Przyznaję się i jest mi lżej !

20:46


Nie mówiłam Wam tego wcześniej. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że sama wcześniej nie chciałam w 100% uwierzyć w to, co zaraz Wam powiem i do czego się przyznam.

Przyznaję, że jestem mamą HIGH NEED BABY, które powoli staje się HIGH NEED CHILD.

Co oznacza termin HIGH NEED BABY? To określenie dzieci, o których można również powiedzieć, że są wymagające, temperamentne, łatwo odczuwające dyskomfort, potrzebujące wiele bliskości. Nie będę się dzisiaj na ten temat rozpisywać. Ten termin to temat na osobny, szeroko zakrojony wpis i możecie być pewni, że w niedalekiej przyszłości takowy się pojawi.

Nasza Mała Zet jest cudowna, ale jest też wyjątkowo wymagająca. Potrzebuje wszystkiego WIĘCEJ. Więcej bliskości, więcej mnie, więcej spokoju, więcej uwagi, więcej, więcej, więcej…

Co oznacza być rodzicem High need baby?
Codzienność rodzica High Need Baby to nie tylko uśmiechy, wygłupy, zabawy – choć tego jest bardzo, bardzo wiele. Moja codzienność to również walka:

  • walka o niestracenie cierpliwości – kiedy po raz setny próbujesz odłożyć dziecko do łóżeczka, by tam spokojnie spało, a ono nagle ma oczy jak pięć złotych i zamienia się w nieodkładany egzemplarz, co powoduje konieczność położenia się razem z nim do łóżka, zamiast np. zjedzenia obiadu, sprzątnięcia łazienki itp., kiedy po godzinie usypiania (na rękach, ponieważ inna opcja nie wchodzi w grę) nagle szczeka pies, sąsiadka robi kotlety, ewentualnie Twój telefon zaczyna dzwonić budząc przy tym malucha
  • walka z bezradnością – kiedy po raz setny starasz się zrobić coś w domu, a dziecko w tym czasie podnosi alarm, ponieważ na chwilę straciło Cię z zasięgu wzroku; kiedy dziecko siedzi na wielkiej górze zabawek, ale samo się nie będzie bawiło, musisz bawić się razem z nim; 
  • walka z wyrzutami sumienia - kiedy masz wrażenie, że stajesz na rzęsach by zaspokoić potrzeby dziecka, a ono znowu jest niezadowolone i głośno to wyraża, a Ty po raz setny wyrzucasz sobie, że nie potrafisz zajmować się własnym dzieckiem
  • walka ze zdenerwowaniem – kiedy przez godzinę usypiasz dziecko, nucąc do znudzenia kołysankę i bujając dzieciakiem na wszystkie strony, a ono śpi zaledwie pół godziny.
  • walka z bólem kręgosłupa – kiedy od godziny nosisz malucha, a on nadal potrzebuje bliskości wczepiając w Ciebie malutkie rączki, a każda próba odłożenia kończy się płaczem.
  • walka ze zmęczeniem – kiedy po raz setny w nocy wybudził ją zły sen, potrzeba bliskości lub po prostu potrzeba sprawdzenia czy przypadkiem nie zostawiłam jej samej , a jednym możliwym sposobem uspokojenia pojawiającej się histerii jest przystawienie do piersi
  • walka z chęcią podrzucenia dziecka sąsiadom z karteczką „oddam w dobre ręce” – kiedy nie możesz na spokojnie udać się w miejsce „gdzie król chodzi piechotą”, ponieważ właśnie w tym momencie dziecko potrzebuje 100% Twojej uwagi, jeśli jej nie ma uruchamia syrenę alarmową.

Ale wiecie co?

Nie zamieniłabym się za żadne skarby świata! Mała Zet jest High Need Baby, a ja jestem jej High Need Mum! Żadne inne dziecko nie dałoby mi tyle potrzebnej mi bliskości, miłości, uwagi, przytulasów, uczuć, uśmiechów, poczucia bycia potrzebnym i jedynym w swoim rodzaju. Ona potrzebuje mnie, a ja potrzebuję Jej. Wzajemnie jesteśmy dla siebie słońcem, powietrzem i powodem do życia.

Jestem zmęczona, ale jestem też obrzydliwie szczęśliwa!
Jestem szczęściarą ponieważ jestem mamą High Need Baby! 

PS. Czy można się gniewać kiedy ona spojrzy tymi oczami? 



To Cię może zainteresować

5 komentarze

  1. Nigdy o tym terminie nie słyszałam. Muszę zacząć uważnie obserwować moje dziecko :)
    pozdrawiam i zapraszam do mnie, mam nadzieję, że się rozgościsz :)
    The Style Researcher

    OdpowiedzUsuń
  2. Pocieszę Cię .. Mam to samo w wersji podwójnej ! ;))) wiem co przeżywasz i nie wiem czy to będzie pocieszeniem ale te potrzeby niestety tak szybko nie znikają. Olii ma juz 16 miesięcy a jej potrzeby w dalszym ciągu jest bardzooo wymagająca! Mam nadzieje, ze Sophie az tak nie da mi popalic ;) nie mam już sił, dopada mnie depresja ale kocham te szkraby nad życie! I to jest właśnie piękne ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam czasami wrażenie, że wpadam w depresję, jestem potwornie zmęczona i nawet nie moge sobie wyobrazić to w wersji podwójnej!
      Podziwiam i dużo siły oraz cierpliwości życzę :)

      Usuń
  3. Bywają ciężkie chwile to fakt, ale najważniejsze jest zachować we wszystkim równowagę. Czasem wystarczy podrzucić malucha pod opiekę babci na godzinę czy dwie. Matka też musi miec chwilę dla siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te podrzucenie nie zawsze jest takie proste jak się wydaje. Nie zawsze jest taka możliwość, ponieważ dziadkowie są w pracy, mają jakieś swoje plany i zobowiązania, więc spontaniczne podrzucenie nie wchodzi w grę :)

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge