gotowa na wyprawę wakacyjną nad morze. Trasę 6-godzinną zniosła całkiem nieźle i czekał ją tydzień intensywnego plażowania i zwiedzania. Najlepsze w tych wyjazdach jest to, że jesteśmy 24h na dobę wtedy z naszą rodziną i spędzamy czas z naszym dzieckiem przez cały dzień. Poza wyjazdami wakacyjnymi zostają oczywiście weekendy, kiedy mamy czas na wspólne spacery i jedzenie lodów  w upalne dni. Weekendy pozwalają nam przynajmniej częściowo nadrobić stracony w ciągu tygodnia czas, przez to są nieocenione.

Kolejnym etapem  w trakcie pierwszego roku Małej Zet była walko o pierwsze słowo: mama czy tata. Rezultat do dzisiaj nie jest jednoznaczny i ja ostaję przy tym, że to było słowo tata. Zresztą świadomym wypowiedzeniem słowa TATA Mała Zet wymusi na mnie wszystko. Na szczęście jeszcze tego nie wykorzystuje, ale zobaczymy jak to będzie z czasem, bo już stała się córeczką tatusia.

A jaki jest jeden z piękniejszych momentów? Ten moment, gdy wstanie rano i przytuli się do mnie - wrażenia bezcenne. 

Trzeba być jednak świadomym, że w ciągu tego pierwszego roku czekają na nas ciężkie chwile. Rola ojca to m.in . wspomniana rola odsysacza kataru. Oczywiście kilkanaście razy trafiła się także mina pampersowa do przebrania, na którą nasłała nas mama. Prawdziwy sprawdzian jest jednak, gdy zostajemy z dzieckiem sam na sam, w czasie gdy akurat mama postanowiła wyjść do fryzjera, zakupy czy spotkać się ze koleżanką. Wtedy to nie wypada nam dzwonić i pytać się o najprostsze rzeczy, tylko musimy sobie radzić (no wiecie, męska duma nie może ucierpieć!). Na szczęście na większości kaszek i innych specyfikach jest instrukcja obsługi. Może ta kaszka nie ma takiej konsystencji jak u mamy, ale dziecku smakuje i tego musimy się trzymać. W końcu przygotowane z sercem i szczerą chęcią. Niemniej ten wspólnie spędzony czas tylko we dwoje ma swój urok, bo możemy wtedy porozpieszczać naszego dzieciaka, bez karcącego wzroku mamy.

Co mnie jeszcze spotkało w czasie tego roku? Konieczność rezygnacji z swojej części łóżka. W ekstremalnych  sytuacjach zostawało mi 30 cm na skraju łóżka, poprzeczne miejsce w "nogach" lub spanie w salonie. Jednak jedno nieświadome przytulenie w nocy lub złapanie za rękę sprawia, że ta powierzchnia jest wystarczająca, aby się wyspać u boku dziecka.

Trzeba przyznać, że te 12 miesięcy do najłatwiejszych nie należy,  łączy się z wyrzeczeniami i całkowitą przebudową dotychczasowego trybu życia. Jest to jednak też niesamowity rok, bo widzimy jak z tygodnia na tydzień zmienia się nasze dziecko, dorasta, uczy się, zauważamy jak się cieszy i są to chwile godne zapamiętania i uwiecznienia, bo już nigdy nie będzie ono takie małe, bezbronne, a nasza w tym rola ojca, aby zapewnić mu bezpieczeństwo, możliwość rozwoju oraz dostateczną porcję miłości.  


      

To Cię może zainteresować

9 komentarze

  1. Do mocnych bym tego tekstu nie zaliczyła. ;) Jednak jest on pełen wzruszenia i uczuć, a o tym z reguły trudno jest mówić mężczyznom. Także duży ukłon w Twoją stronę i brawo za otwartość!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uważaj ;), mój mąż musiał zrezygnować ze swojej części łóżka na 4 lata :P. Chociaż po prawdzie to ja śpię w środku zgnieciona przez jednego i drugą... I nie zapowiada się, żeby córka opuściła naszą sypialnię lub żeby przestali chociaż wykładać na mnie swoje nogi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też nie nie zapowiada, żebyśmy szybko odzyskali łóżko ;)

      Usuń
  3. Ale mimo tego, że bywało ciężko było też pięknie:). Dla pocieszenia, to teraz już z górki. Tzn do 3 roku życia toczy się batalia, ale już będzie tylko łatwiej. A potem ze zdziwieniem zobaczysz, że Twoje dziecko idzie z plecakiem do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
  4. Często o tych tatusiach zapominamy... a oni pełnią tak ważną rolę w życiu malucha - nawet w przeciągu tego pierwszego roku :) Tworzymy więź, ogromną więź

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta więź jest czymś najpiękniejszym :)

      Usuń
  5. tata to najważniejszy mężczyzna w życiu każdej kobiety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda. W pewnym sensie on kształtuje jej późniejsze związki z mężczyznami.

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge